PiS próbuje rozmyć prawdę ws. Odry. Dziwna zbieżność wypowiedzi posłów

Najpierw niemieccy, a później polscy badacze poinformowali o wykryciu w Odrze tzw. złotych alg. To ich toksyny mogły zabić ryby. I - jak podkreślają eksperci - obecność i zakwit takich glonów nie jest naturalnym zjawiskiem na Odrze. Ale politycy PiS zaczynają rozmywać prawdę i odpowiedzialność. W kolejnych wywiadach padają słowa o "siłach natury" - tak, jakby był to przekaz dnia.

W czwartek polskie władze potwierdziły to, o czym wcześniej informowali badacze z Niemiec: w próbkach wody z Odry znaleziono złote algi. Ich zakwit mógł spowodować masową śmierć ryb w rzece. W piątek od rana politycy PiS zaliczali maraton po mediach i komentowali nowe ustalenia.

Pojawiła się też nowa narracja. U wielu polityków jest tak podobna, że wygląda, jakby był to ustalony "przekaz dnia": że katastrofa ekologiczna na Odrze to wynik "sił natury" i "nie dało się nic z tym zrobić". To nie tylko rozmywa odpowiedzialność, ale jest też sprzeczne z oceną ekspertów. 

Komentarze jak z przekazu dnia

W co najmniej czterech piątkowych programach w rządowych mediach przewijała się narracja o "naturalnych" przyczynach katastrofy. "Najwyżej" odleciał poseł Kazimierz Smoliński, który rozwodząc się w Polskim Radiu nad "bezradnością człowieka wobec przyrody" zaczął opowiadać o "huraganach na Morzu Śródziemnym" i "wybuchach na Słońcu". Na temat Odry powiedział zaś, że z ostatnich doniesień wynika, że "to jednak przyroda, mikroorganizmy".

- Pewnie dla opozycji byłoby lepiej, jakby ktoś za tę katastrofę odpowiadał. (...) Ja uważam, że w tym przypadku lepiej, że to się okaże, że to przyroda to spowodowała. Przy niższym stanie wód to zwykłe stężenie pierwiastków, które tam są, to stężenie jest większe.

Smoliński zwracał też uwagę, że "nie tylko w Polsce, a na innych wielkich rzekach Europy też jest podobne zjawisko... w Łabie najniższe stany wody" i "takie rzeczy się już zdarzały". - Człowiek nie jest w stanie na to wpłynąć - dodał.

Poseł PiS Sławomir Skwarek w piątek rano w TVP mówił: Czy można było temu zapobiec? No pewnie siłom natury nie można zapobiec i takie katastrofy się zdarzały. 

Poseł PiS Łukasz Mejza w TVP Info: Jeszcze nie wiemy (...), jakie są przyczyny. Albo ktoś tę Odrę zatruł, albo mamy do czynienia z katastrofą naturalną, która powstała poprzez przyczyny naturalne. I ta hipoteza wysuwa się na czele.

Poseł PiS Paweł Rychlik w Polskim Radiu: Nie wiemy, czy miała miejsce ingerencja człowieka, czy po prostu to zjawisko, które w środowisku naturalnym czasami się zdarza.

O tym, że w PiS pojawił się pomysł rozmycia sprawy Odry przez przekonywanie, że to "katastrofa naturalna", pisze także Andrzej Stankiewicz w Onecie. "W sukurs przychodzi czarownik propagandy Jacek Kurski, który zastępy swych posłusznych pracowników zaprzągł do spektaklu udowadniającego, że wszędzie na świecie zdychają ryby, więc w sumie nadążamy za globalnymi trendami" - pisze dziennikarz.

Winna nie jest natura, tylko człowiek

Jeśli potwierdzi się, że to złote algi i ich toksyny są powodem masowego wymierania ryb w Odrze, wcale nie będzie to znaczyło, że to "sił natury". Bo - jak podkreślają eksperci - zakwitu takich alg w tej rzece nie byłoby bez warunków stworzonych przez człowieka.

Jako pierwsi o tym, że w wodzie są złote algi, informowali naukowcy z Instytutu Ekologii Wód i Rybactwa Śródlądowego Leibniza w Berlinie. Na swojej stronie wyjaśniali, jak mogło dojść do zakwitu i w jaki sposób mogło to spowodować śmierć ryb. W notatce wyraźnie podkreślają: przyczyny nie są naturalne, ale spowodowane przez człowieka.

Złote algi nie tylko nie są rodzimym gatunkiem, ale przede wszystkim naturalnie występują one w wodach o wyższym zasoleniu. Naturalna, nieuregulowana i "zdrowa" rzeka w Polsce nie byłaby dla nich dobrym środowiskiem. Jednak polskie i niemieckie pomiary pokazują podwyższone zasolenie wody w czasie katastrofy, co najpewniej jest związane ze zrzutem ścieków/wód poprzemysłowych. Po drugie: zmiany klimatu przekładają się na wyższą temperaturę i niższy poziom wody, a więc większe stężenie szkodliwych substancji. Po trzecie: regulacja rzeki, budowanie tam, kanałów itd. z jednej strony zmniejsza możliwość rzeki do radzenia sobie z zagrożeniami, z drugiej - może wręcz przyczyniać się do zatrucia. A więc w zbiorniku/kanale/przed zaporą mógł powstać "bioreaktor", gdzie ścieki, wysokie zasolenie, temperatura i stojąca woda stworzyły warunku do rozwoju i zakwitu alg. A później ta trująca dla ryb zupa została uwolniona do nurtu Odry.

O tym samym mówiła w rozmowie z nami dr Alicja Pawelec, ekspertka ds. ochrony wód Fundacji WWF Polska. - Nasze rzeki naturalnie mają wody słodkie, więc gdyby Odra nie była tak dramatycznie zasolona przez działalność ludzką, to ten glon by się nie rozwinął - podkreśliła. Ktoś tę zasoloną wodę zrzucał. Wśród podejrzanych mogą być duże zakłady przemysłowe oraz kopalnie, które odprowadzają do rzek zasoloną wodę. 

Odpowiedzialny jest też cały niedziałający system monitoringu i ochrony przyrody. Jak tłumaczyli nam eksperci, pozwolenia na zrzut np. wody z kopalni są wydawanie bez uwzględnienia tego, jak zmienia się stan rzeki. A więc dany zakład może odprowadzić tyle samo ścieków czy zasolonej wody w sytuacji, gdy poziom wody jest w normie - i gdy wody jest mało i jest ona gorąca. To powoduje wyższe stężenie szkodliwych substancji i wyższe zasolenie. A także susza nie jest niezależna od człowieka - przyczynia się do niej wywołana przez nas zmiana klimatu.  

Wnioski postawione na głowie

Politycy obozu władzy nie tylko zmętniają obraz katastrofy na Odrze, ale też wyciągają z niego jak najgorsze wnioski. Eksperci z Polski i Niemiec mówią zgodnie: regulacja rzeki, tamy i inne prace tylko przyczyniają się do pogorszenia warunków, mogły wręcz być elementem trwającej katastrofy. Żeby rzeka mogła się odrodzić i być bardziej odporna - potrzebna jest renaturyzacja. 

- Powinniśmy też wstrzymać prace regulacyjne. Te prace prowadzone na Odrze powodują m.in. wzburzenie się osadów dennych. (...) Jeżeli chcemy pomóc rzece, żeby się jakoś zregenerowała, to powinniśmy w ogóle porzucić wszelkie prace regulacyjne na Odrze - mówiła nam dr Pawelec. "Naukowcy z IGB są zgodni co do tego, w jaki sposób systemy rzeczne mogą stać się bardziej odporne na stres. Renaturyzacja to najlepsza profilaktyka kryzysowa. Potrzebujemy większej ciągłości rzeki i naturalnej retencji wody" - czytamy na stronie niemieckiego instytutu. 

Tymczasem wiceminister Klimatu i Środowiska Edward Siarka mówił w TV Republika: Nasze rzeki w tej chwili to jedna wielka wydma, pokazuje to, że od lat mamy tutaj duże zaniedbania, jeśli chodzi o inwestycję, które powinny udrożnić to koryto. 

Jarosław Sachajko z Kukiz'15 (współpracuje z PiS przy niektórych ustawach) także mówił w Polskim Radiu, że "z naturą się nie wygra" i "czas już na to, żeby pogłębić Odrę".

2 sierpnia, gdy rozwijała się katastrofa, a rząd nie reagował, wiceminister Marek Gróbarczyk na Twitterze... krytykował Niemcy za to, że "blokują polską inwestycję mającą na celu poprawę regulacji rzeki Odry".

Więcej o: