Sprawę ujawnił Jakub Staśkiewicz, autor bloga OpenSecurity.pl. Do jej nagłośnienia przyczynił się również anonimowy czytelnik, który poinformował o lukach bezpieczeństwa w oprogramowaniu gabinetowym. Staśkiewicz postanowił przyjrzeć się problemowi i potwierdził, że występuje on w aplikacjach stosowanych przez apteki, gabinety lekarskie i przychodnie - łącznie kilkanaście tysięcy podmiotów medycznych. Według anonimowego sygnalisty, który zwrócił uwagę na sprawę, nieuprawnione osoby mogłyby dzięki temu uzyskać dostęp do danych nawet 10 milionów polskich pacjentów.
Aplikacje, w których wykryto problem, wykorzystywane są do obsługi wizyt pacjentów. Narażone na kradzież były między innymi dane osobowe i kontaktowe, a także dokumentacja medyczna. Co więcej, luka w bezpieczeństwie mogłaby pozwolić cyberprzestępcom na uzyskanie dostępu do systemu e-WUŚ. W ten sposób nieuprawnione osoby mogłyby między innymi wystawiać zwolnienia lekarskie, skierowania na badania lub refundowane recepty.
"Problem w dużym skrócie sprowadzał się do tego, iż bazy danych tych aplikacji dostępne są w Internecie, a dostęp do nich odbywa się zawsze przy użyciu tych samych (ale różnych dla każdego producenta) zaszytych w kodzie danych uwierzytelniających. Podatność ta określana jest mianem 'hard-coded credentials’ i w macierzy MITRE przypisano jej identyfikator CWE-798" - tłumaczy Staśkiewicz. Nieuprawnione osoby mogły uzyskać dostęp do danych, korzystając z domyślnych haseł. W niektórych przypadkach użytkownicy poznają je na etapie instalacji aplikacji. W innych dostępne były w pliku instalatora.
Staśkiewicz ustalił, że podane na ataki były aplikacje drEryk, mMedica Asseco, EuroSoft Przychodnia oraz SimpleCare. Sprawa została zgłoszona do CERT Polska - zespołu reagującego na naruszenia bezpieczeństwa w sieci. Problemy zostały poprawione przed publikacją artykułu na OpenSecurity.pl. Staśkiewicz ocenia, że ujawnienie sprawy przez zaangażowanego czytelnika "uchroniło nas przed trzęsieniem ziemi". "Dziś pewnie czytalibyśmy nie o załatanych podatnościach a o danych wrażliwych milionów Polaków krążących po darknecie" - dodaje.