Chiny. Spada produkcja przemysłowa i inwestycje. W tle Donald Trump i cła. Co z PKB?

Chiny mogą zacząć się niepokoić. Ich cel gospodarczy na ten rok jest zagrożony m.in. przez wojnę handlową z USA. Zapowiadają to lipcowe danie.
Zdjęcie ilustracyjne banknotu juanowego.
Fot. REUTERS/Thomas White

Niemiłą niespodziankę zrobiła w zeszłym miesiącu chińska gospodarka. Dane za lipiec są znacznie gorszy od prognoz i najgorsze od kilku miesięcy. Sprzedaż detaliczna, zamiast wzrosnąć o 4,6 proc. (jak zakładali ekonomiści) wzrosła o zaledwie 3,7 proc. Z kolei produkcja przemysłowa wzrosła o 5,7 proc. Ekonomiści liczyli na 5,9 proc., więc przeszacowanie jest delikatne, ale lipcowy odczyt jest najniższym od listopada 2024 r. Do tego inwestycje w aktywa trwałe wzrosły w pierwszej połowie roku o 1,6 proc. Liczono na wzrost o 2,7 proc. Do tego inwestycje w nieruchomości spadły aż o 12 proc. Goldman Sachs szacuje, że rok do roku inwestycje spadły o 5,2 proc., co oznacza najgorszy wynik od pandemicznego marca 2020 r. 

Zobacz wideo Donald Trump zapowiada zaostrzenie wojny handlowej z Chinami. To potężny problem dla Rosjan

Chińska gospodarka rozczarowuje. Skąd takie dane?

Mamy więc do czynienia z serią danych, które po pierwsze są zaskakująco niskie, a po drugie - najgorsze od naprawdę dawna. Chińskie Biuro Statystyczne tłumaczy to "ciągłymi wyzwaniami wynikającymi ze złożonego i nieprzewidywalnego otoczenia zewnętrznego" oraz "ekstremalnymi warunkami pogodowymi". Faktem jest, że wysoka temperatura, ulewne deszcze i powodzie nawiedziły w zeszłym miesiącu kilka regionów w całym kraju i zmusiły fabryki oraz place budowy do zawieszenia działalności. Ekonomiści wskazują jednak, że może być to efekt uboczny rządowej polityki, która chce pobudzić konsumpcję w kraju. 

- Gospodarka jest dość mocno uzależniona od wsparcia rządu. Problem stanowi to, że wysiłki władz były największe w pierwszych miesiącach roku, a obecnie ich wpływ już nieco osłabł - zauważa Xu Tianchen, starszy ekonomista z Economist Intelligence Unit. Przestawiono się bardziej na implementację polityki antyinwolucyjnej. Co to właściwie jest? "To polityka mająca na celu ograniczenie istnienia nadwyżek mocy produkcyjnych i wzmocnienie działania na rzecz racjonalnego konkurowania przedsiębiorstw państwowych opartego na jakości, a nie na konkurencji cenowej" - wyjaśnia Jacek Suder z Obserwatora Finansowego. Chińskie władze zintensyfikowały kontrolę nad nadmierną produkcją w sektorach takich jak stalowy i węglowy, by spróbować ograniczyć zaciętą konkurencję, która odbija się na rentowności przedsiębiorstw i pogłębia deflację. Niższa produkcja może być efektem tej polityki. 

Wzrost gospodarczy Chin zagrożony? Lipiec może być ostrzeżeniem

Chiny nie są też wolne od wojny handlowej ze Stanami Zjednoczonymi. Są wręcz w ich epicentrum. W szczytowym momencie Donald Trump nałożył na ten kraj cła w wysokości 145 proc. Obecnie między tymi państwami jest "rozejm", który przedłużono do 10 listopada, ale obie strony co rusz zarzucają sobie łamanie jego warunków. "Do intensyfikacji napięć ze Stanami Zjednoczonymi doszło w wyjątkowo wymagającym dla Chin czasie, kiedy ich gospodarka jest wciąż chwiejna przez efekty kryzysu na rynku nieruchomości i słabszy krajowy popyt. Przyszłość rynku nieruchomości mieszkalnych nie napawa optymizmem: populacja kurczy się, a ceny domów wciąż spadają" - zauważają analitycy Ebury.

"Wpływ ceł na chińską gospodarkę jest na razie stosunkowo ograniczony - przyspieszenie i zmiana ścieżek eksportu pomagały ją dotąd chronić. Spodziewamy się, że w przyszłości cła znajdą odzwierciedlenie w słabszym wzroście Chin, ponieważ restrykcje handlowe prawdopodobnie obniżą eksport, stłumią inwestycje i będą ciążyć zaufaniu konsumentów. Skala osłabienia jest jednak trudna do oszacowania i będzie zależeć w dużym stopniu od warunków ostatecznego porozumienia i tego, na ile Chiny zdołają złagodzić cios poprzez dywersyfikację handlu" - przewidują analitycy Ebury.

Tak naprawdę bowiem lipcowe dane to jedynie mały sygnał alarmowy dla Chińczyków. Najważniejszy jest dla nich wzrost gospodarczy. Postawili sobie za cel, by w 2025 r. był on co najmniej na poziomie 5 proc. Połowa tego celu została już zrealizowana, bo w pierwszej połowie roku PKB Chin wzrosło o 5,3 proc. W drugiej połowie może być jednak trudno o powtórzenie tego sukcesu, czego zapowiedzią są lipcowe dane - Nie widzimy zbyt wielu przesłanek, by oczekiwać znacznego ożywienia gospodarczego w pozostałej części roku - powiedział Zichun Huang, ekonomista zajmujący się Chinami w Capital Economics. Szacuje się, że PKB Chin może wzrosnąć o ok. 4,6 proc.

W pierwszej połowie 2025 r. dynamika PKB przekroczyła oczekiwania, wzrost eksportu z II kwartału jednak raczej się nie utrzyma, a sprzedaż detaliczna odzwierciedla kiepski popyt wewnętrzny. Wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej są bliskie stagnacji, a zyski w sektorze przemysłowym obniżyły się, co wzmacnia dezinflacyjne obaw

- pisze Ebury.

Przeczytaj też: Wygaszane fabryki i zwolnienia. Dramatyczny apel branży. "Te miejsca pracy mogą nigdy nie wrócić".

Źródła: CNBC, Reuters, Ebury, Obserwator Gospodarczy

Więcej o: