To był rekordowo upalny weekend w Longyearbyen, na norweskim Spitsbergenie, wyspie arktycznego archipelagu Svalbard. Po raz pierwszy w sierpniu na tamtejszym lotnisku (Svalbard Lufthavn) o 13:00 czasu lokalnego w niedzielę odnotowano temperaturę w wysokości ponad 20 stopni Celsjusza - dokładnie 20,3 stopnia. Poprzedni sierpniowy rekord pochodzi z 31 sierpnia 1997 roku i było to znacznie mniej, bo 18,1 stopnia. Poniedziałek też nie zaczął się słabiej pod tym względem - o 11:00 było już 19,4 stopnia. Niewykluczone więc, że nowy tydzień przyniesie na starcie pobicie wczorajszego rekordu.
Longyearbyen to główne miasto archipelagu Svalbard. Położone na 78. stopniu szerokości geograficznej północnej jest najbardziej na północ wysuniętym zamieszkałym na stałe ludzkim osiedlem. Wprawdzie są jeszcze niewielkie, zamieszkałe osady lub pojedyncze domostwa, ale wśród tych z populacją powyżej 1000 osób to Longyearbyen (około 2400 mieszkańców) znajduje się najbliżej bieguna północnego. Jest też najszybciej ocieplającym się miastem na świecie - bo i Arktyka jako całość ociepla się drastycznie szybciej niż średnio świat. I to widać.
Niedzielne 20,3 stopnia to rekord miesięczny, dla sierpnia (czyli w żadnym sierpniu nie było w Longyearbyen jeszcze tak ciepło), ale jedynie o 1,4 stopnia mniej niż rekord wszech czasów dla Svalbardu - 21,7 stopnia z 25 lipca 2020 roku. Ten rok może ustanowić więcej nowych rekordów. W czerwcu średnia temperatura na stacji przy lotnisku pod Longyearbyen wyniosła 8,3 stopnia Celsjusza (średnia!) - jeszcze nigdy w czerwcu nie była tak wysoka. Lipiec był cieplejszy o 1,3 stopnia od wieloletniej średniej (z lat 1991-2020) dla tego miesiąca, a do tego wyjątkowo deszczowy.
Daleka północ jest coraz bardziej popularna, ostatnio jako tzw. coolcation, czyli wersja "chłodnych" wakacji w miejscach, do których ucieka się przed żarem południa (z angielskiego cool + vacation). Ale upał dociera nawet do Arktyki (choć nie z identycznymi co np. w basenie Morza Śródziemnego temperaturami rzecz jasna).
- To jest coś wyjątkowego. Od dłuższego czasu jest tam niezwykle gorąco - mówi badacz klimatu Ketil Isaksen z Instytutu Meteorologicznego, cytowany przez norweski portal Aftenposten. Naukowiec zwraca uwagę, że wszystko wskazuje na to, że Svalbard doświadczy trzech rekordowo ciepłych lat z rzędu - 2022, 2023, a teraz być może i 2024 r. Wspomina też, jak trzy dekady temu można było wybrać się latem na wycieczkę po wyspie, ze świeżym jedzeniem w torbie, które nie psuło się przez wiele dni, przechowywane poza domową lodówką. Teraz nie jest to już możliwe, jest za ciepło.
To, co się dzieje w Longyearbyen, może zagrozić samemu miastu. Przy wyższych niż zwykle temperaturach i większych opadach może dochodzić do osunięć ziemi, co zresztą już się tam zdarzało, z tragicznymi skutkami. Ale szkodzi też arktycznej przyrodzie, florze i faunie (której najsłynniejszym przedstawicielem jest niedźwiedź polarny), szczególnie tej żyjącej w morzu. Poza tym Arktyka jako całość działa jak ogromna chłodziarka dla globalnego systemu klimatyczno-pogodowego. Im bardziej się topi, tym gorzej dla nas wszystkich. I tym mocniej się to topnienie napędza, bo narastająca utrata lodu morskiego, odbijającego światło słoneczna sprawia, że ciemne wody nagrzewają się mocniej, przyspieszając dalsze topnienie lodu.
Jeśli chcecie zobaczyć Spitsbergen na zdjęciach i nieco więcej przeczytać na jego temat, zapraszam do naszej relacji z wyjazdu na Spitsbergen z naukowcami UAM w Poznaniu - teksty i materiały można znaleźć pod tym linkiem.