890 mld zł na transformację energetyczną to pikuś. Trwanie przy węglu kosztowałoby jeszcze więcej

Co najmniej 174 miliardy złotych więcej wydalibyśmy, gdybyśmy zdecydowali się zostać przy węglu - wynika z analiz Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Jeszcze więcej stracimy na funduszach i grzywnach unijnych. Transformacja energetyczna będzie dla Polski tańsza, niż kosztowałoby dalsze wspieranie górnictwa.

Na początku lutego rząd przyjął uchwałę Polityka energetyczna Polski do 2040 r. (PEP2040). Opiera się ona na trzech filarach: sprawiedliwej transformacji, zeroemisyjnym systemie energetycznym oraz dobrej jakości powietrza. Treść całego dokumentu ma niebawem zostać opublikowana w całości. Uchwała została skrytykowana przez zwolenników węgla, a nawet przez część rządzącej koalicji.

Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) odniósł się do tematu w swoim Tygodniku Gospodarczym z 11 lutego.

Zobacz wideo Unia chce odejść od węgla. Balt: Będziemy próbowali wpływać na resztę świata

Pozostanie przy węglu byłoby droższe od transformacji energetycznej

Jak wskazują w Tygodniku Gospodarczy PIE Magdalena Maj oraz Adam Juszczak, w PEP2040 na inwestycje w sektorach paliwowo-energetycznych przewidziano wydatki w wysokości 890 mld zł. Polski Instytut Ekonomiczny przygotował szacunki dla alternatywnego scenariusza, w którym to utrzymalibyśmy obecny status wyżej wymienionych sektorów, miksu energetycznego i kluczowych inwestycji. 

Jak wyliczają eksperci PIE, brak zmian kosztowałby Polskę do 2040 roku aż 1064 mld złotych. To 19,5 proc. więcej niż w warunkach wdrożenia PEP2040. Autorzy wyliczeń podkreślają, że nie uwzględniono w tych rachunkach kosztów zewnętrznych ponoszonych przez społeczeństwo, które obejmują głównie koszty zdrowotne i środowiskowe.

W UE więcej energii jest produkowanej z OZE niż z węglaPo raz pierwszy w Unii mieliśmy więcej prądu z OZE niż z węgla

Wspomniana kwota nie uwzględnia też kosztów uprawnień do emisji CO2 według systemu EU ETS.

W systemie EU ETS energochłonne przedsiębiorstwa wykupują lub otrzymują uprawnienia do emisji od rządu w ramach dozwolonego pułapu. Polska jest wśród krajów korzystających z przydziału darmowych emisji dla sektora energetycznego, jednak sytuacja ta może się znacząco zmienić, bo sposób przydziału ma być zaostrzony i w części zastąpiony innymi mechanizmami

- informują eksperci PIE. Szacują też, że z tego tytułu Polska poniosłaby kolejne 400 mld złotych kosztów. Ponadto nie odchodząc od węgla pozbawilibyśmy się następnych 260 mld złotych tylko do 2030 r. ze środków Funduszu na Rzecz Sprawiedliwej Transformacji, Funduszu Transformacji Energetyki czy Polityki Spójności. W kolejnych latach nie moglibyśmy liczyć na podobne wsparcie z tych źródeł. 

Dekarbonizacja wpłynie też na handel

Polski Instytut Ekonomiczny przywołał także raport firmy analitycznej McKinsey. Jego autorzy zwracają uwagę, że dekarbonizacja powinna poprawić bilans handlowy Polski, ze względu na spadek znaczenia importu paliw kopalnianych.

Ruda Śląska. Zwały węgla na terenie kopalni Halemba.Góry niepotrzebnego węgla rosną. Elektrownie nie chcą go już odbierać

"Wg autorów, w modelu bezemisyjnym obecny deficyt handlowy w kategorii nośników energetycznych (węgiel, gaz, ropa, energia elektryczna) może spaść z 15 mld EUR do 3 mld EUR rocznie. Mnożnik makroekonomiczny niemal wszystkich rodzajów działalności gospodarczej może wygenerować większy PKB i skutkować zwiększeniem liczby miejsc pracy (250-300 tys.) niż import paliw kopalnych. Do 2030 r. PKB mógłby się zwiększyć dodatkowo o 10-12 mld EUR rocznie, tj. dodatkowe 1-2 proc. PKB głównie z inwestycji w rozwój morskiej energetyki wiatrowej, produkcji elektrycznych pomp ciepła i komponentów do pojazdów elektrycznych" - informuje PIE.