Wariant Delta niepokoi Europę. "Stąpamy po cienkim lodzie". Punkt zwrotny w statystykach [WYKRES DNIA]

Po ponad dwóch miesiącach spadków liczba dziennych zakażeń koronawirusem w Europie znów zaczęła rosnąć. Za te statystyki odpowiada przede wszystkim Wielka Brytania i Rosja, ale alarm podnoszą też kraje Unii Europejskiej. Wariant Delta panoszy się tu m.in. w Portugalii, choć jako pewnik przyjmowane jest już to, że wkrótce będzie to dominująca mutacja w całej UE.
Zobacz wideo Kiedy będą dostępne szczepienia w aptekach, galeriach handlowych? Czym będzie można się tam zaszczepić?

Około 44 tys. - tyle przypadków dziennie wykrywanych było średnio w Europie w ostatnim tygodniu. Powinna to być rewelacyjna wiadomość - to niemal najmniej od połowy września 2020 r., a więc od ponad dziewięciu miesięcy.

Ale to "niemal" jest tu kluczowe, bo kilka dni temu trend spadkowy, obserwowany od kwietnia, zawrócił. Liczba nowych zakażeń koronawirusem znowu rośnie. Na razie nieznacznie, ale SARS-CoV-2 nauczył nas już, że niewielkie wzrosty szybko potrafią przeistoczyć się w wysokie fale.

embed

Wariant Delta już panoszy się w Europie

Odpowiedzialny za ten stan rzeczy jest wariant Delta koronawirusa. A raczej - on (bo jest według naukowców nawet o 60 proc. bardziej zakaźny niż mutacja brytyjska) w połączeniu z mocno poluzowanymi restrykcjami, także w zakresie turystyki

Na razie najmocniej panoszy się w Wielkiej Brytanii, Rosji i Portugalii. Według danych serwisu naukowego covariants.org (na podstawie danych GISAID, czyli globalnej inicjatywy naukowej zajmującej się zdrowiem publicznym), w tych krajach wykrywa się go w ostatnich dniach już w ponad 90 proc. badanych próbek, a według szacunków dziennikarzy "Financial Times" - nawet i 98-99 proc. 

Takie też dane o ponad 90-procentowym udziale Delty w tych krajach prezentujemy na poniższych wykresach. Należy wziąć jednak pod uwagę, że pojawiają się wątpliwości co do aż takiego rozpowszechnienia tej mutacji np. w Portugalii. O ile dla Wielkiej Brytanii - bardzo mocno zaawansowanej w sekwencjonowaniu genomu wirusa - te dane zapewne odpowiadają rzeczywistości, o tyle dla Portugalii mogą być (wyraźnie) zawyżone poprzez uwzględnianie głównie próbek najmocniej dotkniętych nowymi zakażeniami obszarów - tj. z Lizbony i okolic. Inne szacunki mówią o ok. 50-procentowej "odpowiedzialności" Delty w łącznej liczbie przypadków w Portugalii. Wciąż jednak to niepokojące i szybko rosnące liczby.

embed

W Rosji jedno z największych ognisk koronawirusa to Sankt Petersburg. A to szczególnie zła wiadomość dla Europy, w tym Polski, bo w tym mieście odbyło się dotychczas aż sześć meczów Euro 2020. Polska grała tam ze Słowacją i Szwecją. Gdy po meczu Finlandii z Rosją badano na granicy obu krajów powracających do Finlandii (głównie) kibiców, 3 proc. testów na koronawirusa okazało się pozytywnych.

Zresztą w kontekście Euro 2020 coraz częściej przebija się także krytyka rozgrywania meczów w Londynie - odbędą się tam dwa pojedynki 1/8 finału oraz obaj półfinały i finał rozgrywek. Na trybunach, według "Deutsche Welle", może zasiąść nawet ok. 60 tys. kibiców. Plan rozgrywania meczów przy takiej publiczności krytykuje m.in. kanclerz Niemiec Angela Merkel czy szef Światowego Towarzystwa Medycznego Franz Ulrich Montgomery.

Tym bardziej, że Delta coraz częściej pojawia się także w innych krajach Europy - Niemczech, Francji, Hiszpanii, Włoszech, Austrii czy Finlandii. Stanowi tu już od kilku do - według niektórych badań - kilkudziesięciu procent wszystkich przebadanych tam próbek.

Według Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC), niebawem do poziomów brytyjskich "dobije" cała Europa. Unijna agencja szacuje, że na początku sierpnia wariant Delta będzie odpowiadał za 70 proc. wszystkich zakażeń w Unii Europejskiej (i Europejskim Obszarze Gospodarczym), zaś na koniec miesiąca już za 90 proc. przypadków.

Koronawirus - zdjęcie ilustracyjneUnijna agencja ostrzega przez wariantem Delta. Może być powtórkę z jesieni

Nie panikować, ale śledzić i szczepić się

W Polsce Delta odpowiada na razie za niewielki odsetek zakażeń. - To kilka procent w poszczególnych województwach, a w skali kraju jeszcze mniej - mówił kilka dni temu Polskiej Agencji Prasowej prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog, członek Rady Medycznej przy premierze.

Krzysztof Saczka, p.o. Głównego Inspektora Sanitarnego, mówił z kolei w Programie 1 Polskiego Radia, że większość osób, u których wykryto zakażenie mutacją Delta "nigdzie nie podróżowały, ani nie miały kontaktu z osobami podróżującymi", co oznacza, że "ta mutacja już krąży w naszym społeczeństwie". 

Natomiast patrząc przez pryzmat aktualnego stanu pandemii, czyli tej niewielkiej ilości zakażeń, którą notujemy codziennie, wygląda, że w naszym społeczeństwie - odpukać - jakoś dramatycznie ta mutacja się nie rozprzestrzenia

- stwierdził Saczka.

Prof. Pyrć brzmi nieco mniej optymistycznie - w Radiu PLUS mówił, że o ile wcześniej zakładał, iż wzrost liczby przypadków pojawi się w Polsce jesienią, to teraz obawia się, że wariant Delta może "popsuć nam szyki" i wzrosty mogą pojawić się jeszcze w czasie wakacji.

Z drugiej strony - tym razem znów w rozmowie z PAP - naukowiec zdecydowanie przestrzega przed paniką. 

Z perspektywy zwykłego człowieka należy jedynie przestrzegać obecnych środków zapobiegawczych, szczepić się i pamiętać, że epidemia się jeszcze nie skończyła

- mówi prof. Pyrć.

Podobny ton płynie też z zagranicy. Do dalszej walki z COVID-19 zagrzewa francuski minister zdrowia Oliver Veran, mówiąc, że "jesteśmy w trakcie miażdżenia pandemii i nie możemy pozwolić, aby wariant Delta zwyciężył".

Kanclerz Niemiec Angela Merkel przestrzegała z kolei w Bundestagu kilka dni temu, że "pandemia jeszcze się nie skończyła i wciąż stąpamy po cienkim lodzie". Apelowała jednocześnie o "czujność, szczególnie ze względu na wariant delta".

O ostrożność prosi także ECDC.

Dopóki większość wrażliwych osób nie będzie chroniona, musimy utrzymać niski poziom rozprzestrzeniania się wirusa Delta poprzez ścisłe przestrzeganie środków zdrowia publicznego, które sprawdzały się w kontrolowaniu innych wariantów

- pisała w swoim niedawnym oświadczeniu.

Unijna agencja przypominała wówczas, że o ile pełne "wyszczepienie" chroni przed Deltą w podobnym stopniu jak w przypadku poprzednich mutacji (choć należy pamiętać, że skuteczność nie jest stuprocentowa, a np. w przypadku szczepionki Pfizera około 90 proc., i to po dwóch tygodniach po przyjęciu drugiej dawki), o tyle po przyjęciu dopiero pierwszej z dwóch dawek szczepionki ochrona jest niższa. Według badań Agencji Zdrowia Publicznego Anglii (Public Health England), wynosi ok. 34 proc. 

Dobrze widać efekt szczepień na wykresach opublikowanych przez dra Erica Topola, amerykańskiego lekarza i naukowca. W krajach, w których wskaźniki "wyszczepienia" są wysokie (m.in. Izrael, Wlk. Brytania - kolejno ok. 60 i 47 proc. całej populacji jest w pełni zaszczepiona), szczególnie w grupach ryzyka, za wzrostem liczby zakażeń nie idzie istotny skok liczby zgonów. Z kolei np. w Rosji czy Indonezji, gdzie w pełni zaszczepiono kolejno ok. 11 i 5 proc. osób, widoczny jest także wzrost liczby ofiar śmiertelnych koronawirusa.

Nie zaszczepiłeś się? Otrzymasz telefon od ministra. Nie zaszczepiłeś się? Otrzymasz telefon od ministra. "Milion połączeń"

Wariant Delta hamuje odmrażanie

Dane choćby z Wielkiej Brytanii dają nadzieję, że przy postępującej akcji szczepień ewentualna kolejna fala zakażeń nie będzie już w takim stopniu obciążała systemu ochrony zdrowia europejskich krajów jak poprzednie. O ile podczas szczytu zimowej fali na Wyspach notowano około pięć razy więcej przypadków niż obecnie, liczba hospitalizowanych osób była wówczas aż około trzydziestokrotnie wyższa.

Nawet jeśli unikniemy presji na system ochrony zdrowia, wariant Delta może pokrzyżować plany luzowania obostrzeń, negatywnie wpływając na turystykę i ogólnie gospodarkę. Magazyn "Politico" ostrzega, że rozprzestrzeniająca się mutacja może zdestabilizować wakacje w Europie.

Pandemia koronawirusa. Kierowca autobusu w stroju ochronnym - transport pacjentów zakażonych COVID-19. Dżakarta, Indonezja, 18 czerwca 2021Wariant Delta zdestabilizuje wakacje w Europie? Wszyscy patrzą na Wielką Brytanię

Przykład Izraela pokazuje, że szczepienia, choć ograniczają ryzyko ciężkiej choroby, niestety nie muszą oznaczać powrotu do pełnej normalności. Po tym, jak po raz pierwszy od dwóch miesięcy liczba zakażeń zaczęła tam rosnąć (za ok. 70 proc. przypadków ma odpowiadać wariant Delta), minister zdrowia Hezi Levi zarządził, że nawet osoby zaszczepione będą musiały poddać się kwarantannie po kontakcie z nową mutacją.

Jednocześnie tamtejszy rząd przesunął z lipca na sierpień - również mając na względzie ochronę przed rozprzestrzenianiem się wariantu Delta - możliwość wjazdu do kraju dla zagranicznych turystów. Po raptem dziesięciu dniach powrócił też w Izraelu obowiązek noszenia maseczek w pomieszczeniach.

W czwartek przywrócenie obostrzeń przeciwepidemicznych, w tym zakazu przemieszczania się obywateli po najbardziej doświadczonych pandemią regionach, ogłosił rząd Portugalii. Zakaz wjazdu i wyjazdu będzie obowiązywał podczas najbliższego weekendu m.in. na terenie aglomeracji Lizbony.

W połowie czerwca, rząd Wielkiej Brytanii o miesiąc - z 21 czerwca na 19 lipca - przełożył plany dalszego luzowania restrykcji. Zresztą z różnych zakątków Europy płyną głosy, że w pewnym sensie Wyspy Brytyjskie są dla reszty kontynentu "laboratorium". Doświadczenia Brytyjczyków, którzy są kilka tygodni przed innymi krajami jeśli chodzi o rozprzestrzenienie wariantu Delta, będą kluczowe dla działań europejskich rządów.

Polski rząd także zaczął już działać. Od 24 czerwca przywrócił 10-dniową kwarantannę dla osób powracających spoza strefy Schengen - z wyłączeniem osób w pełni zaszczepionych i będących minimum dwa tygodnie od ostatniej dawki. 

Więcej o: