W lipcu inflacja konsumencka (CPI) wyniosła 15,6 proc. i była najwyższa od marca 1997 roku. Już jesienią ubiegłego roku rząd wprowadził tarczę antyinflacyjną, która miała obniżyć horrendalne ceny energii. Wówczas wyjątkowo mocno zdrożał gaz. Z czasem doszły jednak jeszcze skutki wojny i zapchanych podczas pandemii łańcuchów logistycznych. Inflacja nie spada, a jesienią mogą nas czekać kolejne podwyżki kosztów życia, ze względu na wyższe ceny gazu i prądu. Co na to rząd?
Rząd postanowił przedłużyć tarczę antyinflacyjną do 31 grudnia. Przepisy w tej sprawie zawarto w ustawie o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw, przedłożonej przez ministerkę finansów.
- Wzrost inflacji to problem globalny. Szeroko zakrojone działania rządu mają powstrzymać wzrost cen wywołany przez czynniki zewnętrzne. Dlatego, monitorując obecną sytuację, podjęliśmy decyzje o przedłużeniu działania tarczy antyinflacyjnej do końca roku. Pamiętajmy, że w tych trudnych czasach musimy być solidarni, a państwo musi wspierać swoich obywateli - wyjaśnia wiceminister finansów Artur Soboń.
Więcej informacji z Polski przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
W ramach tarczy stosowana jest niższa, 8-procentowa stawka podatku VAT na paliwa, 5-procentowa stawka na prąd i ciepło oraz zerowa na gaz. Oprócz tego na dwa miesiące zostanie obniżona akcyza na lekki olej opałowy.
Zerowa stawka VAT obowiązuje obecnie również na żywność, nawozy i wybrane środki produkcji rolniczej. Ponadto obowiązuje obniżka na akcyzę na prąd czy lekki olej opałowy, mamy zwolnienia z akcyzy energii elektrycznej dla gospodarstw domowych, obniżki stawek akcyzy na niektóre paliwa silnikowe oraz czasowe wyłączenie z opodatkowania podatkiem handlowym sprzedaży wyżej wymienionych paliw.
"Samo tylko utrzymanie obniżonych stawek VAT przez kolejne dwa miesiące spowoduje ubytek dochodów budżetu państwa na poziomie 4,8 mld zł" - poinformowano w komunikacie.
Ekonomiści wskazują, że ratowanie finansów publicznych sporo kosztuje. Tym bardziej że rząd ani myśli rezygnować z socjalnych obietnic złożonych elektoratowi. Przypominamy, że z ich wyliczeń wynika, że tarcza inflacyjna, tarcza antyputinowska, łatanie Polskiego Ładu i nieprzewidziane wcześniej wydatki, takie jak 14. emerytura, pochłoną w tym roku ponad 100 mld zł. Łącznie moglibyśmy za to sfinansować 1500 plus albo wszystkie dodatkowe wypłaty emerytury do "dwudziestki" licząc włącznie.