Bałtyk jest pełen pozostałości po II wojnie światowej. Mnóstwo tu rdzewiejących statków i okrętów, często pełnych paliwa. We wraku niemieckiego tankowca Franken, który znajduje się na dnie Zatoki Gdańskiej, wciąż jest półtora miliona litrów paliwa. Nie brakuje tu również różnego rodzaju bomb i amunicji, w tym głowic V-1. Tylko na niemieckich wodach jest około 1,6 miliona ton amunicji. Wyniki badań opublikowane na łamach renomowanego "Communications Earth & Environment" mogą więc zaskakiwać - pośród odpadów wojennych powstał zdumiewający ekosystem.
Jak wykazała analiza chemiczna próbek wody w pobliżu kilku zatopionych głowic, stężenie TNT (trinitrotoluen) sięga nawet 2,73 mg/l, a RDX (heksogen) 0,5 mg/l. Dla wielu organizmów wodnych są to wartości krytyczne. Jednak epifauna rozwija się na uszkodzonych pociskach równie dobrze, jak w innych obszarach. Wiele organizmów potrzebuje jedynie stałego podłoża, do którego mogą się przyczepić. Co interesujące, w przypadku niektórych gatunków zagęszczenie na metalowych częściach V1 jest znacznie wyższe niż w pobliskich osadach (ok. 43 tys. organizmów na m2 w stosunku do 8,2 tys.). - Chociaż głowice obecnie stanowią ważne siedlisko w zatoce, zastąpienie ich bezpieczną sztuczną powierzchnią przyniosłoby jeszcze większe korzyści lokalnemu ekosystemowi - stwierdzili autorzy publikacji.
Badania przeprowadzono w południowo-zachodniej części Morza Bałtyckiego w rejonie Zatoki Lubeckiej. Zespół z niemieckiego instytutu badawczego Senckenberg am Meer oraz Uniwersytetu Carla von Ossietzky'ego w Oldenburgu wykorzystał w tym celu zdalnie sterowane urządzenie podwodne ROV (wyposażone w dwa systemy kamer), które mogło sfilmować amunicję oraz pobrać próbki morskie. Wszystko wskazuje na to, że organizmy morskie nauczyły się wykorzystywać twarde podłoże, jakie daje zatopiona amunicja, a równocześnie radzić sobie z toksycznymi i pozornie śmiercionośnymi substancjami - choć w większej ilości występowały na metalowych powłokach niż w miejscach z odsłoniętym materiałem wybuchowym.
Dzięki filmom udało się zidentyfikować 5 gatunków bezkręgowców oraz 3 gatunki ryb. Niektóre, jak parzydełkowce, szkarłupnie i wieloszczety, występowały powszechnie. Epifauna lokowała się na metalowych korpusach, częściach transportowych, pozostałościach głowic bojowych, a nawet kieszeniach zapalników. Wyższe stężenie TNT powodowało zmianę zachowań behawioralnych małż, które częściej utrzymywały zamknięte muszle. Nie stwierdzono jednak gorszej kondycji zdrowotnej organizmów, które zamieszkiwały tereny z zatopioną amunicją. Badania pokazują, że życie doskonale potrafi sobie poradzić nawet w trudnych warunkach środowiskowych. Warto jednak pamiętać, że Bałtykowi grożą znacznie bardziej śmiercionośne substancje. W latach 1945-1948 zgodnie z postanowieniami Konferencji Poczdamskiej siły alianckie zatopiły nawet 65 tys. ton niemieckiej broni chemicznej. W metalowych pojemnikach, które cały czas ulegają korozji, znajdowały się wyjątkowo trujące środki bojowe takie jak tabun, iperyt siarkowy i azotowy, luizyt, fosgen czy cyjanowodór.
Czytaj też: "Alarmujące dane. Ulubiona ryba Polaków może być wkrótce towarem luksusowym".
Źródło: Communications Earth & Environment