Rząd chwali się milionem instalacji ProteGO Safe. Skuteczność aplikacji wciąż jest jednak wątpliwa

Bartłomiej Pawlak
Rządowa aplikacja ProteGO Safe została pobrana już przez ponad milion użytkowników - chwali się resort cyfryzacji podkreślając zasługi programu w walce z koronawirusem. Co do skuteczności aplikacji można mieć jednak wątpliwości, bo milion instalacji to wciąż bardzo mało.
Zobacz wideo Walka z pandemią czy totalna inwigilacja? Jak działa Contact Tracing od Google i Apple? [TOPtech]

O polskiej aplikacji do contact tracingu - a więc śledzenia kontaktów między użytkownikami - głośno zrobiło się w kwietniu tego roku. Program wydano w końcu tuż przez majówką, a prace nad nim prowadziły resorty zdrowia i cyfryzacji.

Do czego służy ProteGO Safe?

Głównym zadaniem programu jest stałe wykrywanie pobliskich smartfonów z aktywną aplikacją poprzez moduł Bluetooth. Gdy ktoś z telefonem w kieszeni zbliży się do nas (np. w autobusie), ProteGO Safe zapisuje ślad takiego kontaktu (pod warunkiem, że trwał on przynajmniej 15 minut przy odległości poniżej 2 metrów). W ten sposób powstaje baza anonimowych osób, z którymi spotkaliśmy się w ostatnim czasie. Niezależnie od tego, czy było to intencjonalne, czy przypadkowe spotkanie, którego samodzielnie nie bylibyśmy w stanie zapamiętać.

Osoba, która otrzyma pozytywny wynik testu na koronawirusa, dostanie specjalny klucz, który powinna wprowadzić w aplikacji na własnym smartfonie. Jeśli to zrobi, każda z osób, która wcześniej miała kontakt z zakażonym, dostanie stosowne powiadomienie w swojej apce. W założeniu więc ProteGO Safe pozwala więc samym użytkownikom dowiedzieć się o możliwym zakażeniu jeszcze przed wystąpieniem objawów.

Po pozytywnym wyniku testu zadzwoni do niej [osoby zakażonej - przyp. red.] pracownik Centrum Kontaktu. Zapyta ją, czy ma aplikację STOP COVID - ProteGO Safe (pracownicy Centrum Kontaktu nie wiedzą, kto korzysta z apki, dzwonią do wszystkich, którzy otrzymują pozytywny wynik testu na koronawirusa). Jeśli chory potwierdzi, że korzysta z aplikacji - pracownik Centrum Kontaktu przekaże mu unikalny numer PIN. Poinstruuje też, gdzie w aplikacji ten numer wprowadzić. Jeśli chory wprowadzi otrzymany numer - najpóźniej w ciągu doby, na ekranach urządzeń innych użytkowników aplikacji, z którymi miał kontakt w trakcie ostatnich 14 dni, wyświetli się odpowiednie powiadomienie

- tłumaczy resort cyfryzacji.

 

Bezpieczeństwo i popularność

Niestety dla rządzących, aplikacje do śledzenia kontaktów w naturalny (choć niekoniecznie słuszny) sposób budzą obawy części użytkowników o bezpieczeństwo i prywatność. Początkowo zresztą sam resort cyfryzacji nieszczególnie starał się wzbudzić zaufanie tych najbardziej obawiających się o swoje dane osób.

Teraz deklaruje, że aplikacja jest w pełni bezpieczna, bo smartfony wymieniają się wyłącznie anonimowymi identyfikatorami, które nie zawierają prywatnych danych. Na dodatek nie wysyłają ich na serwery, ale (do momentu, gdy nie zajdzie konieczność poinformowania pozostałych osób) zapisują lokalnie w telefonie. Zdaniem ekspertów, typowy obywatel prawdopodobnie nie ma się więc czego obawiać, a władze krajów - jeśli chcą - mogą skorzystać z wielu innych sposobów na namierzenie konkretnej osoby.

Zarówno rząd własnego kraju, jak i rządy obcych krajów, jeżeli są zainteresowane jakąś osobą, to wyciągnięcie tego typu informacji [dotyczących np. lokalizacji danej osoby - przyp. red.] nie stanowi dla nich większego problemu. [...] Myślę, że Kowalski nie ma co się obawiać. Jeżeli ma jakiekolwiek obawy, może po prostu telefon zostawić w domu lub pójść na spotkanie bez telefonu

 - tłumaczył w rozmowie z Next.Gazeta.pl w czerwcu Michał Jarski, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa.

Czytaj też: Contact tracing. Dobry sposób na walkę z epidemią czy inwigilacja obywateli? [WYKRES DNIA]

ProteGo Safe w Google PlayProteGo Safe w Google Play fot. zrzuty ekranu ProteGo Safe z Google Play

Drugim problemem programów do contact tracingu jest liczba użytkowników. Aby aplikacja była skuteczna, musi korzystać z niej przynajmniej duża część społeczeństwa. W przypadku Polski mówimy o minimalnej liczbie użytkowników wahającej się w zależności od szacunków od ok. 15 do 30 milionów. Zdaniem ekspertów aplikacja działa bowiem wtedy, gdy korzysta z niej przynajmniej od 40 do 80 proc. całej populacji danego kraju (oczywiście im więcej, tym lepiej).

Milion użytkowników to wcale nie tak dużo

Resort cyfryzacji pochwalił się teraz przebiciem pierwszej psychologicznej bariery miliona pobrań ProteGO Safe. Co więcej, podkreśla, że pierwsze 500 tys. pękło dopiero w połowie sierpnia, dlatego w ostatnim czasie tempo nowych instalacji się zwiększa.

Było DDM. Jest DDMA, czyli dystans, dezynfekcja, maseczki, aplikacja. Ta aplikacja to STOP COVID – ProteGO Safe. Do dziś pobrało ją 1 009 840 Polaków. Im więcej z nas będzie z niej korzystać, tym lepiej

- podało Ministerstwo Cyfryzacji w środę.

ProteGO SafeProteGO Safe fot. ProteGO

Milion osób to faktycznie sporo, jednak stanowi w przybliżeniu jedynie 1/38 całej populacji naszego kraju. Oznacza to, że z ProteGO Safe korzysta nieco ponad 2,5 proc. wszystkich Polaków. I to przy najbardziej optymistycznym założeniu, że wszyscy spośród dokładnie 1 009 840 Polaków faktycznie pobrali aplikację tylko raz (lub tylko na jedno urządzenie) i aktywnie z niej korzystają. A to dość wątpliwe.

Po pierwsze dlatego, że spore grono użytkowników mogło po przetestowaniu aplikacji usunąć ją z telefonu. Czytając nieszczególnie pozytywne opinie o ProteGO Safe np. w sklepie Google Play (apka ma w nim ocenę zaledwie 2,3 w skali od 1 do 5) można dość do wniosku, że przygoda części osób z ProteGO Safe już dawno się skończyła.

Po drugie dlatego, że istnieje zapewne spora część osób, które - choć aplikację mają na swoim telefonie - to nie wykorzystują jej możliwości. To znaczy nie mają stale włączonego modułu Bluetooth, nie aktywowały systemu monitorowania ryzyka lub nie zawsze noszą przy sobie telefon.

Warto zauważyć też, że podobnie jak instalacja i korzystanie z aplikacji, również powiadamianie innych osób o ryzyku jest nieobowiązkowe. Po otrzymaniu pozytywnego wyniku testu zakażony może, ale nie musi wprowadzać w aplikacji numeru PIN, który otrzyma. Jeśli tego nie zrobi, pozostali użytkownicy apki, z którymi się spotkał, nie dostaną stosownego powiadomienia.

Podsumowując zatem - choć intencje obu ministerstw być może były szczytne - można podejrzewać, że skuteczność ProteGO Safe jest raczej marginalna. Nie wiemy, ile osób zostało poinformowanych o zakażeniu poprzez ProteGO Safe. Wiemy natomiast, że stworzenie aplikacji kosztowało 2,5 mln złotych, a jej utrzymanie ok. 140 tys. zł miesięcznie.

Czytaj też: Rządowa aplikacja ProteGO Safe pochłonęła fortunę. A jej utrzymanie kosztuje 136 tys. zł miesięcznie

Aktualizacja 19.10.2020:

Po publikacji artykułu skontaktował się z nami polski oddział firmy Google. Jak tłumaczy firma, informacja o tym, że aby aplikacja była skuteczna musi korzystać z niej większa część społeczeństwa jest popularnym, wielokrotnie powielanym mitem. Opublikowane we wrześniu badania Wydziału Medycyny Uniwersytetu Oksfordzkiego pokazują, że adopcja rozwiązania do contact tracingu na poziomie 15 proc. populacji może pomóc w ograniczeniu zakażeń koronawirusem o 15 proc. i zgonów o ponad 11 proc.