PMI dla chińskiego sektora przemysłowego wyniósł w październiku 49,2 pkt - podał chiński urząd statystyczny powołując się na wyliczenia organizacji handlu CFLP (China Federation of Logistics & Purchasing). To wynik gorszy niż we wrześniu - wówczas PMI dla przemysłu wyniosło w Chinach 50,1 pkt.
Co ważne, gdy PMI spada poniżej poziomu 50 pkt - sytuacja w sektorze przemysłowym się pogarsza. Gdy jest powyżej - branża rozwija się. Spadek PMI dla przemysłu Chin z 50,1 pkt do 49,2 pkt oznacza przekroczenie linii pomiędzy ekspansją a spowolnieniem gospodarczym. Szczegóły danych wskazują m.in. dla istotny spadek nowych zamówień (już czwarty miesiąc z rzędu).
Jak zauważa Agencja Reutera, w efekcie spadającego popytu zewnętrznego część fabryk była zmuszona do cięć zatrudnienia i wynagrodzeń. Wskazuje, że subindeks zatrudnienia dla chińskiego przemysłu spada od marca 2021 r.
Wyraźnie spadł także wskaźnik PMI dla chińskiego sektora usług - z 50,6 pkt do 48,7 pkt. Tu również widać więc wyraźnie przejście branży usługowych z umiarkowanego wzrostu w kierunku hamowania.
Jak wyjaśnia Zichun Huang, ekonomista Capital Economics, przyczyn gorszych wyników należy szukać przede wszystkim w powrocie obostrzeń covidowych w niektórych miastach. Chodzi m.in. o Wuhan i Szanghaj. Agencja Reuters zauważa, że raptem od zeszłego tygodnia lockdowny i różne typu obostrzenia wprowadziło 31 miast, zamieszkiwanych przez ok. 232 mln osób. Zichun Huang pisze, że oczekuje utrzymania polityki zero-covid do 2024 r.
W związku z restrykcjami nakładanymi przez kolejne miasta, w Chinach dochodzi nieraz do dantejskich scen. Jak pisaliśmy, pracownicy największej chińskiej fabryki iPhone'ów w Zhengzhou masowo uciekali z zakładu, w którym wprowadzono koronawirusowe restrykcje. Władze okolicznych miast zamierzają ich odizolować w obawie przed rozprzestrzenieniem się koronawirusa. Agencja Reuters ustaliła, że restrykcje przyjęte w zakładzie ograniczą produkcję iPhone'ów w przyszłym miesiącu nawet o 30 proc.
Po publikacji słabych danych makro z Chin na rynku zaczęła taniej ropa. Nie bardzo mocno - o ok. 1 proc. - ale jednak. Cena baryłki ropy WTI spadła w okolice 87 dolarów, a Brent w okolice 93 dolarów.
Również inne niedawne dane z Chin są dalekie od dobrych. PKB w trzecim kwartale wzrósł wprawdzie nieco bardziej od prognoz (o ok. 3,9 proc.), ale nie ma szans, aby za cały rok gospodarka urosła o założone 5,5 proc. Tym samym 2022 r. pod względem wzrostu PKB będzie dla Chin najgorszy od 1976 r. (z pominięciem "covidowego" 2020 roku).
Dane z chińskiej gospodarki z zeszłego tygodnia wskazały, że z jednej strony silniej od oczekiwań - choć i tak relatywnie kiepsko na tle poprzednich lat - urosła produkcja przemysłowa (6,3 proc. wobec konsensusu prognoz 4,5 proc.) czy eksport (5,7 proc. wobec konsensusu 4,1 proc.). Z drugiej, słabo wygląda np. sprzedaż detaliczna (2,5 proc. wobec prognoz ok. 3,3 proc.), wzrosła także stopa bezrobocia (do 5,5 proc. z 5,3 proc. przed miesiącem).
Wizja Xi Jinpinga jest taka, że gospodarka to jest kwestia drugorzędna. Liczy się kontrola partii nad społeczeństwem
- mówił w rozmowie z Gazeta.pl Adrian Brona z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wskazywał, że w ostatnich trzech dekadach chińska gospodarka była napędzana przede wszystkim przez sektor budowlany - mieszkaniówkę i inwestycje infrastrukturalne - i przez eksport.
Problem z tym modelem jest taki, że on się wyczerpuje. Jest coraz mniej rynków zagranicznych, które można zagospodarować, gdzie można eksportować, a jednocześnie coraz mniej inwestycji infrastrukturalnych z dużą stopą zwrotu, w które można wejść. Coraz częściej ekonomiści mówią o tym, że Chiny pakują pieniądze w inwestycje, które nigdy się nie zwrócą. Xi chciał mocno postawić na ten obieg wewnętrzny - na wzmocnienie konsumpcji, turystykę wewnętrzną, innowacje. Ale nie widać tutaj żadnego przyśpieszenia, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak bardzo silnie pilnowana jest polityka zero-covid, która konsumpcję po prostu niszczy
- dodawał ekspert.