Polskiego Facebooka zalewa fala postów rozpowszechnianych w formie internetowego łańcuszka. Wygląda na to, że użytkownicy portalu Marka Zuckerberga - pomimo wielu przykładów - wciąż nie zdają sobie sprawy z tego, że tego typu wiadomości to zwyczajny spam. Udostępnienie tego typu treści nie ma żadnej mocy prawnej i jedynie sieje panikę.
Niewidziane od kilku lat łańcuszki (czyli wiralowo rozpowszechniane treści na zasadzie "kopiuj-wklej") wróciły na Facebooka. Ich treść jest różna i zależna od widzimisię pierwotnego autora, ale zazwyczaj łańcuszki zaczynają się od identycznego zwrotu - "Nie zezwalam Facebookowi na obciążanie 4,99 USD miesięcznie na moje konto; wszystkie moje zdjęcia są moją własnością, a NIE Facebook!!!" [pisownia oryginalna - red.]".
Zazwyczaj w postach mowa też o "nowej zasadzie Facebooka" i konieczności wyrażenia sprzeciwu na wykorzystywanie przez platformę zdjęć publikowanych przez użytkowników. Posty mają formę "oświadczenia" i zazwyczaj bez żadnej refleksji są kopiowane bez zmian przez użytkowników. Nietrudno jednak zauważyć, że to zwyczajnie nowa odsłona łańcuszków znanych sprzed kilku lat, ale o nieco zmienionej treści.
Co ciekawe łańcuszek jest powielany w coraz to bardziej kuriozalnych formach. Część osób powołuje się w postach na "konwencję berneńską, genewską i paryską", część na konwencję o prawach dziecka, a nawet konstytucję Mongolii, najwyraźniej nie czytając nawet treści postów, które publikują. W znanej przed laty formie tego samego łańcuszka użytkownicy masowo powoływali się z kolei na "statut Rzymu". Co więcej, w łańcuszku biorą udział nawet znane osoby, których profile są obserwowane przez znaczną liczbę fanów. Część z nich zapewne automatycznie przekazuje taki spam dalej.
Jak można podejrzewać, powodem powrotu do łańcuszków mogło być wprowadzenie przez konglomerat Meta (właściciela portalu) płatnej wersji Facebooka wolnej od reklam, którą ogłoszono pod koniec października. Użytkownicy platformy od kilkunastu dni widzą na ekranach swoich urządzeń komunikat o konieczności wyrażenia zgody na wyświetlanie spersonalizowanych reklam lub wykupienie subskrypcji (kosztującej w Polsce aż 59,99 zł miesięcznie).