7670,19 zł - tyle wyniosło w listopadzie przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w Polsce, według najnowszych danych GUS. To kwota o 11,8 proc. wyższa niż przed rokiem. A to z kolei oznacza, że wzrost przeciętnej pensji znów okazał się wyższy od inflacji (6,6 proc. rok do roku w listopadzie). Słowem - przeciętne wynagrodzenie urosło nie tylko nominalnie, ale także realnie, o około 4,9 proc. rok do roku. A więc przeciętnie rzecz biorąc za obecną pensję można kupić o blisko 5 proc. więcej niż przed rokiem.
Pensja 7670,19 zł brutto to zwykle około 5559 zł na rękę (choć zależy to od różnych czynników, np. partycypacji w PPK albo kosztach uzyskania przychodu).
Wcześniejsze wypłaty premii barbórkowych i premie w energetyce podbiły dynamikę płac w listopadzie o 0,7 punktu procentowego. W konsekwencji płace wzrosły o 11,8 proc. rok do roku wobec konsensusu 11,2 proc. Po wyłączeniu wspomnianych sekcji dynamika płac oscylowała w ostatnich miesiącach w okolicy 10,5 proc.
- komentują ekonomiści Pekao.
Wzrost płac w listopadzie nadal wysoki (11,8 proc. rok do roku), choć nieco słabszy niż w październiku (12,8 proc.) Prawdopodobnie utrzyma się na dwucyfrowym poziomie także w 2024 przez ożywienie koniunktury czy wysoką podwyżkę płacy minimalnej
- przewidują analitycy ING Banku Śląskiego.
- Solidny wzrost płac utrzyma się także w przyszłym roku - ocenia też ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego Marcin Klucznik. Według niego, wzrost ten będzie napędzany w dużej mierze przez podwyżki płacy minimalnej oraz wynagrodzeń w sektorze publicznym.
Oznacza to, że największe zmiany w 2024 roku będą dotyczyć sektorów usługowych oraz prostszych prac fizycznych. Podwyżki w tych sektorach będą częściowo wyrównaniem zdolności nabywczej utraconej ze względu na inflację. Spodziewamy się, że płace w całej gospodarce wzrosną w przyszłym roku o 10,3 proc.
- reasumuje Klucznik.
Dane o przeciętnym wynagrodzeniu w sektorze przedsiębiorstw nie mówią wprawdzie wszystkiego o płacach w Polsce, są natomiast najłatwiejsze i najszybsze do zbierania przez GUS (dokładniejsze dane są publikowane rzadziej i z większym opóźnieniem). Poza tym mimo wszystko dają zwykle dość reprezentatywny obraz rzeczywistości.
Po pierwsze, te dane dotyczą tylko płac w firmach zatrudniających przynajmniej dziesięć osób, w dodatku nie ze wszystkich branż, a także z pominięciem m.in. sfery budżetowej oraz osób zatrudnionych na umowy cywilnoprawne. Sektor przedsiębiorstw to tak naprawdę tylko 40 proc. całego rynku pracy w Polsce.
Po drugie, oczywiście nie wszyscy w ogóle dostają podwyżki, inni za to zarabiają dużo więcej niż przed rokiem. Wzrost rok do roku o 11,8 proc. to "tylko" średnia. Jak wynika z danych GUS, w listopadzie przeciętnie rzecz biorąc płace w branży energetycznej były wyższe niż przed rokiem aż o 24,1 proc. Z drugiej strony, w gałęzi "rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo i rybactwo" wręcz spadły one rok do roku - o 1,5 proc.
Po trzecie, również sama kwota przeciętnego wynagrodzenia - jak sama nazwa wskazuje - jest pewną średnią. Poziom płac silnie różni się między branżami, a także stanowiskami. Inne dane GUS wskazują, że mediana wynagrodzeń w Polsce (czyli wartość środkowa - połowa osób zarabia więcej, połowa mniej) jest o około 20 proc. niższa od przeciętnego wynagrodzenia - czyli w obecnych warunkach zapewne o około 1400 zł brutto. Poniżej przeciętnej pensji zarabia mniej więcej dwie trzecie pracowników w Polsce.
Najwięcej w listopadzie przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w "górnictwie i wydobyciu" - blisko 16,7 tys. zł brutto. To ponad trzy razy więcej niż w "zakwaterowaniu i gastronomia", gdzie przeciętnie zarabia się tylko około 5,4 tys. zł brutto.
***
Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu: