Wstrzymana produkcja frytek. Polska fabryka Farm Frites cierpi z powodu zamknięcia restauracji

Polska fabryka frytek Farm Frites musi wstrzymać produkcję frytek. Popyt na ten produkt znacząco zmalał przez zamknięcie restauracji. Zawieszenie ma potrwać 3-4 tygodnie, w tym czasie pracownicy zostaną przekierowani do innych zakładów pracy lub oddelegowani na urlopy.

Branża żywieniowa dość dobrze radzi sobie z kryzysem, co nie powinno dziwić, bo zapotrzebowanie na jedzenie nie spadło. Problemy ma gastronomia, ale wiele lokali szybko przerzuciło się na dostawy i wynosy, dzięki czemu uratowali biznesy i pracują bez strat. Nie dotyczy to jednak wszystkich lokali, co przekłada się też na słabsze wyniki producentów żywności. We Francji ze względu na zamknięcie restauracji będzie trzeba wylać 10 mln litrów piwa. Belgowie z kolei zmuszeni są zniszczyć 750 tys. ton ziemniaków. Mimo że ten kraj znany jest ze swoich frytek, to w Polsce również zmalał na nie popyt. 

Zobacz wideo #BiznesWalczy - Paloma nad Wisłą

Farm Frites wstrzymuje produkcję frytek, ale nie redukuje zatrudnienia

Od 13 maja Farm Frites Poland SA wstrzymuje produkcję frytek, ze względu na zmniejszony popyty, donosi Dziennik Bałtycki. Firma dostaje mniej zamówień na frytki, niż jest w stanie ich wyprodukować, ale musi wyrobić się z kontraktów z dostawcami ziemniaków. Dlatego wszystkie siły zostaną przekierowane na produkcję placków oraz płatków, których linie produkcyjne mają pracować bez przerwy, mówi Katarzyna Majchrzak, szef ds. komunikacji i Zaangażowania Społecznego. Farm Frites zatrudnia 224 osoby, które bądź zostaną oddelegowane do innych prac w fabryce, bądź będą skierowani na urlopy

Możliwe, że do końca roku Farm Frites będzie zmuszony ponownie zamknąć fabrykę na kilka tygodni. Firma patrzy jednak optymistycznie na sytuację i liczy, że po odmrożeniu gospodarki i otwarciu restauracji, zamówienia na frytki wzrosną. 

Trudno przewidzieć, co przyniesie przyszłość, ale na ten moment robimy wszystko, aby utrzymać wszystkie miejsca pracy oraz wynagrodzenia na poziomie sprzed epidemii. Tym, co jest dla nas sprawą najważniejszą, to oczywiście minimalizowanie strat finansowych spowodowanych przez koronawirusa, ale także zapewnienie stabilnego zatrudnienia i wypłat wynagrodzeń dla ponad 220 naszych pracowników.

- komentuje Katarzyna Majchrzak.

***

W Gazeta.pl chcemy być dla Was pierwszym źródłem sprawdzonych informacji, ale też wsparciem i inspiracją w tych trudnych czasach. PRZECZYTAJ NASZĄ DEKLARACJĘ i weź udział w badaniu 

Więcej o: