Kryzys demograficzny we Włoszech. Jest najgorzej od I wojny światowej. "To dotyczy istnienia kraju"

We Włoszech coraz więcej ludzi umiera niż się rodzi, mieszkańców ogółem ubywa, coraz więcej jest osób starszych. Mimo, wydawałoby się, napływu imigrantów, sytuacja staje na tyle niepokojąca, że prezydent w dramatycznych słowach apeluje, że zagraża to już przyszłości kraju.

Od kilku lat co rusz czytamy o włoskich miasteczkach, które oferują domy za niewielkie pieniądze, czasem jest to zaledwie 1 euro, byle tylko ściągnąć mieszkańców. Włoska prowincja w niektórych miejscach się wyludnia, ale problem dotyczy całego kraju.

Ostatnio pisaliśmy o tym trzy tygodnie temu: Domy we Włoszech znów do kupienia za 1 euro. Miasteczko Bisaccia oferuje 90 budynków

Kryzys demograficzny we Włoszech

W tym tygodniu okazało się, że jest naprawdę poważny. Włoski urząd statystyczny, ISTAT podał, że w 2019 roku w kraju urodziło się 435 tysięcy osób, o 5 tys. mniej niż rok wcześniej i najmniej w historii - a przynajmniej od kiedy prowadzone są rejestry. Zmarło 647 tys. osób, o 14 tys. więcej niż w 2018 roku. 

Zgonów było o prawie 212 tysięcy więcej niż urodzeń i to największa taka różnica od 1918 roku, czyli od końca I wojny światowej. Populacja Włoch wynosi 60,3 mln i spadła o 116 tysięcy w ciągu roku, negatywne zjawiska demograficzne równoważy częściowo napływ imigrantów. To pomaga tylko częściowo, kryzys demograficzny się pogłębia. Na 100 zgonów przypada zaledwie 67 urodzeń, zaledwie 10 lat temu było ich 96. "To problem, który dotyczy samego istnienia naszego kraju" - komentował prezydent Sergio Mattarella. 

Walka bez efektów

Liczba ludności we Włoszech rosła stabilnie od czasu I wojny światowej, szczyt osiągając w 2015 roku - populacja liczyła wtedy 60,8 mln. Od tamtej pory spada. Według projekcji Eurostatu, w 2050 roku mieszkańców Włoch będzie już tylko 56 milionów.

Włosi nie są osamotnieni ze swoim problemem. Spadek populacji dotyka wiele krajów Europy, szczególnie z Europy Wschodniej. Ta sama projekcja Eurostatu zakłada, że populacja Polski spadnie z 38 do niespełna 35 mln, pisaliśmy o tym tutaj: Dramatyczny scenariusz. Polska będzie wymierać. Do 2100 r. liczba ludności może spaść aż o 10 mln. Według najnowszych danych GUS, w 2019 roku przyrost naturalny w Polsce był najsłabszy od czasów II wojny światowej

>>>"Ubytek populacji w Polsce będzie porównywalny do II wojny światowej": 

Zobacz wideo

Kolejne rządy włoskie próbowały sobie poradzić z tym problemem, ale wszystko wskazuje na to, że starania nie przynoszą istotnych efektów, przynajmniej na razie. Tymczasem kraj jest w trudnej sytuacji ekonomicznej. Brak rąk do pracy i starzejące się społeczeństwo (oczekiwana długość życia Włochów rośnie, teraz to 85,3 lat dla kobiet i 81 lat dla mężczyzn) nie pomogą w walce ze spowolnieniem gospodarczym. 

Więcej o:
Komentarze (115)
Kryzys demograficzny we Włoszech. Jest najgorzej od I wojny światowej. "To dotyczy istnienia kraju"
Zaloguj się
  • junk92508

    Oceniono 41 razy 29

    Ziemia jest przeludniona więc spadek ludności nie jest zły...

    tyle że bardziej by się przydał w Afryce j Azji niż w Europie...

  • brak.slow

    Oceniono 24 razy 22

    Co też oni pieprza. 60 mln ludzi na takim małym skrawku ziemi ... młodzi wyjeżdżają bo ram kiepsko z pracą. Gdyby było inaczej nie byłoby problemu. Zresztą liczba ludności nie może ciągle rosnąć !!! To jakieś szaleństwo.

  • krowajagoda

    Oceniono 23 razy 19

    Im mniej ludzi tym lepiej.
    Jak widzę te tlumy w azjatyckich miastach to mnie mdli

  • kasia763

    Oceniono 20 razy 18

    Na ziemi jest za dużo ludzi, to tylko się cieszyć należy, że będzie mniej i to bez żadnej wojny czy innej klęski.

  • outsider44

    Oceniono 14 razy 14

    Zawsze mnie zadziwia lament dziennikarzy nad ujemnym przyrostem ludności. W miarę rozumiem rządy. Zależy im na dużej (dzięki temu tańszej) sile roboczej i ewentualnie na mięsie armatnim. Ale media? Nie odniosę się do Włoch, wolę pisać o Polsce. Mamy bodajże trzykrotnie niższą wydajność pracy, niż państwa przodujące pod tym względem. Mamy też najniższy w UE wskaźnik zatrudnienia na tysiąc mieszkańców. Mamy prawdopodobnie co najmniej dwa miliony emigrantów zarobkowych. Czyli marnotrawimy maksymalnie nasze "bogactwo naturalne", jakim są ludzie potencjalnie zdolni do zwiększania wysokości dochodu narodowego. Czemuż więc te narzekania i skąd lamenty? Może ubytek ludności spowoduje wreszcie aktywizację dotąd niepracujących i wymusi zwiększenie wydajności pracy? Magia milionów wyborców, oraz odpowiedniej liczby europosłów niech spędza sen z powiek rządzącym. A państwa o małej liczbie ludności mają się całkiem dobrze. Choćby po sąsiedzku - Czechy, na północy Szwecja, Dania, Norwegia. Jakoś nie narzekają na swe wyludnienie i nie żyją w biedzie. Mnie się podoba wizja Polski zamieszkanej przez - powiedzmy - 20 milionów mieszkańców. Mniej smogu, tłoku, korków. Więcej parków narodowych, czystsze rzeki i jeziora. Nie dajmy się omamić wielkomocarstwowym ambicjom rządów i powolnych im mediów.

  • maro1234

    Oceniono 21 razy 13

    Skoro umierają to pewnie ci najstarsi, zwalniają miejsca w mieszkaniach pracy itd. Skoro wydłuża się średnia wieku tzn że rekompensuje to mniejszą liczbę narodzin. Tylko, że emerytury nie będą mogły być od 65 lat. Czy tylko ja widzę ten paradoks, że liczbowo liczba obywateli jest mniejsza, ale w liczbach lat życia razem większa. Pozatym liczenie na emigrantów z Afryki w kwestii pracy czy opieki na starość to dosyć ryzykowne postępowanie.

  • my_kroolik

    Oceniono 12 razy 10

    No faktycznie tragedia, spadek o 4 miliony w 30 lat. Kto powiedział, że ludzi ma być coraz więcej? Przy postępie technologicznym w ogóle nie jest to konieczne dla poprawy jakości życia

  • byrcyn11

    Oceniono 14 razy 10

    I bardzo dobrze, świat jest przeludniony. Optymalny liczba to 4-5 mld ludności.

  • le_bise

    Oceniono 8 razy 8

    Najgorsze jest to, że na ten spadek populacji składa się również rosnąca emigracja wśród młodych. Przyczyn jest z pewnością kilka - m. in. przenoszenie miejsc pracy za granicę, szczególnie do Chin, przez włoski przemysł - ale jedną z najważniejszych jest feudalna mentalność Włochów. Młody ma robić za friko albo za grosze, aż go stary łaskawie nie namaści (być może) na swojego następcę. Na to nakłada się traktowanie kobiet jak tych, które głosu nie mają, brak miejsc w żłobkach i przedszkolach, brak świetlic szkolnych (szkoła najczęściej do godziny 13.00), czterdziestoletni "bamboccioni", czyli królowie świata, którzy oczekują od żony pełnej obsługi i jeszcze narzekają, że u mamy było lepiej... Niezbyt to różowo u nich wygląda.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX