Wybory w Stanach Zjednoczonych we wtorek, ale zaczynamy od nich przegląd tygodnia, bo od wczesnego poranka widać ich wpływ w Europie. Napięcie rośnie - szanse obojga kandydatów na wygraną wydają się być wyrównane. Każda wiadomość wskazująca na jedno z nich potrafi ruszyć rynkiem. Tak jest i w poniedziałek rano na rynku walutowym. Po informacji, że według jednego z sondaży Kamala Harris prowadzi w Iowa, stanie uważanym za "republikański" (co powinno wskazywać na popieranie tam Donalda Trumpa), dolar wyraźnie się osłabił. Zarówno wobec euro, jak i wobec złotego.
Rynki od pewnego czasu zdają się wyceniać większe szanse na wygraną Donalda Trumpa. Wskazywało na to umocnienie dolara (i w konsekwencji osłabienie polskiego złotego) i spadek cen amerykańskich obligacji skarbowych (skutkujący także spadkiem cen polskich obligacji i wzrostem ich rentowności) oraz osłabienie na giełdach takich jak polska. Oczywiście, rynki potrafią się także mylić.
Ogólnie, o ile Trump ma opinię polityka nieprzewidywalnego, to można się spodziewać, że po wygranej będzie zaostrzał politykę celną - nie tylko wobec Chin. Takiego protekcjonizmu - bo wzrost ceł na importowane towary miałby wspomóc przemysł amerykański - należy się zresztą spodziewać bez względu na to, kto wygra wybory. Podkreślają to np. eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) w swoim raporcie. Większy protekcjonizm w amerykańskiej gospodarce to dodatkowe wyzwanie dla Europy. Donald Trump może chcieć obniżać podatki i zwiększać wydatki (zatem i zadłużenie rządu USA, jak podkreśla PIE), co może doprowadzić do zwiększenia inflacji w tym kraju i odwrócenia cyklu obniżek stóp procentowych w USA - a to ma znaczenie dla rynków na całym świecie. Trump jako prezydent może też oznaczać wzrost notowań dolara. W polityce globalnej kluczowe (dla nas) będzie zapewne jego podejście do kwestii wojny w Ukrainie.
Pierwsze wyniki wyborów możemy poznać w środę rano polskiego czasu.
Najpierw, w poniedziałek, dostaniemy porcję odczytów indeksów przemysłowych PMI dla krajów europejskich, w tym Polski. Polski przemysł wciąż jest pod kreską - i tam ma według prognoz zostać, już 30 miesiąc z rzędu. Pod kreską, czyli poniżej poziomu 50 punktów, który jest granicą oddzielającą ożywienie w sektorze od spowolnienia. W poprzednim miesiącu PMI niespodziewanie wzrósł do 48,6 pkt, teraz średnia oczekiwań zakłada minimalny spadek. Dane poznamy o 9:00. AKTUALIZACJA: Dane już mamy i znów pokazały niespodziewany wzrost wskaźnika. Piszemy o tym nieco więcej tutaj: Polski przemysł w recesji. W danych widać zaskoczenie. Wszystkie oczy na Niemcy.
We wtorek rozpoczyna się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, która swoją decyzję w sprawie wysokości stóp ogłosi w środę. Jak zwykle, nie wiemy dokładnie, o której godzinie (choć będzie to zapewne popołudnie), możemy podejrzewać za to, jaka ta decyzja najpewniej będzie. Nikt nie spodziewa się obniżki stóp procentowych - główna stopa ma pozostać na poziomie 5,75 proc. Uważniej eksperci będą się za to wczytywać w komunikat po posiedzeniu RPP, wypatrując w nim sygnałów zmiany nastawienia co do kierunku polityki monetarnej polskiego banku centralnego.
Bardziej otwarcie o tym nastawieniu będzie mówił w czwartek o 15:00 prezes NBP (i jednocześnie przewodniczący RPP) Adam Glapiński. Dziennikarze będą starali się zapewne na tej konferencji prasowej dowiedzieć, czy wzrosły szanse na wcześniejszą obniżkę stóp. Dotąd prezes sugerował, że będzie to bliżej początku lata, choć zaznaczał też, że pierwsza dyskusja (nie decyzja) na ten temat może pojawić się na marcowym posiedzeniu. Rada będzie miała wtedy do dyspozycji nową projekcję inflacji (raport analityków NBP na temat tego, jak może kształtować się ścieżka inflacji w średnim terminie). Wcześniej - już na obecnym posiedzeniu - dostanie projekcję listopadową.
W czwartek swoją decyzję na temat stóp procentowych ogłosi Fed - amerykański bank centralny. Spodziewana jest obniżka głównej stopy o 25 punktów bazowych, z przedziału 4,75-5,00 proc. do 4,50-4,75 proc. Decyzja o 20:00 polskiego czasu, a pół godziny później konferencja prasowa szefa Fed, Jerome'a Powella.
W piątek w Chinach zakończy się rozpoczęte dziś (w poniedziałek) posiedzenie komitetu stałego Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych (chińskiego parlamentu). Inwestorzy oczekują, że tego dnia, 8 listopada, dowiedzą się więcej na temat wsparcia dla chińskiej gospodarki. Ogólną zapowiedź pakietu stymulującego już poznaliśmy, teraz czas na jego szczegóły. Dlaczego to ważne? Od tego, ile pieniędzy Pekin wpompuje w drugą największą gospodarkę świata, zależy na przykład popyt na kluczowe surowce (a zatem w konsekwencji ich ceny).
Według ekspertów, cytowanych przez portal amerykańskiej stacji CNBC, wielkość pakietu będzie zależeć od wyniku wyborów w Stanach Zjednoczonych. Jeśli wygra Donald Trump, zastrzyk środków będzie o 10-20 proc. wyższy niż przy scenariuszu wygranej Kamali Harris - tak uważa Ting Lu, główny ekonomista Nomury. To dlatego, że Trump straszy jeszcze wyższymi cłami na chińskie towary.
Na zakończenie tygodnia (pracującego) agencje ratingowe Fitch i S&P zajmą się przeglądem oceny wiarygodności kredytowej Polski - komunikatów należy spodziewać się wieczorem bądź późnym popołudniem, po zakończeniu giełdowej sesji. Możliwe, że agencje nic nie zmienią w swojej ocenie.