Kiedyś było ich pełno w polskich miastach, a teraz zniknęły. Co się stało z tymi ptakami?

Kiedyś polskie miasta były pełne tych ptaków, ale niestety jest ich coraz mniej. Ornitolodzy alarmują, że zniknęła już niemal połowa.
Wróbel (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Paweł Małecki / Agencja Wyborcza.pl

Wróble znikają z Polski: Jacek Karczewski, ornitolog ze stowarzyszenia Jestem na pTAK! w rozmowie z Polskim Radiem przyznał, że liczebność wróbli w polskich miastach sukcesywnie spada. Szacuje, że obecnie jest w naszym kraju ponad sześciu milionów par. - To zaledwie w najlepszym razie połowa tej ilości wróbli, które mieliśmy jeszcze kilka dekad temu - przyznaje ze smutkiem. Kilka lat temu podawano, że w wielu europejskich miastach populacja wróbli zmniejszyła się nawet o 80 proc.

Dlaczego wróble znikają? - Zmieniły się nasze miasta, zmieniły nie do poznania. 90 procent tego, co wróble jedzą albo co chciałyby, to są nasiona traw, ziół i kwiatów - tłumaczy ornitolog. Chętnie jedzą też owady, ale podobnie jak nasiona, coraz trudniej znaleźć je w miastach. - Nawet trawniki są dziś uboższe, bez mleczy, stokrotek czy ziół, a więc brakuje tam też owadów. Nie mają co jeść, nie mają też gdzie się schować - dodaje. Miasta i wsie stają się coraz bardziej pouszczelniane, wróblom zatem coraz trudniej znaleźć miejsce, w którym mogłyby bezpiecznie przetrwać noc. W zwyczaju mają także chowanie się w dziuplach, ale dojrzałe, czyli właśnie dziuplaste drzewa, są wycinane. Brakuje zatem miejsc, w których wróble mogłyby się schronić nocą, przed mrozem czy drapieżnikami. Te małe ptaki uwielbiają również wielkimi grupami przebywać w krzakach, a te są często wycinane lub mocno podcinane.

Zobacz wideo Skąd do nas wracają bociany?

Jak pomóc wróblowi? "Jeśli chcemy nadal cieszyć się towarzystwem wróbli, twórzmy parki i ogrody na pTAK, dbajmy o zieleń, w tym zakrzewienia i miejskie łąki, oszczędźmy, choć niektóre zakamarki w elewacjach i nie zamykajmy dostępu do stropodachów. Jeśli jednak dzieje się inaczej, kompensujmy to budkami. Ochronie lokalnych populacji sprzyjać będzie także sezonowe dokarmianie tych ptaków, szczególnie ziarnami zbóż i słonecznikiem, w przydomowych lub osiedlowych karmnikach zlokalizowanych w bezpiecznych dla ptaków miejscach, niedostępnych dla kotów" - czytamy na stronie stowarzyszenia Jestem na pTAK!. 

Przeczytaj też: "Zatrważające dane o wymianie pieców. Co się dzieje wokół Warszawy?".

Źródła: IAR, Stowarzyszenie Jestem na pTAK!, Nadleśnictwo Łopuchówko

Więcej o: