Zarobki nawet 20-30 tys. zł i więcej. Boom na centra danych ma jednak ryzykowną stronę

Maria Mazurek
Popyt rośnie błyskawicznie, a zużycie energii zwiększa się w tempie gigantycznym. To praca dla nielicznych, ale może być bardzo atrakcyjna.
Microsoft otwiera centrum danych w Polsce
fot. zrzut ekranu z filmu Microsoft dla Biznesu na YouTube

Każde miejsce pracy w centrum danych pociąga za sobą do siedmiu dodatkowych etatów w lokalnej społeczności - takie dane przytacza ManpowerGroup w swoim najnowszym raporcie na temat pracy w branży informatycznej "IT World of Work 2025 Outlook". Przytoczone liczby dotyczą wprawdzie Stanów Zjednoczonych, gdzie w latach 2017-2023 rozwój branży centrów danych wiązany jest z powstaniem 4,7 milionów miejsc pracy, niemniej i w Polsce ta część sektora IT dynamicznie się rozwija. 

Centra danych są bowiem niezbędne do zapewnienia usług cyfrowych, z których korzystamy na co dzień, takich jak telekomunikacja, bankowość elektroniczna, handel online. Czyli umożliwiają tak naprawdę funkcjonowanie współczesnej gospodarce, mocno opierającej się na przechowywaniu gigantycznych ilości danych. Do tego dochodzi blockchain i rosnące potrzeby związane ze sztuczną inteligencją. 

Zobacz wideo Łukasz Nowatkowski: Smartfona można używać albo wygodnie, albo bezpiecznie

Popyt na centra danych to jeden z sześciu trendów globalnych na rynku IT, które wymienia najnowszy raport ManpowerGroup. Pozostałe to: cyberbezpieczeństwo jako priorytet, wyzwania związane z wdrażaniem sztucznej inteligencji, wzrost roli liderów transformacji AI, utrzymujący się deficyt talentów technologicznych oraz rosnąca popularność technologii low code i no code.

Centra danych rosną w Polsce

Kilka miesięcy temu wiceprezes Microsoftu Brad Smith wystąpił na konferencji prasowej z premierem Donaldem Tuskiem i ogłosił nową, dużą inwestycję giganta technologicznego w Polsce: budowę centrum danych za blisko 3 miliardy złotych (2,8 mld). Obiekt ma być gotowy już w przyszłym roku i być wykorzystywany przede wszystkim w obszarze cyberbezpieczeństwa. Microsoft takie centra stawiał w naszym kraju już wcześniej. Dwa lata temu otworzył pierwszy w Europie Środkowo-Wschodniej region przetwarzania danych w chmurze - za około miliard dolarów. Fizycznie projekt składa się z trzech obiektów rozmieszczonych około 25 kilometrów od Warszawy. 

- Na tle trendów globalnych Polska wpisuje się w dynamiczny wzrost, ale musi nadążyć z infrastrukturą i kadrami - mówi Next.gazeta.pl Adam Jakubowski, menedżer i ekspert rynku pracy IT w firmie rekrutacyjno-technologicznej Experis. Jak dodaje, w tym momencie w Polsce działają centra danych o łącznej powierzchni około 120 tys. m² i mocy około 442 MW. Trwa budowa kolejnych 50 tys. m², do 2030 roku łączna moc w takich obiektach ma według prognoz sięgnąć 713 MW. Na razie wciąż jednak jesteśmy rynkiem relatywnie niewielkim, cztery największe w Europie to Londyn, Frankfurt, Paryż i Amsterdam. W samym Londynie centra to ponad 1 GW, a w całej Europie około 10 GW. 

Dla kogo praca w centrach danych? 

Praca w centrum danych to wciąż dobro dość rzadkie. Przede wszystkim, warto pamiętać, że w pojedynczym obiekcie zatrudnienie może znaleźć zwykle kilkadziesiąt osób, które zajmują się infrastrukturą techniczną - elektryką, chłodzeniem, bezpieczeństwem, operacjami IT. Znacznie więcej pracowników potrzeba w fazie budowy takich centrów - wtedy mogą to być setki specjalistów. 

- Popyt na pracowników w centrach danych w Polsce rośnie wprost proporcjonalnie do liczby nowych inwestycji i rozbudowy istniejących obiektów. Firmy najczęściej poszukują inżynierów infrastruktury - elektryka, HVAC, chłodzenie, techników utrzymania data center, specjalistów IT i sieciowych, a także managerów facility. Wymagania koncentrują się na wykształceniu technicznym, certyfikatach branżowych i gotowości do pracy zmianowej, często również na znajomości angielskiego. W Polsce nie brakuje osób z wykształceniem technicznym, ale rynek centrów danych jest stosunkowo młody, dlatego doświadczonych ekspertów jest ograniczona liczba. Firmy często uzupełniają luki, szkoląc pracowników wewnętrznie lub pozyskując ich z pokrewnych branż, takich jak energetyka czy telekomunikacja - mówi Adam Jakubowski. 

Pracodawcy oferują stabilne warunki zatrudnienia, dostęp do specjalistycznych szkoleń oraz atrakcyjne wynagrodzenia, od ok. 7–12 tys. zł brutto dla techników po 20–30 tys. zł brutto i więcej na stanowiskach managerskich. To powoduje, że mimo ograniczonej liczby doświadczonych specjalistów, branża staje się coraz bardziej atrakcyjna zawodowo

- dodaje ekspert Experis. 

Energetyczne wyzwania

Perspektywy dla tej branży w Polsce są pozytywne, ale nie brakuje wyzwań. Poza niedoborem specjalistów kluczowy jest jeden aspekt: energia. - Największym wyzwaniem są przyłączenia do sieci. Procesy trwają długo i ograniczają tempo nowych projektów - przyznaje Adam Jakubowski. 

Centra danych to obiekty wybitnie energożerne. Generują ogromne zużycie energii - według ManpowerGroup do 2027 roku wzrośnie ono (globalnie) o 50 proc., a do końca dekady nawet o 165 proc. Pojawiają się nawet szacunki, że w związku z gwałtownie rosnącym zapotrzebowaniem napędzanym przez sztuczną inteligencję i przetwarzanie w chmurze, pojedyncze kampusy centrów danych będą zużywać więcej energii elektrycznej niż miasta, a nawet całe poszczególne amerykańskie stany. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej do 2030 roku centra danych będą zużywać (rocznie) dwa razy więcej energii elektrycznej niż obecnie - 945 terawatogodzin (w 2025 było to 415 TWh). To tyle, ile rocznie zużywa Japonia. 

A po energię ustawia się wielu chętnych, a to może budzić konflikty. W maju tego roku publicysta "Financial Times" przytaczał sprawę Nammo, norweskiej firmy produkującej amunicję, która miała problem z dostępem do mocy niezbędnej do rozbudowy swojej fabryki. A to dlatego, że w kolejce po energię elektryczną ustawił się przed nią TikTok ze swoim centrum danych. Rosnący popyt na energię powoduje obawy o to, czy świat, Europa, no i Polska będzie w stanie mu sprostać i zapobiec awariom - pamiętamy niedawny blackout w Hiszpanii

Ryzyko blackoutów w czasie fal upałów pozostaje realne, choć operatorzy zabezpieczają się redundancją, zasilaczami awaryjnymi i generatorami. Problemem są też wysokie ceny energii w Polsce, które mocno wpływają na koszty operacyjne

- zauważa Adam Jakubowski. - Dlatego firmy coraz częściej inwestują w efektywność, np. niższe PUE czyli wskaźnik efektywności energetycznej centrum danych, chłodzenie cieczą, długoterminową umowę zakupu energii elektrycznej bezpośrednio od wytwórcy, często z odnawialnych źródeł energii. To pokazuje, że choć sektor technicznie radzi sobie z utrzymaniem ciągłości pracy, to długofalowo kluczowe będzie unowocześnienie sieci i stabilizacja rynku energii - dodaje.

Maria Mazurek
Więcej o: