Chiny podbiły światową motoryzację. To pierwsza taka sytuacja w historii

Chiny rozpoczęły globalną ofensywę motoryzacyjną. Ich inwestycje zagraniczne po raz pierwszy przewyższyły te krajowe. Celem jest dominacja na rynku samochodów elektrycznych. Dla Europy to niekoniecznie dobre wieści.
BYD, jeden z największych chińskich producentów
Fot. REUTERS/Chalinee Thirasupa

Pierwszy raz w historii

Jak wskazują eksperci branży, po raz pierwszy wartość inwestycji zagranicznych chińskich koncernów motoryzacyjnych jest większa niż w kraju. Takie dane pokazuje raport amerykańskiej firmy analitycznej Rhodium Group. Dla wielu państw to szansa na rozwój motoryzacyjny i gospodarczy oraz nowe miejsca pracy. Jednak to równocześnie duże zagrożenie dla takich potentatów jak Toyota czy Volkswagen.

Chiny mają wsparcie państwa

Konkurowanie z chińskimi koncernami jest trudne, ponieważ mają one znacznie większe wsparcie ze strony państwa. I w skali ogólnoświatowej przekłada się to na ogromny sukces. Chińskie osiągnięcia to dwie trzecie globalnego wzrostu sprzedaży i zdolności produkcyjnych pojazdów elektrycznych, a także ponad 80 proc. wzrostu zdolności produkcyjnych akumulatorów trakcyjnych w ostatnich 15 latach. W raporcie można też przeczytać, że w ub.r. państwo to odpowiadało za 72 proc. globalnej produkcji samochodów elektrycznych, zaś tamtejsze fabryki pokrywały trzy czwarte światowej produkcji baterii.

Zobacz wideo Stany Zjednoczone nakładają cła odwetowe, m.in. na samochody

Problem dla Europy

Jak wynika z raportu Europa to obecnie drugi co do wielkości rynek EV na świecie. Jeśli duże europejskie koncerny nie chcą tej walki przegrać, to muszą zwiększyć natężenie działań w segmencie elektryków i stworzyć własną bazę produkcyjną. - W przeciwieństwie do Chin, gdzie prawie cała sprzedaż pojazdów elektrycznych jest produkowana w kraju, blisko jedna trzecia europejskich pojazdów elektrycznych jest importowana - stwierdza raport. W zeszłym roku Komisja Europejska nałożyła na chińskie firmy cła za "nielegalne subsydiowanie" lokalnych koncernów motoryzacyjnych przez władze. Nie zmieniło to jednak znacząco sytuacji. W 2024 roku 15 proc. pojazdów elektrycznych sprzedawanych w Europie pochodziło z Chin. Dla klientów są one często atrakcyjne cenowo w porównaniu z samochodami marek europejskich.

Chiny wchodzą na całego

Rynek elektryków rozwija się w Państwie Środka w zawrotnym tempie. Pojazdy elektryczne były prawie połową wszystkich auto osobowych sprzedanych w 2024 roku w Chinach, gdy jeszcze 5 lat temu ich udział był jednocyfrowy. Mimo wszystko większość mocy produkcyjnych pozostaje na Dalekim Wschodzie. Zgodnie z raportem tylko 15 proc. zadeklarowanych zdolności montażowych ogniw akumulatorowych i pojazdów znajduje się za granicą. Inwestycje zagraniczne nie były też w poprzednim roku najwyższe w historii (były jedynie po raz pierwszy wyższe niż krajowe). W 2023 roku zainwestowano 32 mld dolarów za granicą i 41 mld w kraju. W ub.r. te liczby wyniosły odpowiednio 16 i 15 mld dol. Projekty zagraniczne są z reguły droższe, a ich budowa trwa dłużej i wiąże się z większym ryzykiem regulacyjnym i politycznym. Co nie znaczy, że chińskie koncerny zrezygnują z coraz bardziej agresywnej ofensywny w Europie i na świecie.

Czytaj też:Spytali o przyszłość samochodów elektrycznych w Polsce. Większość Polaków nie ma złudzeń

Źrodła:Interia, Rhodium Group

Więcej o: