76-latek obraził premiera na WhatsAppie. Spędził trzy dni w areszcie

Robert Kędzierski
Korzystanie z komunikatorów internetowych nie zapewnia anonimowości, kiedy przepisy prawa są kuriozalne. Boleśnie przekonał się o tym 76-latek z Malezji.

"Obraza uczuć Malezyjczyków" - pod takim zarzutem został w sobotę zatrzymany w Malezji 76-letni mężczyzna po tym, jak za pomocą komunikatora WhatsApp, w ramach grupy o nazwie "Malajscy komentatorzy polityczni", opublikował zdjęcie krytykujące premiera.

Po trzech dniach spędzonych w areszcie mężczyznę zwolniono.... za kaucją. Policja wnioskowała o dalszy areszt, sąd uznał jednak, że podeszły wiek podejrzanego oraz jego schorzenia (m.in. nadciśnienie) są przesłanką ku temu, by pozwolić mu odpowiadać z wolnej stopy. Jak wyjaśnia Mashable mężczyzna stracił jednak swój smartfon.

Władze Malezji nie raz już udowodniły, że nie mają poczucia humoru. Procesy wytaczane internautom są niemal codziennością. Pretekstem są dwuznaczne zapisy w prawie. Ściganiu podlega bowiem każdy wpis, który uznać można za "obsceniczny, nieprzyzwoity, groźny, obraźliwy, mający charakter groźby, nękania, drażnienia innych osób". Łamiącym przepisy grozi rok więzienia lub równowartość 12 tys. dol. grzywny. 

O tym jak łatwo wejść z konflikt z prawem przekonał się inny Malezyjczyk zwany przez media "Malezyjskim Banksym", który na Twitterze relacjonuje, iż czeka na proces związany z karykaturalnym rysunkiem premiera kraju (zdjęcie powyżej).

Przeczytaj też: Podsłuchują? Broń się i szyfruj!

Malezja nie jest jedynym krajem, który przejawia swój autorytaryzm ścigając autorów satyry politycznej. W marcu tego roku media donosiły o oskarżeniu niemal 2000 obywateli Turcji o obrazę prezydenta Erdogana. Długoletnie więzienie grozi też obywatelom Białorusi, którzy według przepisów prawa, nie mogą nawet korzystać z zagranicznych komunikatorów, a za krytykę władz są stawiani przed sądem. Kilkanaście dni temu Moskwa wydała Mińskowi białoruskiego blogera uwięzionego za publikowanie tekstów krytykujących, ujawniających i piętnujących wielkomocarstwową politykę Rosji w krajach ościennych. Krytyka związana była m.in. z agresja Rosji na Ukrainę.

W samej Rosji krytykujący władze również muszą liczyć się z restrykcjami. Po pierwsze wszyscy blogerzy muszą zarejestrować swoje dane w specjalnym urzędzie. Po drugi, podobnie jak w Malezji, w zasadzie każdy wpis można uznać za zagrożenie terrorystyczne i pod tym pretekstem zatrzymać autora. W tej chwili Rosja pracuje nad dalszym zaostrzeniem prawa - przez parlament przechodzi właśnie ustawa, która nakaże rosyjskim operatorom telekomunikacyjnym przechowywanie wszystkich rozmów przez okres sześciu miesięcy. O wstrzymanie prac zaapelował do prezydenta Putina Edward Snowden.