Spór o praworządność. Komisarz UE: Nie będzie "rabatu wojennego" dla Polski

Stawką w sporze o praworządność Polski i Węgier jest międzynarodowa wiarygodność Unii Europejskiej - mówi "FAZ" Didier Reynders, unijny komisarz ds. sprawiedliwości. - Sami musimy przestrzegać zasad praworządności. Jak możemy żądać od Ukrainy reform, jeśli teraz damy Polsce swego rodzaju "wojenny rabat"? - wyjaśnia twarde stanowisko KE.

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ) zamieszcza w poniedziałek (18 lipca) wywiad z Didierem Reyndersem, unijnym komisarzem ds. sprawiedliwości. W rozmowie z dziennikiem komisarz odrzuca głosy polskiego rządu, który argumentuje, że Polska pilnie potrzebuje pieniędzy z funduszu odbudowy, aby sfinansować pomoc dla uchodźców wojennych z Ukrainy.

Reynders pytany przez "FAZ", czy kwestia ta nie powinna być teraz priorytetem, odpowiada: - Są inne sposoby wspierania państw członkowskich, które przyjmują uchodźców - i to właśnie robimy. Pomoc na odbudowę powinna przyspieszyć zieloną i cyfrową transformację, w tym niezależność energetyczną. Z wojną czy bez Polska musi spełnić uzgodnione kamienie milowe.

Premier Mateusz MorawieckiBędzie podatek od samochodów spalinowych? Morawiecki o propagandzie

"Jak możemy żądać od Ukrainy reform, jeśli damy Polsce 'wojenny rabat'"?

Zdaniem komisarza takie postępowanie Brukseli jest wskazane także ze względu na akcesyjną perspektywę Ukrainy. - Właśnie dlatego, że jesteśmy zaangażowani w porządek międzynarodowy oparty na zasadach, sami musimy przestrzegać zasad praworządności. W przeciwnym razie tracimy wiarygodność. Jak możemy żądać od Ukrainy reform, jeśli teraz damy Polsce swego rodzaju "wojenny rabat"? - pyta Reynders.

Komisarz ds. sprawiedliwości podkreśla na łamach "FAZ", że unijne głosowanie nad planem polskiego Krajowego Planu Odbudowy (KPO) nie miało nic wspólnego z przegłosowaniem w Polsce reformy wymiaru sprawiedliwości, tzw. ustawy Dudy. W ten sposób broni się przed zarzutem przyjęcia planu, zanim stało się jasne, że poprawki Senatu do ustawy prezydenta nie zostaną zaakceptowane i tym samym ustawa nie spełni wymogów kamieni milowych z planu naprawczego.

- W liście do kolegów wyjaśniłem, że decydujemy tylko o kamieniach milowych, które uzgodniliśmy z Warszawą - nie o konkretnej ustawie. W międzyczasie przewodnicząca Komisji wyraźnie powiedziała, że nie zgadzamy się z tą ustawą. Bo zawiera przynajmniej jeden element, który nie pasuje do kamieni milowych. Potrzebujemy nie tylko niezależnej izby, która będzie decydować o postępowaniu dyscyplinarnym. Musi być też możliwość kwestionowania przez sędziów statusu innych sędziów - mówi Reynders w rozmowie z "FAZ".

Zobacz wideo KPO zostało zaakceptowane i co dalej?

Kamienie milowe. Didier Reynders ostrzega, wypłaty środków z KPO mogą zostać wstrzymane

Didier Reynders w wywiadzie dla dziennika przyznaje też, że oczekuje, iż nowa izba będzie się znacząco różnić od starej. Ma to dotyczyć nie tylko tekstu ustawy, ale przede wszystkim jej realizacji. Jak mówi, jego głównym zadaniem jako komisarza będzie teraz sprawdzenie, czy Polska wdraża plan naprawy praworządności.

- Być może uda się doprowadzić do tego, że izba będzie miała odpowiednią obsadę. Przyjrzymy się temu z bliska. Dotyczy to również przywrócenia do pracy sędziów, którzy zostali usunięci ze stanowiska przez izbę dyscyplinarną. Europejski Trybunał Stanu (ETS) zażądał, aby zrobić to natychmiast, my w kamieniach milowych zastrzegliśmy, że każda sprawa musi zostać rozpatrzona do końca przyszłego roku. Jeśli nie zostanie to zrobione zgodnie z zasadami praworządności, wypłaty zostaną wstrzymane - ostrzega Reynders.

Jarosław KaczyńskiJarosław Kaczyński o pieniądzach z KPO: Nam się to po prostu należy

Komisarz UE mówi o presji budżetowej. Europoseł Zielonych przedstawia ekspertyzy

Zdaniem komisarza ds. sprawiedliwości presja budżetowa jest skutecznym środkiem wywierania nacisku. Reynders odniósł się też do faktu sporządzenia, na zlecenie jednego z europosłów Zielonych, trzech prawniczych ekspertyz. Wynika z nich, że jeśli występują systemowe problemy z praworządnością, Komisja Europejska powinna odciąć danemu krajowi wszystkie środki z budżetu UE. Didier Reynders uważa, że ekspertyza wypadłaby zupełnie inaczej, gdyby została zlecona przez konserwatystów.

- Dlatego ważne jest, aby Komisja, jako niezależna instytucja, przeprowadziła tę ocenę. ETS pouczył nas, że nasze środki naprawcze muszą być proporcjonalne. Żądanie teraz zamrożenia wszystkich funduszy nie wydaje mi się proporcjonalne - stwierdził Reynders.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: