We wtorek 14 lutego poznamy szybki szacunek produktu krajowego brutto Polski za czwarty kwartał 2022 roku. Już 30 stycznia - gdy GUS opublikował wstępny szacunek PKB za cały 2022 r. (4,9 proc.) - ekonomiści szacowali, że w samym ostatnim kwartale roku polska gospodarka urosła "tylko" o ok. 2-2,5 proc.
"Tylko", bo dane jednoznacznie pokazują, że 2022 r. był rokiem silnego hamowania tempa wzrostu polskiej gospodarki. Według danych GUS, w pierwszym kwartale 2022 r. PKB Polski urósł bowiem rok do roku realnie aż o 8,6 proc., w drugim o 5,8 proc., a w trzecim o 3,6 proc. Zasadniczo jest pewne, że wtorkowe dane pokażą, że pod koniec 2022 r. polska gospodarka jechała na coraz silniejszym hamulcu.
Również we wtorek 14 lutego poznamy dane Eurostatu o PKB w czwartym kwartale 2022 r. w strefie euro.
Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina
Ile wyniosła inflacja w styczniu br.? Te dane GUS poda w środę 15 lutego. Będą one wstępne, ostateczne urząd poda 15 marca.
Gwoli wyjaśnienia - zwykle szybki szacunek inflacji za dany miesiąc GUS podaje pod jego koniec. Ale akurat dane za styczeń (i luty) urząd podaje z opóźnieniem - jest to związane z coroczną aktualizacją systemu wag, stosowanego w obliczeniach inflacji.
Co do samego spodziewanego odczytu - analitycy są zgodni, że po dwóch miesiącach spadków (17,5 proc. w listopadzie wobec 17,9 proc. w październiku, w grudniu 16,6 proc.), inflacja w styczniu znów poszła w górę. Prognozy są różne - prognozy zespołów ekonomicznych w bankach wahają się w granicach 17,3-18,7 proc. Wszystkie wskazują jednak, że inflacja w styczniu podskoczyła. Konsensus rynkowy wynosi 17,6 proc.
Do zwiększenia wskaźnika inflacji w styczniu przyczyniła się wyższa dynamika cen nośników energii (wypadkowa wygaszenia Tarczy Antyinflacyjnej i uruchomienia nowych instrumentów stabilizujących ceny) oraz wyższe tempo wzrostu cen paliw (efekt niskiej bazy sprzed roku)
- wyjaśniają ekonomiści Credit Agricole.
Inflacja może jeszcze nieco wzrosnąć w lutym (efekt niskiej bazy sprzed roku - od 1 lutego 2022 r. weszła w życie Tarcza Antyinflacyjna 2.0, która wówczas trochę obniżyła na chwilę część cen), a od marca powinniśmy mieć już do czynienia z trwałym trendem dezinflacyjnym (czyli inflacja będzie, ale coraz niższa).
Przypominamy także, że 15 lutego miliony Polaków będą mogli zobaczyć na rządowej platformie Twój e-PIT swoje wstępnie rozliczone przez skarbówkę zeznania podatkowe za 2022 r. Z usługi skorzystają podatnicy, którzy składają zeznanie PIT-37 lub PIT-38 (wykazując przychody z umów o pracę, umów zlecenia, umów o dzieło lub przychodów kapitałowych) oraz rozliczający się na formularzach PIT-28 lub PIT-36, które nie prowadzą działalności gospodarczej.
Czas na złożenie jest do 2 maja. Kto zrobi to jednak szybciej, ten prędzej zobaczy na swoim koncie (ewentualny) zwrot podatku. Korzystając z usługi Twój e-PIT, podatnik otrzyma zwrot w ciągu maksymalnie 45 dni (a dla osób z Kartą Dużej Rodziny 30 dni).
Zeznania z usługi Twój e-PIT (poza PIT-28 i PIT-36) są akceptowane automatycznie. Oznacza to, że jeśli ktoś nie zaakceptuje do 2 maja rozliczenia, system zrobi to za niego. Warto jednak samodzielnie zainteresować się zeznaniem, bo system może nie zrobić tego najkorzystniej, jak się da (np. może nie uwzględnić wszystkich ulg albo rozliczyć małżonków osobno, gdy wspólne rozliczenie byłoby dla nich lepsze).
Więcej o gospodarce przeczytaj na stronie głównej Gazeta.pl
Na 16 lutego (czwartek) z niecierpliwością czeka natomiast wielu frankowiczów oraz ich prawników (a z drugiej strony także - a może nawet przede wszystkim - banki). Wówczas bowiem (o 9.30) Rzecznik Generalny TSUE przedstawi swoją opinię w sprawie prawa banków do wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału.
Co ważne, sama opinia rzecznika nie będzie wiążąca. Bardzo często pokrywa się jednak z tym, co później ogłasza Trybunał Sprawiedliwości UE. Dlatego środowisko czeka na nią z zapartym tchem. Sam wyrok TSUE zapadnie zapewne za kilka miesięcy.
Wynagrodzenie za korzystanie z kapitału to stosowany przez banki "straszak" wobec kredytobiorców, którzy chcą wywalczyć (lub już wywalczyli) unieważnienie umowy kredytowej. Banki stoją na stanowisku (a wspiera ich w nim m.in. KNF), że w takim wypadku kredytobiorca powinien oddać nie tylko pożyczoną od banku przed laty kwotę, ale także stosowne odsetki od niej (bo przecież przez lata mógł korzystać z tych pieniędzy).
Przed sądami w Polsce toczy się obecnie tylko kilkaset spraw o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału kredytu. Wyliczane przez banki wynagrodzenie za korzystanie z kapitału kredytu przeciętnie stanowi nie mniej niż 50 proc. wartości kapitału kredytu
- wylicza na swoim blogu radca prawny Marcin Szołajski.
Jeśli opinia Rzecznika Generalnego TSUE (podobnie jak potem sam wyrok Trybunału) będzie "konkretna", będzie ważną wskazówką dla sądów w Polsce. Ale można sobie wyobrazić (a wręcz jest to wysoce prawdopodobne), że rzecznik umyje ręce i poinformuje, że w kwestii wynagrodzenia za korzystanie z kapitału decydować powinny krajowe sądy.
Jak wygląda sytuacja na rynku nieruchomości, jak kształtują się ceny mieszkań i koszty ich utrzymania oraz co się dzieje z kredytami hipotecznymi? Więcej na te tematy czytaj pod tym linkiem: next.gazeta.pl/nieruchomosci
Na piątek 17 lutego agencja ratingowa zaplanowana Standard & Poor’s zaplanowała aktualizację długoterminowego ratingu długu Polski. Od lat nasz rating od tej agencji to A- z perspektywą stabilną i byłoby gigantyczną niespodzianką, gdyby S&P teraz coś tu zmieniła.
Ekonomiści Credit Agricole zwracają uwagę, że od września ub.r. - gdy S&P po raz ostatni decydowała o ratingu Polski - nie ziściły się żadne wskazane wówczas przez agencję przesłanki do podniesienia lub obniżenia oceny (ani jej perspektyw) wiarygodności naszego długu. S&P wskazywała blisko pół roku temu, że podniesienie oceny ratingowej Polski byłoby możliwe, gdybyśmy po ustąpieniu skutków wojny w Ukrainie utrzymali szybki wzrost gospodarczy, a sytuacja w finansach publicznych okazała się lepsza od prognoz agencji.
Z drugiej strony rating mógłby zostać obniżony, gdyby negatywny wpływ wojny w Ukrainie był większy i bardziej długotrwały od oczekiwań, co skutkowałoby znacznym spowolnieniem gospodarczym w średnim okresie. Ponadto obniżenie ratingu byłoby możliwe w przypadku mniejszych transferów środków z UE w następstwie napięć na linii Polska-UE
- przypominają analitycy Credit Agricole to, co agencja S&P napisała we wrześniu ub.r.