Górnicy dają premierowi czas do północy. W trzech kopalniach strajkują. "Walka o wszystko"

Pojawiają się pierwsze doniesieniach o strajkach rozpoczętych w niektórych kopalniach. Ich skala na razie nie jest duża, górnicy wciąż liczą, że na Śląsku pojawi się premier Mateusz Morawiecki. Na zaproszenie, które wystosowali tydzień temu, szef rządu jeszcze jednak nie odpowiedział.

Część górników nie zważa na polityczne trzęsienie ziemi, przez które przechodzi właśnie obóz Zjednoczonej Prawicy. W kilku kopalniach pojawili się pierwsi strajkujący. Na razie skala protestów nie jest jednak duża. Akcja strajkowa rozpoczęła się między innymi w KWK Bielszowice, jednym z trzech oddziałów Rudy. O 12.30 kilku górników odmówiło wyjechania na górę. Informację tę potwierdzają związkowcy.

Górnicy strajkują w trzech kopalniach

- Potwierdzona informacja, że już w trzech kopalniach trwa podziemny protest górników. Kopalnie te to "Wujek" w Katowicach oraz "Halemba" i "Pokój" w Rudzie Śląskiej - poinformował Patryk Kosela, rzecznik prasowy i członek Komisji Krajowej Wolnego Związku Zawodowego Sierpień 80.

- Protest pod ziemią kopalni jest najbardziej radykalny, niebezpieczny i ryzykowny dla protestujących górników. Został podjęty na 4 kopalniach, co świadczy o wielkiej determinacji tych ludzi. To walka o wszystko - dodał Kosela. 

Górnicy stawiają ultimatum. Chcą, by premier Mateusz Morawiecki pojawił się na Śląsku

Przedstawiciele protestujących chcą twardych deklaracji dotyczących górnictwa. Postulują, by jeszcze przed północą na Śląsku zjawił się premier Mateusz Morawiecki. Napisali do szefa rządu list, w którym zapowiadają uliczne protesty - podaje Eska.pl. Ostateczne decyzje dotyczące dalszych form protestów jeszcze nie zapadły -  związkowcy będą obradować w poniedziałkowe popołudnie.

Górnicy pogotowie strajkowe w regionie Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego ogłosili dokładnie tydzień temu. Związkowcy, niezadowoleni z braku postępu w rozmowach, które rozpoczęto w lipcu, powołali Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy. Związek dał premierowi Morawieckiemu tydzień na rozpoczęcie rozmów w sprawie przyszłości górnictwa w Polsce. Szef rządu do tej pory z tego zaproszenia jednak nie skorzystał.

Zobacz wideo Emilewicz: Spędziłam dużo czasu ze związkowcami, prowadząc trudne rozmowy

Górnicy są coraz bardziej rozgoryczeni. "Decyzje rządu zagrażają setkom tysięcy miejsc pracy w górnictwie, energetyce, hutnictwie, motoryzacji oraz innych sektorach przemysłu. MKPS dał premierowi Mateuszowi Morawieckiemu tydzień na rozpoczęcie rozmów. Jeśli tak się nie stanie, ruszą akcje protestacyjne" - napisano wtedy na stronie Śląsko-Dąbrowskiej "Solidarności" na Facebooku.

Czytaj też: Szef górniczego "Sierpnia 80": Coraz wyraźniej widać, że rząd szykuje dla Śląska katastrofę

Niezadowolony z postępu rozmów jest również Bogusław Ziętek, przewodniczący WZZ "Sierpień 80". W rozmowie z Gazeta.pl ocenił przebieg rozmów, jakie od lipca prowadzi rząd, zarząd Polskiej Grupy Górniczej i związkowcy. - Negocjacje z rządem zmierzają prosto na stację z napisem "fiasko". My mamy przekonanie, że rząd gra na zwłokę i marnuje nasz czas. Każda kolejna tura rozmów nie przybliża nas do rozwiązania problemu, tylko nas od niego oddala - mówił.

Ministerstwo klimatu chce, by w 2040 roku w Polsce znacząco zmniejszyła się produkcja energii z węgla

Do tej pory górnicy słyszeli od rządu zapewnienia. Jacek Sasin, minister aktywów państwowych, mówił, że polskie kopalnie będą pracować do roku 2060. Tymczasem Ministerstwo Klimatu opublikowało projekt Polityki Energetycznej Państwa. Zakłada ono poważne ograniczenie produkcji energetycznej z węgla do roku 2040.