Zaginiona łódź Titan. Ekspert: Jest zasadne, by jeszcze przez dobę próbować ratować załogę

- Szanse uratowania załogi zbliżają się do zera, ale jeszcze jest trochę czasu - komentuje dla Gazeta.pl kmdr por. rez. Robert Polewski, nurek z OSPP Harpun. W jego ocenie jeszcze przez dobę można próbować ratować załogę zaginionej łodzi podwodnej Titan.
Batyskaf Titan
AP / AP

- Autonomiczność systemu podtrzymana życia jest liczona na cztery doby. Życie pokazało w tego typu przypadkach, że cuda się zdarzają - powiedział kmdr por. rez. Robert Polewski. Ocenił, że wciąż jest szansa, by uratować załogę batyskafu Titan. - Myślę, że jest zasadne, by jeszcze przez dobę próbować ratować załogę i wyciągnąć ją z łodzi podwodnej, jeśli jest to możliwe. Przez najbliższą dobę są jeszcze jakieś szanse na uratowanie, ale już są bliskie zera - skomentował w rozmowie z Gazeta.pl.

Załoga łodzi Titan ma tlenu na 96 godzin? Ekspert: W praktyce ten czas raczej się skróci

Batyskaf Titan posiada zapas powietrza, który pozwala przeżyć pod wodą przez 96 godzin. Teoretycznie. - Te 96 godzin zostało policzone dla warunków, gdy załoga bezstresowo leży i czeka. W praktyce ten czas raczej się skróci, niż wydłuży. Jest większe prawdopodobieństwo tego, że załoga już się udusiła - stwierdził Robert Polewski. Wyjaśnił, że dużą rolę odgrywają również inne czynniki, w tym temperatura. - Jeśli załoga straciła w łodzi podwodnej możliwość ogrzewania, to obniżona temperatura również spowoduje większe zużycie tlenu - dodał.

Zobacz wideo Lądowanie na asteroidzie, obserwacje początków Wszechświata. Oto najważniejsze misje kosmiczne [TOPtech]

Zaginiona łódź podwodna Titan. Trwają poszukiwania

We wtorek Robert Polewski, nurek z OSPP Harpun oceniał, że mogło dojść do rozszczelnienia kadłuba i przecieku. - Jeśli taki kadłub, chociaż odrobinę straci szczelność, to ciśnienie w środku wyrówna się z tym na zewnątrz. Przy tych ciśnieniach, na głębokości 1,500 metrów nie ma najmniejszych szans, żeby bezpiecznie wrócić. W takim momencie nie prowadzi się więc już akcji ratowniczej, a akcję poszukiwawczo wydobywczą, bo wiadomo, że nikt w takiej jednostce nie przeżył. A gdy nie ma łączności, poszukiwanie jest bardzo utrudnione - komentował dla Gazeta.pl.

Na Atlantyku trwają poszukiwania zaginionej w niedzielę 18 czerwca łodzi podwodnej Titan. Na pokładzie batyskafu jest pięć osób - pakistański biznesmen, miliarder Shahzada Dawood i jego 19-letni syn Suleman, brytyjski biznesmen Hamish Harding, były dowódca francuskiej marynarki wojennej Paul-Henri Nargeolet oraz dyrektor naczelny i założyciel OceanGate Stockton Rush.

Od kilku dni trwają intensywne poszukiwania batyskafu, które są niezwykle trudne, choćby ze względu na ich gigantyczny obszar. Według szacunków ekspertów, którymi podzieliła się Amerykańska Straż Wybrzeża, zgromadzone na łodzi zapasy tlenu mogą skończyć się w czwartek około południa. Trwa więc wyścig z czasem, a nadzieje na uratowanie pasażerów Titana są coraz mniejsze.

Więcej o: