Gina Rinehart niezmiennie od 2019 roku jest najbogatszą osobą w Australii. Pierwszy raz na szczycie listy znalazła się w 2011 roku i przez kolejne 14 lat tylko trzykrotnie nie okupowała pierwszego miejsca. Jej majątek to około 30 miliardów dolarów amerykańskich. Podobną wartość osiągnął w 2012 roku, dziś więc, po uwzględnieniu inflacji, Rinehart nie jest bogatsza niż w swoim szczytowym momencie. W 2011 jej majątek rósł tak szybko, że Citigroup prognozowało, że Australijka jest na drodze do stania się najbogatszą osobą świata, potencjalnie wyprzedzając dominujących wówczas Billa Gatesa i Carlosa Slima.
Rinehart dorobiła się na górnictwie, po tym jak w 1992 roku stanęła na czele Hancock Prospecting. Nie była to jednak zasługa jej ciężkiej pracy. Tak się złożyło, że po prostu była jedynym dzieckiem (choć i to nie jest pewnym, o czym dalej) założyciela firmy, Langa Hancocka. Pierwszy miliard zdobyła w 2006 roku, po tym jak na początku nowego tysiąclecia wybuchł boom na rudę żelaza. W 2010 roku Rinehart zaczęła wychodzić poza branżę wydobywczą, inwestując w media oraz bydło. Z obu biznesów szybko się wycofała. Gdy próbowała przejąć kontrolę nad zarządem Fairfax Media i uzyskać prawo do zwalniania redaktorów, jej wniosek odrzucono, więc postanowiła sprzedać udziały.
Miliarderce zarzuca się oligarchiczne prowadzenie swojego biznesu. Chyba najbardziej drastycznym tego przykładem jest sytuacja z Ekwadoru z 2021 roku. Miasto La Merced de Buenos Aires w 2017 roku zostało zaatakowane przez nielegalnych górników poszukujących złota, przez co region przez dwa lata miał poważne problemy z przestępczością. W 2019 roku rząd eksmitował górników, ale szczęście mieszkańców nie trwało długo. Już w 2020 roku okazało się, że może się pojawić tam firma Hanrine Ecuadorian Exploration and Mining. Spółka miała wydobywać legalnie - przynajmniej w teorii - miedź i była powiązana z Giną Rinehart. Od 2017 roku uzyskała osiem pozwoleń na wydobycie w regionie.
Mieszkańcy ekwadorskiego Buenos Aires nie wyrazili na to zgody, bowiem - według ich słów - nikt z nimi nie konsultował sprawy. Dlatego też zaczęli blokadę. Początkowo ponad 300 osób przez ponad miesiąc uniemożliwiało przejazd ciężarówek, sprzętu wydobywczego oraz pracowników Hanrine. Hanrine odpłaciło się blokadą drogi dojazdu do miasta, do którego "wielokrotnie brutalnie próbowało się dostać". Blokada trwała 40 dni i skończyła się orzeczeniem sądu, który dał firmie tydzień na opuszczenie terenu. Powtórzmy, żeby wybrzmiało to dobrze - prywatna firma blokowała dojazd do miasta.
W sierpniu 2021 roku do wciąż protestujących - pokojowo - mieszkańców wysłano setki funkcjonariuszy Policji Narodowej. Użyli gazu łzawiącego wobec nieuzbrojonych kobiet, stojących na przedzie protestu, jak relacjonowała Liz Downes, członkini Rainforest Action Group, organizacji rzeczniczej badającej działalność australijskich firm górniczych w Ekwadorze. Stało się to kilka miesięcy po tym, jak Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich Ekwadoru zaapelowało do rządu o zawieszenie wszelkich działań górniczych na tym obszarze, gdyż uznało, że doszło do nadmiernego użycia siły militarnej wobec mieszkańców.
Sytuacja powtórzyła się w 2023 roku, wówczas w ruch poszły dodatkowo gumowe kule. Członkowie społeczności Buenos Aires uważają, że Gina Rinehart ponosi osobistą odpowiedzialność za łamanie praw człowieka oraz prawa konstytucyjnego do konsultacji i referendum.
Kontrowersyjne poglądy mogłyby być drugim imieniem Giny Rinehart. Kilka z nich odziedziczyła po ojcu, który m.in. otwarcie wyrażał poglądy rasistowskie oraz chciał wykorzystywać małe ładunki jądrowe do wydobywania żelaza. Jego córka ochoczo powtarzała za nim ideę podzielenia Australii na dwa oddzielne państwa. Wszystko po to, by w strefie północnej można było obniżyć podatki i wprowadzić mniej restrykcyjną politykę migracyjną, dzięki której mogłaby zatrudniać tańszych pracowników z Afryki. Napisała nawet na ten temat wiersz. Ta swoista oda do górnictwa została wyryta na tabliczce, którą przymocowano do 30-tonowej rudy żelaza. Media skrytykowały wiersz za błędy gramatyczne i braki w interpunkcji.
Rinehart wzbudzała też kontrowersje wśród rdzennych mieszkańców Australii. W 2022 roku Hancock Prospecting wycofało 15 milionów dolarów australijskich (około 10 milionów dolarów) z funduszy sponsorskich od Netball Australia. Stało się to po tym, jak reprezentacja narodowa wyraziła poparcie dla Donnella Wallama, rdzennego siatkarza, który odmówił noszenia stroju z logo firmy górniczej Rinehart. Wallam powołał się na obawy związane z rasistowskimi komentarzami zmarłego ojca miliarderki pod adresem rdzennych mieszkańców Australii, w tym na temat sterylizacji tych, którzy się nie "zasymilowali". Miliarderka od dawna milczy w temacie, mimo że coraz częściej jest wzywana do publicznych przeprosin.
Mimo rasistowskich poglądów Hancock mógł mieć nieślubną córkę, pół-Aborygenkę. Chodzi o Hildę Kickett, która wielokrotnie twierdziła, że jest siostrą Giny, a która miała jej płacić za milczenie. Roszczenia Kickett nigdy nie zostały jednak potwierdzone, choć druga żona Hancocka twierdzi, że ten przyznał się jej do posiadania nieślubnego dziecka z kucharką. Niedawne ustalenia "The Guardian" mogą świadczyć o tym, że Hancock miał co najmniej dwie nieślubne córki, bo osobiście miał zwracać się do władz stanowych z prośbą o zwrot dwójki dzieci, które zostały mu odebrane przez państwo. Najpewniej były one częścią tzw. skradzionych pokoleń, aborygeńskich dzieci siłą odbieranych rodzinom w ramach polityki asymilacyjnej rządu Australii. Hancock wszystkiemu jednak zaprzeczał.
Choć Reinhart sama odziedziczyła firmę po ojcu, to weszła w spór ze swoimi dziećmi w sprawie swojego majątku. Gdy miała go przekazać swojej najmłodszej córce, wysłała do dzieci maila z informacją, że nie odda kontroli do 2068 roku. Wówczas Reinhart będzie miała… 114 lat. Skończyło się to brudną batalią sądową między miliarderką a jej dziećmi.
Gdy w 1983 roku zmarła matka Reinhart, Rose Lacson, pokojówka, którą zatrudniła rodzina, dwa lata później wyszła za mąż za ojca miliarderki. Hancock zmarł w 1992 roku, a Gina oskarżyła Lacson o zabójstwo. Na dowód miała zakonserwować kilka jego organów, w tym serce. Informacje te podawał Business Insider za ABC, ale oryginalny materiał stacji został zdjęty z YouTube'a i nie udało nam się w 100 proc. potwierdzić tej informacji w innych źródłach. Rinehart rzucała jednak oskarżeniami o cudzołóstwo, czary i morderstwa na zlecenie. Podejrzenia budziło między innymi to, że Lacson trzy miesiące po śmierci ojca Reinhart poślubiła jego najlepszego przyjaciela. Po dochodzeniu ustalono jednak, że Hancock zmarł śmiercią naturalną.
Rinehart jest zaangażowana w politykę. W lutym 2025 roku ujawniono, że jest drugim największym sponsorem Australijskiej Komisji Elektoralnej, która odpowiada za nadzorowanie wyborów. "Oczywiste jest, że najbogatsza osoba w Australii próbuje kupić sobie możliwość kształtowania prawa pracy, które doprowadzi do obniżenia wynagrodzeń" - pisała Australijska Rada Związków Zawodowych (ACTU). To oni zarzucali Rinehart zachowanie godne oligarchy.
Miliarderkę uważa się za główną zwolenniczkę IPA - wpływowego think tanku powiązanego z Partią Liberalną, który wzywa do zniesienia płacy minimalnej i likwidacji praw oraz zabezpieczeń pracowniczych. Rinehart stwierdziła, że mieszkańcy Afryki są gotowi pracować za mniej niż 2 dolary dziennie, sugerując, że w Australii również powinno płacić się tak mało.
Nie trzeba jednak wyciągać pośrednich wniosków na temat poglądów Giny Rinehart z jej działań. Miliarderka publicznie i bezpośrednio bowiem wyrażała tęsknotę za Australią lat 60. i 70., gdy rząd nie ingerował tak agresywnie w biznes, a państwo opiekuńcze dopiero się tworzyło. Rinehart krytykowała "socjalistyczny" rząd Whitlama Gougha, który w latach 70. kierował się "polityką faworyzowania związków zawodowych oraz populistycznych poglądów, zamiast zdrowym rozsądkiem". Za problemy Australii obarczała lewicowe media, który wpływały na wyniki wyborów. Oprócz zmniejszania pensji - przez których wzrost Australia rzekomo stała się miejscem, w którym nikt nie chce inwestować - Rinehart proponowała zniesienie limitu godzin pracy, by braki na rynku uzupełniać weteranami, studentami oraz emerytami.
Wizerunek Rinehart pogarszały komentarze na temat "zazdrosnych" ubogich osób, którym radziła, by zamiast narzekania wydawali mniej na picie, palenie i socjalizację, a więcej czasu spędzali na pracy. Sprzeciwiała się superpodatkowi górniczemu, jej zdaniem odstraszającego inwestorów, którzy bez niego wpompowaliby w górnictwo miliardy dolarów. Swój cel osiągnęła, bo w 2014 roku wycofano się z daniny.
Rinehart - co nie powinno być zaskoczeniem - neguje zmiany klimatu i negatywny wpływ na klimat emisji dwutlenku węgla. Sprzeciwiała się polityce całkowitego pozbycia się emisji oraz turbinom wiatrowym i panelom słonecznym, wspierając jednak atom. Miliarderka narzekała też wielokrotnie na nadmierną biurokrację, która uniemożliwia jej m.in. karczowanie rozległych terenów, co rzekomo miałoby ograniczać pożary buszu.