W minionym tygodniu poznaliśmy ostateczne dane o inflacji w Polsce (rok do roku 11,5 proc., miesiąc do miesiąca 0 proc.), ale one nie były niespodzianką - GUS nie zrewidował szybkiego szacunku podanego dwa tygodnie wcześniej.
Więcej zamieszania przyniosła inflacja... w Stanach Zjednoczonych. Okazało się, że inflacja konsumencka spadła tam w czerwcu mocniej niż oczekiwano (do 3 proc. z 4 proc. w maju). Z kolei w przemyśle USA inflacji rok do roku już prawie nie ma. Rynek odebrał je jako sygnał, że zapędy Fed do dalszych podwyżek stóp mogą być stępione, co z kolei osłabiło dolara. W ten sposób kurs złotego do dolara po raz pierwszy od lutego 2022 r. spadł poniżej 4 zł.
W minionym tygodniu odbyło się posiedzenie Sejmu. Uchwalono m.in. zwiększenie limitów zużycia energii, dla którego cena w 2023 r. (samej energii, bez kosztów dystrybucji i innych składowych rachunku!) będzie zamrożona na poziomie z 2022 r. Progi zostały podmienione o 1000 kWh, do 4 tys. dla gospodarstw rolników oraz rodzin z Kartą Dużej Rodziny, 3,6 tys. kWh dla gospodarstw domowych z osobą z niepełnosprawnością oraz 3 tys. dla pozostałych.
Inne przegłosowane zmiany to m.in. wprowadzenie "składki solidarnościowej" za ekstra zyski branży węglowej w 2022 r. (zapewni budżetowi 2 mld zł) czy zakaz sprzedaży napojów energetycznych osobom niepełnoletnim. Na ostatniej prostej z przepisów wykreślono jednak w niejasnych okolicznościach planowany zakaz reklamowania "energetyków".
Sejm udzielił też rządowi absolutorium za wykonanie zeszłorocznego budżetu. Zrobił to mimo pierwszej w historii negatywnej opinii ze strony Najwyższej Izby Kontroli.
NIK negatywnie ocenia kierunki zmian, zachodzące w systemie finansów publicznych w wyniku których gospodarka finansowa państwa prowadzona jest w znacznej części poza budżetem państwa i z pominięciem rygorów właściwych dla tego budżetu, a co więcej, także poza sektorem finansów publicznych
- mówił w Sejmie prezes NIK Marian Banaś.
Z kolei Senat przegłosował ustawę uchylającą obniżenie od 2024 r. limity płatności gotówką z 15 do 8 tys. zł. Słowem - limit pozostaje bez zmian.
Minister rozwoju Waldemar Buda poinformował we wtorek, że resort ustanowił tymczasowego zarządcę przymusowego na majątku rosyjskiego oligarchy Wiaczesława Kantora. Chodzi o blisko 20 proc. akcji, które posiada w spółce Grupa Azoty. Buda poinformował, że poszukiwany jest inwestor, który obejmie te udziały i wypłaci odszkodowanie.
Kilka dni później rząd ogłosił też inną ciekawą wiadomość z sektora przemysłowego. Chodzi o wydaną przez Ministerstwo Klimatu decyzję zasadniczą w sprawie budowy modułowego reaktora jądrowego przez KGHM. Resort wydał także analogiczną decyzję dla Polskich Elektrowni Jądrowych ws. budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce.
Kto czeka na ruch rządu ws. wakacji kredytowych w 2024 r., ten musi jeszcze poczekać. Rzecznik rządu Piotr Müller powiedział w Polsat News, że decyzje w tej sprawie "zapadną wczesną jesienią". Wygląda więc na to, że decyzja zapadnie tuż przed wyborami parlamentarnymi. Rzecznik rządu decyzję uzależnia od stóp procentowych (które w tym samym czasie powinny już zostać delikatnie obniżone przez RPP - a rynkowa stopa WIBOR, ważna dla kredytobiorców, już spada).
Wcześniej z rządu słychać było głosy, że ewentualne przedłużenie wakacji kredytowych (na cały 2024 r. lub jego pierwszą część) może zostać ograniczone tylko do osób spełniających jakieś (na razie niesprecyzowane) kryterium dochodowe.
W tym tygodniu czeka nas sporo danych z gospodarki. W poniedziałek NBP poda najnowsze dane o inflacji bazowej za czerwiec (czyli z pominięciem cen żywności i energii - ta miara lepiej opisuje trwałość inflacji). Według ekonomistów należy spodziewać się jej spadku do poziomu ok. 11,1-11,2 proc. (z 11,5 proc. w maju).
Środa to kolejny dzień "inflacyjny", bo poznamy wtedy dane o czerwcowej inflacji HICP, czyli wyliczanej dla wszystkich krajów UE według tej samej metodologii (co ułatwia porównywanie sytuacji inflacyjnej między nimi). Poprzednie dane Eurostatu, o inflacji za maj, nie były dla Polski zbyt przyjemne, bo okazało się, że choć inflacja nam spada, to wolniej niż innym. Wyższy odczyt inflacji rocznej miały w Unii już tylko Węgry. Tak wysoko w unijnym "rankingu" inflacyjnym nie byliśmy od niemal dwóch lat, bo od sierpnia 2021 r.
W czwartek GUS poda kilka danych, m.in. o czerwcowej produkcji budowlano-montażowej oraz przemysłowej. Bodaj największe emocje powinny wzbudzić jednak dane o wynagrodzeniach w sektorze przedsiębiorstw. Zdaniem ekonomistów, GUS poinformuje o ok. 12-procentowym wzroście przeciętnej pensji przez rok. To by oznaczało, że po raz pierwszy od blisko roku zobaczymy roczny realny wzrost wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw (czyli że pensje przeciętnie urosły mocniej od cen - inflacja w czerwcu wyniosła 11,5 proc. rok do roku). Jak wynika z lipcowej projekcji inflacyjnej NBP, przynajmniej do końca 2025 r. (taki jest horyzont prognozy) pensje będą już rosły w Polsce szybciej niż ceny.
Tydzień z danymi zakończymy piątkową statystyką sprzedaży detalicznej w czerwcu br. Szykują się kolejne (piąte z rzędu dane) wskazujące na recesję konsumencką - czyli że kupujemy w sklepach mniej niż rok temu. Według prognoz ekonomicznych, dane GUS pokażą spadek sprzedaży detalicznej o ok. 5 proc. rok do roku.