PiS weszło do Ministerstwa Finansów. Kontrola poselska, a w tle VAT na żywność

Ministerstwo Finansów zdecydowało we wtorek, że zerowa stawka podatku VAT na żywność nie będzie przedłużona od kwietnia na kolejne miesiące. M.in. w związku z tym do resortu z kontrolą poselską udało się dwóch posłów Prawa i Sprawiedliwości: Zbigniew Kuźmiuk i Waldemar Buda.
Ministerstwo Finansów
Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Decyzja Ministerstwa Finansów oznacza, że po 31 marca nie będzie już obowiązywała przejściowa stawka 0 procent VAT na podstawowe produkty spożywcze wprowadzona w styczniu 2022 roku. Poseł PiS Waldemar Buda mówił przed rozpoczęciem kontroli poselskiej, że chciałby się dowiedzieć między innymi, czy resort finansów ma wyliczenia dotyczące grupy najuboższych. 

Zobacz wideo Jakie podwyżki czekają nas w 2024 roku?

Polacy zapłacą o 140 zł więcej? Buda: Bardzo duży wydatek

- Podwyżka VAT to jest mniej więcej 100-140 zł dodatkowego wydatku miesięcznie na każde przeciętne gospodarstwo domowe. Bardzo duży wydatek. Będziemy żądali dzisiaj dokumentów, będziemy tutaj cały dzień weryfikować pracę w Ministerstwie Finansów, bo obawiamy się, że podwyżka VAT, podwyżka podatków to jest jedna z serii, że będą kolejne - powiedział poseł Buda.

Z kolei Zbigniew Kuźmiuk dodał, że struktura wydatków gospodarstw domowych pokazuje, iż te przeznaczane na żywność stanowią znaczącą ich część. Jak powiedział, dane za 2022 rok pozują, że średnio jest to 27 proc. domowych budżetów. - Natomiast, w tych gospodarstwach mniej zamożnych te wydatki są większe, sięgają nawet w skrajnych przypadkach 50 proc. całości wydatków gospodarstwa domowego - stwierdził Kuźmiuk. 

"W najprostszym scenariuszu czekają nas po prostu podwyżki cen o 5 proc. - czyli np. skoro dziś chleb kosztuje 3 zł, to jego cena podskoczyłaby do 3,15 zł. Zakładając, że rodzina na żywność z zerowym VAT-em wydaje np. tysiąc złotych miesięcznie, to teraz musiałaby płacić o 50 zł więcej" - pisaliśmy tymczasem we wtorek na Next.gazeta.pl

Kuczyński: Ekonomicznie zrozumiałe, ale politycznie to harakiri

- Patrząc od strony gospodarczej, ekonomicznej, to oczywiście ten VAT powinien być przywrócony do 5 proc. Ci, którzy zarabiają średnią krajową, niewiele to odczują, a ci którzy zarabiają jeszcze więcej, to w ogóle tego nie poczują, bo wydają może między 10 a 15 proc. swoich dochodów na żywność. Za to ludzie mało zamożni, wręcz biedni, to poczują. Nie ulega to żadnej wątpliwości. Bo oni wydają po prostu dużo więcej na żywność w stosunku do swoich dochodów - ocenił Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona. Ekspert podkreślił, że przywrócenie 5 proc. VAT na żywność jest jak najbardziej zrozumiałe, bo dla budżetu państwa kwartalnie jest to wpływ ok. 3 mld zł.

Ale politycznie to jest już seppuku, albo jak ktoś woli, harakiri. Bo tuż przed wyborami ([samorządowymi - red.] podnosić cenę żywności to dość ryzykowny krok

- dodał Kuczyński w rozmowie z Iwoną Kutyną w "Studiu Biznes". Ministerstwo Finansów swoją decyzję o przywróceniu 5 proc. VAT uzasadnia najnowszymi odczytami inflacji oraz prognozami dynamiki cen podstawowych produktów spożywczych. W styczniu wskaźnik inflacji obniżył się do 3,9 proc. rok do roku. Był to najniższy odczyt od marca 2021 roku. Ministerstwo szacuje, że w lutym i marcu zarówno inflacja, jak i tempo wzrostu cen żywności utrzymają się w tendencji spadkowej.

Więcej o: