Polacy obawiają się nadchodzących podwyżek. W przyszłym roku wzrosnąć mogą zarówno ceny energii elektrycznej, jak i gazu. Droższa może być ciepła woda, wywóz śmieci czy opłaty za czynsz. Część osób myśli, by w ramach społecznego nieposłuszeństwa nie regulować na czas rachunków lub w ogóle zaprzestać ich płacenia. Eksperci przekonują, że prawnych argumentów, by w ten sposób wyrazić swój sprzeciw, raczej nie ma. I przypominają, że spiętrzone rachunki mogą doprowadzić do poważnych problemów finansowych.
- Brak terminowej zapłaty za media, np. ogrzewanie, spowoduje, po pierwsze, naliczenie ustawowych odsetek za opóźnienie, które ze względu na stopy procentowe będą na wysokim poziomie. Narastanie zadłużenia może doprowadzić do odcięcia np. gazu - wyjaśnia na łamach "Rzeczpospolitej" Przemysław Sobiesiak, adwokat z kancelarii Sobota-Jachira.
Ekspert przyznaje jednocześnie, że rząd w obawie przed narastającą falą niezapłaconych rachunków może wprowadzić działania osłonowe dotyczące na przykład cen gazu. Przedstawiciele rządu już zapowiadają, że mogą one zostać zamrożone.
Jacek Siński z SK&S ostrzega, by niepłacenia rachunków nie traktować jako rodzaj obywatelskiego nieposłuszeństwa.
- Nie ma tu mowy o nieposłuszeństwie obywatelskim, gdyż ta formuła jest do pomyślenia w relacji obywatel-państwo, czyli przymus państwa kontra prawa (obowiązki) obywateli. A tu mamy do czynienia z prawami i obowiązkami między osobami i firmami prywatnymi - podkreśla cytowany przez dziennik.
Dla większości Polaków niewiadomą są koszty ogrzewania w zbliżającym się sezonie. Ogrzewający się węglem wciąż nie wiedzą bowiem, ile ostatecznie będzie wynosiła cena surowca. Przed wybuchem wojny za tonę paliwa trzeba było płacić około 1000 zł. Obecnie nie dość, że węgla na składach brakuje, to jest on co najmniej trzykrotnie droższy.
Nie wiadomo też, ile za ogrzewanie zapłacą osoby ogrzewające się gazem. Na światowych giełdach surowiec jest bowiem o kilkaset procent droższy niż na początku roku. Rząd rozważa jednak zamrożenie taryf na rok 2023. -
Taryfy na gaz będą zamrożone. Pracujemy nad budżetem państwa, żeby móc uwzględnić potencjalną kwotę. To rozwiązanie będziemy prezentować we wrześniu, aby odpowiedzialnie wskazać skutki budżetowe - wyliczała w ubiegłym tygodniu ministerka środowiska Anna Moskwa.
Wiadomo też, że więcej za ogrzewanie mogą zapłacić korzystający z tak zwanego ciepła systemowego. O ile? I tu nie ma jasności.
- Będzie to taryfa na poziomie średniej ceny z marca, wg danych URE plus maksymalnie 60 proc. ceny surowca. Ta maksymalna podwyżka to jest 40 proc. - stwierdziła szefowa resortu środowiska w ubiegłym tygodniu.
Więcej informacji gospodarczych na stronie głównej Gazeta.pl