Afera KPO. Dymisja szefowej Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP). Zmiana po cichu

Jest pierwsza dymisja z powodu nieprawidłowości w wypłacie środków unijnych. Zmiana nastąpiła po cichu i to jeszcze przed wybuchem afery związanej z Krajowym Planem Odbudowy (KPO).
Ministerka funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Dymisja za aferę KPO

- Pierwsze informacje, że mogą pojawiać się jakieś nieprawidłowości mające charakter systemowy, dotarły do resortu kilka tygodni temu i niezwłocznie zaczęliśmy badać temat i podejmować stosowne decyzje - relacjonuje wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jan Szyszko. Właśnie kilka tygodniu temu, bo z końcem lipca, odwołano Katarzynę Duber-Stachurską, która stała na czele Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP). Jej dymisję przeprowadzono po cichu i bez podania przyczyny. Teraz wszystko staje się jasne. Chodzi o aferę KPO. Okazało się bowiem, że właściciele firm z branży hotelarskiej i gastronomicznej ze środków europejskich mieli kupić na przykład jachty, ekspresy do kawy, sauny i maszyny do lodów. Nadzór na tymi wydatkami miała sprawować właśnie PARP. 

Usunięta po cichu

Jan Szyszko potwierdził, że Duber-Stachurska straciła stanowisko po "poznaniu skali nieprawidłowości". To wiele wyjaśnia, bo jej odwołanie pod koniec zeszłego miesiąca była mocno tajemnicze. Prezeska sprawowała swoje stanowisko od maja zeszłego roku, a ministerka Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz chwaliła się, że została wybrana w sposób transparentny "w wyniku konkursu, do którego zgłosiło się 35 kandydatek i kandydatów". Jej odwołanie było jednak mniej klarowne, bo najpierw niespodziewanie nazwisko dotychczasowej szefowej PARP zniknęło ze strony internetowej Agencji, a później pojawiła się informacja, że nowym szefem zostanie Krzysztof Gulda. Powodów zmiany jednak nie podano. "Rzeczpospolita" donosiła wtedy nieoficjalnie, że o zmianie na tym stanowisko zdecydowała Pełczyńska-Nałęcz.

Zobacz wideo Na co poszły środki unijne w Warszawie i w okolicy?

Będą kolejne dymisje?

Odzyskanie pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) było jednym z największych sukcesów obecnego rządu, dlatego zaraz po wybuchu afery zapowiedziano działania. Premier Donald Tusk oznajmił "zero tolerancji dla marnowania pieniędzy z KPO", a rzecznik rządu Adam Szłapka obiecywał, że "ani jedna złotówka z KPO nie zostanie zmarnowana". "W Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości trwa szczegółowa kontrola. Tam, gdzie wykryjemy nieprawidłowości, będziemy reagować natychmiast - włącznie z odebraniem środków wszędzie tam, gdzie doszło do nadużyć" - informował. Polecono m.in. wszczęcie kontroli, począwszy od Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, co do której "jest najwięcej wątpliwości na tym etapie". - Kontrola będzie poszerzona o wszystkich partnerów - mówł wiceminister Szyszko. Równolegle Donald Tusk rozmawiał na ten temat z Katarzyną Pełczyńską- Nałęcz, ministerką funduszy i polityki regionalnej. Zapowiedział, że oczekuje wyczerpujących informacji na temat tych nieprawidłowości.

Przeczytaj więcej: Burza wokół środków z KPO. Wiceminister zabrał głos. "Włos się jeży na głowie".

Źródła: IAR, Adam Szłapka [X], "Rzeczpospolita", PARP

Więcej o: