Szwajcarski Bank Centralny (SNB) zdecydował o pozostawieniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Obecnie jest to 0,0 proc. Mogłoby być oczywiście niżej, bo stopy mogą być też ujemne, co zresztą w Szwajcarii się zdarza. Jest jednak kosztowne, co wielokrotnie podkreślał prezes SNB, "poprzeczka dla obniżki jest obecnie ustawiona wysoko" - przytaczają ekonomiści PKO BP.
Szwajcarski bank centralny stosował ujemne stopy procentowe w latach 2014-2022. Od czerwca tego roku są one zerowe. I choć w teorii ryzyko ponownego ich wprowadzenia jest, to jednak narracja SNB wskazuje, że na razie prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest niewielkie. Prezes Martin Schlegel powtarza, że SNB będzie interweniował na rynku walutowym, jeśli zajdzie taka potrzeba, aby zapewnić stabilność cen. I takie zdanie znalazło się też w komunikacie z dzisiejszego posiedzenia banku. Ekonomiści nie spodziewają się takich zmian w przyszłym roku i przez cały 2026 r. stopy pozostaną na poziomie 0 proc.
Inflacja w Szwajcarii też wynosi okrągłe zero - to znaczy, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych w tym kraju w ogóle się nie zmieniają w porównaniu z ubiegłym rokiem. Ryzyko deflacji, a więc spadku cen (która wcale nie jest dla gospodarki korzystna) istnieje, szczególnie, że pogłębia je siła szwajcarskiej waluty.
Frank szwajcarski jest postrzegany jako tak zwana bezpieczna przystań - aktywo, do którego uciekają inwestorzy ze swoimi pieniędzmi w czasach niepewności i zawirowań na rynku. Ujemne stopy utrzymywane przez SNB do połowy 2022 roku służyły właśnie do walki z presją deflacyjną i wspieraniu eksportu. Negatywnie przekładały się jednak na sektor bankowy i oszczędności.
Reakcji na kursie franka na decyzję SNB nie widać, bo była ona zgodna z oczekiwaniami. Obecnie na rynku frank kosztuje średnio 4,52 zł. Od mniej więcej połowy listopada notowania szwajcarskiej waluty w relacji z polską znajdują się w trendzie spadkowym.