Bruksela podkręca śrubę ws. emisji CO2. Rosną ceny uprawnień, prąd w Polsce będzie droższy [WYKRES DNIA]

Cena uprawnień do emisji CO2 doszła w ostatnich dniach do poziomu 30 euro za tonę. To najwięcej w historii. Prognozy mówią, że do 2030 r. mogą one jeszcze podrożeć o 100 proc. Zapowiedziane w tym tygodniu przez Ursulę von der Leyen przyspieszenie redukcji emisji CO2 będzie bardzo dobre dla naszego zdrowia, ale odbije się na rachunkach za prąd.

30 euro za tonę - tę symboliczną granicę w ostatnich dniach przebiły na aukcjach ceny uprawnień do emisji CO2. Poprzednio do podobnego poziomu dochodziły w lipcu tego i poprzedniego roku. 

Cały czas uprawnienia do emisji CO2 drożeją. Od marca podrożały o 100 proc., choć należy przyznać, że wówczas, wraz z uderzeniem koronakryzysu, bardzo mocno potaniały. Przez ostatnie trzy lata ceny uprawnień podskoczyły o 500 proc. - jeszcze w połowie 2017 r. oscylowały wokół 5 euro za tonę.

embed

Co więcej, według najbardziej skrajnych prognoz opublikowanych przez Komisję Europejską, w 2030 r. uprawnienia mogą kosztować nawet ponad 60 euro za tonę (te bardziej umiarkowane mówią o maksymalnie 44 euro).

Bruksela śrubuje cele

Droższe uprawnienia do emisji CO2 to oczywiście droższa energia. A, biorąc pod uwagę obecny miks energetyczny Polski, oznacza to większe obciążenia dla naszych portfeli. Stoimy przed alternatywą - szybki zielony zwrot albo słony rachunek dla Polski - nie mają co do tego wątpliwości ekonomiści ING Banku Śląskiego Rafał Benecki i Leszek Kąsek.

Nasz kraj ma trudności z wypełnieniem celów unijnej polityki klimatycznej 2020, a ich skala oczywiście wzrośnie przy ambitniejszych celach na 2030. Przełoży się to na szybszy wzrost cen uprawnień do emisji. Ten materializuje się już dzisiaj pomimo recesji, a powodem jest właśnie "śrubowanie" celów klimatycznych przez Komisję Europejską. Będzie to oznaczać wyższe koszty wytwarzania energii w instalacjach konwencjonalnych i wzrost jej cen

- komentują. 

Szczegóły tego "śrubowania" celów klimatycznych KE przedstawiła w tym tygodniu. Bruksela zaproponowała podwyższenie celu redukcji emisji dwutlenku węgla do 2030 r. z 40 procent do co najmniej 55 procent (w zestawieniu ze stanem z 1990 r.). KE powołuje się na analizy przeprowadzone przez ekspertów, z których wynika, że bez zwiększenia celu pośredniego nie będzie możliwe osiągnięcie neutralności klimatycznej Unii do 2050 roku.

Sprzeciw wobec planów Komisji wyrażają m.in. europosłowie PiS, "z niepokojem" przyjęło je także Ministerstwo Klimatu. Resort komentuje, że w wystąpieniu von der Leyen zabrakło odniesień do konkretnego planu działań i wymaganego wsparcia. Resort obawia się, że obciążenia nie rozłożą się równomiernie na wszystkie kraje, ale będą większe dla państw o wyższej emisyjności, takich jak Polska.

Wysokie ceny uprawnień przyspieszą odchodzenie od węgla

Przedstawiony przez Ministerstwo Klimatu zaktualizowany projekt Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. zakłada szybsze od planowanego odchodzenie od węgla

Obecnie udział węgla w produkcji energii w Polsce to ok. 73 proc. Według PEP 2040 udział ten ma spaść do 56 proc. za 10 lat i do 28 proc. w roku 2040 w przypadku "zrównoważonego" wzrostu cen uprawnień do emisji CO2. Ale w scenariuszu wysokich cen uprawnień, PEP zakłada redukcję udziału węgla w miksie energetycznym do 37 proc. w 2030 r. i do 11 proc. w 2040 r. 

Tyle że nie wiadomo, czy dziś ten dokument jest jeszcze aktualny w świetle nowych planów Komisji. Ostrzegał przed tym w rozmowie z Gazeta.pl Oskar Kulik, specjalista ds. polityki klimatyczno-energetycznej WWF Polska. Kulik mówił, że jeżeli podwyższony cel 55-procentowej redukcji emisji węgla zostanie częścią prawa unijnego, to zaktualizowany projekt Polityki Energetycznej Polski będzie "bezużyteczny" i "zupełnie niezgodny z tym, co nas będzie obowiązywało".

Transformacja energetyczna Polski to jeden z najbardziej palących problemów najbliższych lat. Jest konieczna, wymaga jednak gigantycznych nakładów środków.

Koszt transformacji w Polsce jest liczony w setkach miliardów euro - według McKinsey dodatkowe inwestycje powyżej scenariusza bazowego do 2050 r. sięgną 380 mld euro. Nasz kraj może liczyć na 125 mld euro wsparcia z UE, w tym z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji

- komentują ekonomiści ING Banku Śląskiego. Dodają, że wpływ rygorystycznej polityki klimatycznej UE i wysokich kosztów emisji CO2 widać już dzisiaj. Poza bardziej ambitną Polityką Energetyczną Polski, to także m.in. decyzja, aby inwestycja Ostrołęka C będzie blokiem gazowym, a nie węglowym, czy plan wydzielenia aktywów węglowych z państwowych spółek energetycznych.

Zobacz wideo Neutralność klimatyczna w UE. "Musimy mówić o wyższych środkach"