Rząd nie rezygnuje z nowych podatków i opłat - zapowiedział premier Mateusz Morawiecki. Deklarację tę szef rządu złożył podczas środowej konferencji prasowej. Podkreślił, że pieniądze te są niezbędne po to, aby ratować polską gospodarkę. "Państwo polskie ma i będzie miało środki na ratowanie najbardziej zagrożonych branż, a właśnie w ogromnej większości z podatków polskich podatników ratujemy gospodarkę i branże, które są w najgorszym położeniu" - tłumaczył.
Stanowisko premiera Morawieckiego skomentował w rozmowie z Gazeta.pl dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP.
- W wypowiedzi premiera Morawieckiego jest jeden aspekt pozytywny - premier w przeciwieństwie do ministra finansów nie udaje, że daniny to nie są podatki - stwierdził ekspert.
W sierpniu wiceminister finansów Piotr Patkowski, komentując sprzeczność pomiędzy obietnicami dotyczącymi braku podwyżek podatków a faktem opodatkowania napojów słodzonych, stwierdził, że "opłata cukrowa nie jest podatkiem". - Ona nie będzie wpływała do budżetu państwa, tylko do budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia. W związku z tym my ją oczywiście widzimy w sektorze finansów publicznych, ale w budżecie ona jest niewidzialną pozycją, bo ten strumień pieniędzy będzie kierowany gdzie indziej - stwierdził wówczas wiceszef resortu finansów.
Zdaniem eksperta twierdzenie, że kwoty uzyskane ze wzrostu podatków są przeznaczone na pomoc wynikającą z epidemii COVID-19, nie jest prawdziwe. - Większość tych podatków, jeżeli nie wszystkie, były ogłoszone za minister Czerwińskiej w wieloletnim planie finansowym państwa. Miały finansować Piątkę Kaczyńskiego, ale przed wyborami w ustawie budżetowej część z nich tajemniczo zniknęła, podobnie jak minister Czerwińska z resortu finansów. I wtedy właśnie zaczęła się kreatywna księgowość - stwierdził dr Dudek.
Jego zdaniem przyszły rok nie jest najlepszym momentem do wprowadzenia nowych obciążeń. - Podatki pojawiają się w najgorszym możliwym okresie, bo w roku 2021 dalej będziemy w kryzysie. Te podatki są nowym, dodatkowym obciążeniem. A w tle mamy i inne zapowiedzi - pełne oskładkowanie umów zleceń, i kto wie, czy nie powrót do zniesienia tzw. 30-krotności - wylicza ekspert.
Dr Dudek zwraca też uwagę na fakt, że pomoc państwa dla przedsiębiorców ma charakter jednorazowy. - Kryzys jest teraz, pomocy dla firm nie będzie już w przyszłym roku, za dwa lata, czy za pięć. A podatki pozostaną - stwierdził.
Ekspert wyjaśnił też, co jest prawdziwą przyczyną dziury budżetowej. - Przed wyborami wprowadziliśmy trwałe wydatki, na które nie było finansowania. I te podatki wprowadzane przez premiera Morawieckiego są po to, by załatać tę dziurę. Deficyt wynosi 270 mld, a 50-60 proc. z tej kwoty to pomoc dla przedsiębiorców. My po kryzysie zostaniemy z dużym deficytem. I dlatego musimy łatać tę sytuację. Przyczyną są obietnice wyborcze złożone bez finansowania - wyjaśnił.
Wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego skomentował też dr Maciej Bukowski, prezes zarządu think tanku WiseEuropa.
- W obliczu znacznego wzrostu potrzeb wydatkowych państwa i eksplozji długu publicznego, przestrzeni na obniżanie podatków nie ma. Pytaniem otwartym pozostaje, czy w 2021 nie powinniśmy spodziewać się daleko idących zmian w PIT, VAT lub składkach na ubezpieczenia społeczne - stwierdził Bukowski.
Zdaniem eksperta może się okazać, że dodatkowe daniny wprowadzone przez rząd w ostatnim czasie nie wystarczą do stabilizacji fiskalnej państwa w okresie wychodzenia z pandemii koronawirusa. - Alternatywą mogłyby być głębokie ograniczenie wydatków transferowych zwłaszcza w programie 500 plus i dodatkowych świadczeniach emerytalnych (tzw. trzynastkach i czternastkach) - dodał.