Niespodzianka w danych GUS. Solidny wzrost produkcji przemysłowej. "To już historia, idzie druga fala"

Produkcja przemysłowa we wrześniu niespodziewanie wzrosła mocniej niż oczekiwano. To może podbić PKB za trzeci kwartał, ale nie zmienia faktu, że chodzi o dane historyczne, a końcówka roku i początek przyszłego stoją jak na razie pod znakiem koronawirusowej niepewności.

Produkcja przemysłowa we wrześniu wzrosła o 5,9 proc. rok do roku - podał Główny Urząd Statystyczny. To zaskoczenie, bo średnia oczekiwań wynosiła 3,8 proc. W porównaniu z sierpniem produkcja odbiła bardzo mocno - wzrost miesiąc do miesiąca to aż 15,5 proc.

GUS: produkcja przemysłowa w górę

Jak podaje GUS, zwiększenie produkcji sprzedanej widoczne było w większości działów przemysłu (w 23 z 34) w ujęciu rok do roku. Na przykład w przypadku urządzeń elektrycznych o 26,6 proc, mebli o mebli 15,8 proc., a wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych o 10,7 proc. Spadła produkcja m.in. pozostałego sprzętu transportowego - o 25,6 proc., węgla kamiennego i brunatnego - o 17,8 proc. oraz maszyn i urządzeń - o 5,7 proc.

Wygląda na to, że przemysł - po sierpniowym zawahaniu (wzrost wyniósł wtedy 1,5 proc. rok do roku), kontynuował we wrześniu letnie odbicie. Dodatkowo pomóc mógł jeden dzień roboczy więcej niż we wrześniu 2019 r., a także to, że część zatrudnionych wracała do pracy (a ich dzieci do szkół).

>>>O rynku pracy we wrześniu więcej pisaliśmy tutaj: Zaskakujący wzrost płac we wrześniu, zatrudnienie też lepiej. Ale to mógł być ostatni taki miesiąc

W każdym razie, wygląda na to, że przemysł niemal odrobił już koronawirusowe spadki. Jeśli pozytywnie zaskoczy sprzedaż detaliczna (GUS publikuje te dane jutro, w środę 21 października) i produkcja budowlana, może się okazać, że trzeci kwartał w gospodarce wyglądał lepiej i spadek PKB nie będzie tak mocny jak wcześniej zakładano.

mBank, który podniósł wcześniej swoją prognozę na trzeci kwartał ze spadku o 3,3 proc. rok do roku do spadku o 1,8 proc., nie wyklucza, że będzie jeszcze lepiej: "niespodzianka w danych o produkcji przemysłowej uprawdopodabnia nawet wyższy odczyt" - piszą ekonomiści w komentarzu do dzisiejszych danych.

Paweł Borys, szef Polskiego Funduszu Rozwoju cieszy się z odbicia i podkreśla, że "gospodarka wchodzi w II falę pandemii z aktywnością 95 proc. sprzed COVID19". 

Druga fala koronawirusa przydusi przemysł?

Tyle że zarówno wrzesień, jak i cały trzeci kwartał, to już przeszłość. "To już historia idzie druga fala" - komentuje Sławomir Dudek, niegdyś dyrektor w Ministerstwie Finansów, dziś główny ekonomista Pracodawców RP. We wrześniu liczba zakażeń nie rosła jeszcze tak dramatycznie. Od października obserwujemy natomiast gwałtowne przyspieszenie drugiej fali pandemii.

Pojawiają się nowe restrykcje. W Polsce jak na razie nieporównanie o mniejszym zakresie niż te z wiosny, ale rząd, choć zapowiada, że będzie chciał uniknąć ponownego lockdownu, to nie ma stuprocentowej pewności, że tak zrobi. Pytany o to szef KPRM Michał Dworczyk powiedział, że "dzisiaj trudno jest się wypowiadać jednoznacznie w tej sprawie, bo sytuacja jest niezwykle dynamiczna". 

Niepewność jest i może ona wpłynąć na dalsze miesiące w gospodarce, w tym w przemyśle.  W przytoczonym powyżej wpisie na Twitterze Paweł Borys podaje, że "obecne restrykcje to koszt ok 2 proc. spadku aktywności w IV kw.", ale nie tylko bezpośrednie przełożenie obostrzeń może mieć wpływ. Po pierwsze, wzrost zakażeń zapewne wpłynie na nastroje, Polacy mogą być mniej skłonni do wydawania pieniędzy, co doprowadzi do spadku aktywności gospodarczej. Do tego dochodzi kwestia izolacji zakażonych. "Nie oczekujemy wyłączeń całych sektorów, ale np. kwarantanny pracowników mogą prowadzić do przestojów w poszczególnych fabrykach" - pisze mBank. Gdyby rząd zdecydował się wysłać także młodsze dzieci na powrót na nauczanie zdalne, kolejni pracownicy będą zmuszeni zostać w domach.

>>>Polska wśród krajów o najwyższym poziomie niepokoju wywołanego pandemią. Niemcy po drugiej stronie skali

Do tego dochodzi jeszcze jeden element - sytuacja poza granicami Polski. Eksport to jeden z silników polskiej gospodarki i we wrześniu widać było, że branże eksportowe dobrze sobie radziły. Na razie nie ma ryzyka zerwania globalnych łańcuchów dostaw (podczas pierwszej fali pandemii jedną z większych ofiar była przez to branża motoryzacyjna), ale kondycja wielu sektorów będzie zależała od tego, jakie obostrzenia wprowadzą u siebie nasi partnerzy handlowi. "Wyniki producentów mebli, sprzętu elektrycznego i elektroniki będą mocno uzależnione od restrykcji wprowadzonych za granicami Polski" - zauważa ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego. 

Jak na razie na pełny lockdown zdecydowała się Irlandia i część Wielkiej Brytanii - Walia, poważne restrykcje wprowadziły m.in. Czechy, dla nas istotne będą Niemcy. Te nie podejmują takich decyzji na poziomie całego kraju, choć lokalnie lockdown się pojawia - od dziś, czyli od 20 października, w jednym z bawarskich powiatów (Berchtesgaden) weszły w życie ograniczenia wychodzenia z domu - można to robić tylko w pilnych sytuacjach, a szkoły i restauracje zostały zamknięte. 

Zobacz wideo Kosiniak-Kamysz: Najgorsze rozegrało się w momencie otwarcia szkół