Lecieliśmy z nowego megalotniska w Stambule. Wszystko działa zadziwiająco sprawnie. Taki ma być CPK

Bartłomiej Pawlak
Nowe megalotnisko w Stambule miało całkowicie zastąpić port Stambuł-Atatürk jeszcze w 2018 roku. Budowa - pomimo szaleńczego tempa - przeciągnęła się i przeprowadzkę zorganizowano na początku kwietnia 2019 roku. Sprawdziliśmy, jak nowy port radzi sobie z obsługą pasażerów tuż po otwarciu.
Zobacz wideo

Stambulskie lotnisko to flagowa inwestycja prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana. Polityk wbił łopatę i symbolicznie rozpoczął budowę 7 czerwca 2014 roku, tuż przed objęciem urzędu. Faktycznie rozpoczęła się ona rok później, ale przez niemal 4 lata prace postępowały błyskawicznie.

Jedno z największych lotnisk na świecie

Zlokalizowany 35 km od centrum Stambułu port jest jednym z największych lotnisk na świecie. Na razie jest gotowy do odprawienia ok. 90 mln osób. Obecny rekordzista (lotnisko Atlanta-Hartsfield-Jackson) odprawił w zeszłym roku 107 mln osób, a budowany właśnie port pod Pekinem na start obsłuży "tylko" 45 mln podróżnych.

Docelowo stambulski port ma być w stanie obsługiwać aż 200 mln pasażerów rocznie. Taką możliwość przewidują przynajmniej włodarze lotniska. Na razie tak wielka przepustowość i tak nie zostałaby wykorzystana.

Nowe megalotnisko w StambuleNowe megalotnisko w Stambule fot. Bartłomiej Pawlak, Stambuł

Od miesięcy otwarte, ale niemal nieużywane

Nowe lotnisko pod Stambułem miało w stu procentach zastąpić przepełnione lotnisko Stambuł-Atatürk 29 października 2018 r., czyli w 95. rocznicę ogłoszenia powstania Republiki Tureckiej. Tego dnia Erdogan z pompą otworzył nowy port, ale faktyczny termin zakończenia budowy i całkowitego przeniesienia ruchu z Atatürka był wielokrotnie przekładany.

Początkowo przeprowadzka miała odbyć się ostatniego dnia 2018 roku, później przenosiny oficjalnie przełożono na luty, następnie marzec, a później kwiecień. Ostatecznie na terminem przeprowadzki wybrano 6 kwietnia 2019 r. Do tego czasu port pozostawał praktycznie niewykorzystywany - symbolicznie obsługiwał tylko po kilka samolotów dziennie.

Nowe megalotnisko w StambuleNowe megalotnisko w Stambule fot. Bartłomiej Pawlak, Stambuł

Zupełnym przypadkiem, (a właściwie dzięki wielokrotnie opóźnianej przeprowadzce) zaledwie kilkanaście godzin po zakończeniu przeprowadzki miałem zaplanowane lądowanie w Stambule. Mój lot został przeniesiony już na nowe lotnisko. Ze starego zostały tym samym wyrzucone wszystkie loty pasażerskie niezależnie od linii lotniczej. Na ten moment odbywają się tam wyłącznie operacje cargo.

Trzy dni później miałem też okazję wystartować w dalszą podróż ze stambulskiego lotniska. Dzięki temu sprawdziłem, jak nowy megaport radzi sobie z obsługą pasażerów i czy faktycznie wszystkie prace zostały już ukończone.

Miało być metro, na razie jest autobus

Nowe lotnisko zlokalizowane jest po europejskiej stronie cieśniny Bosfor, 35 km na północny-zachód od centrum miasta, nad Morzem Czarnym. Nie licząc własnego auta i kosztownych taksówek, obecnie jedynym sposobem na dostanie się do portu z centrum Stambułu są lotniskowe autobusy.

Otwartych zostało 20 linii dojeżdżających do ważniejszych miejsc w mieście. Przejazd na znajdujący się w sercu nowoczesnego Stambułu plac Taksim trwa 50 minut i kosztuje 18 lir tureckich (12 zł). Dojazd trochę więc trwa, ale warto pamiętać, że lotnisko znajduje się daleko za miastem.

Nowe megalotnisko w StambuleNowe megalotnisko w Stambule fot. Bartłomiej Pawlak, Stambuł

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie udało się dokończyć budowy metra, które ma skrócić czas dotarcia do otwartego właśnie portu do ok. 30 minut. Podziemna kolejka ma ruszyć najwcześniej w przyszłym roku. O ile oczywiście budowa się nie opóźni.

Wielkość lotniska imponuje

Stambulskie lotnisko zostało zbudowane z rozmachem. Nic dziwnego, kosztujący (do tej pory) ok. 8-10 mld dol. port ma - przynajmniej zdaniem rządzących - "zaprowadzić Turcję na szczyt branży lotniczej" i znacząco wpłynąć na poprawę stanu gospodarki państwa.

Lotnisko na ten moment nie ma patrona i przejęło kod IATA ze starego lotniska (IST). Do dyspozycji pilotów oddano już cztery pasy startowe - dwa o długości 3750 metrów i dwa 4100-metrowe. Docelowo ma być ich sześć lub nawet osiem. Dobudowane mają też zostać kolejne terminale. Plan zakłada powstanie maksymalnie czterech terminali, a na każdym mają zatrzymywać się pociągi metra.

Nowe megalotnisko w StambuleNowe megalotnisko w Stambule fot. Bartłomiej Pawlak, Stambuł

Muszę jednak przyznać, że już istniejący terminal nowego portu robi wrażenie. Obsługuje zarówno loty krajowe, jak i międzynarodowe i składa się z pięciu sekcji oznaczonych literami A, B, D, F oraz G. Budynek terminala jest bardzo duży, o czym zresztą ostrzegają podróżnych władze lotniska. Ich zdaniem najlepiej stawić się aż na 3 godziny przed wylotem za granicę (2 godziny przed "krajówką").

Warto zaznaczyć, że tuż po wejściu do terminala przeprowadzana jest wstępna kontrola bagażu, dopiero później przechodźmy do odprawy bagażowo-biletowej, kontroli paszportowej i pełnej kontroli bezpieczeństwa. To standard w Turcji i wielu innych krajach azjatyckich czy afrykańskich.

Zadziwiająco sprawna obsługa

W moim przypadku przejście przez wszystkie kontrole zajęło niespełna 20 minut. Nie musiałem jednak nadawać bagażu, co czasem jest dość czasochłonne. Dotarcie pieszo do odpowiedniej bramki zajęło kolejne 10-15 minut, choć na dojście do bardziej oddalonych miejsc lotniska trzeba przeznaczyć nieco więcej czasu. Nie są to może tak duże odległości, jak np. na lotnisku w Dubaju (DXB), ale wielkość stambulskiego portu i tak imponuje.

Nowe megalotnisko w StambuleNowe megalotnisko w Stambule fot. Bartłomiej Pawlak, Stambuł

Dotarcie do mojej bramki przebiegało bardzo sprawnie. Nie było zbyt dużych kolejek na żadnym etapie kontroli. To było spore zaskoczenie. Obawiałem się, że kilkanaście godzin po tak ogromnej przeprowadzce na lotnisku będzie panował kompletny chaos. Tymczasem nic takiego nie miało miejsca. Logistycznie wszystko wyglądało sprawniej, niż na wielu od dawna funkcjonujących - również polskich - portach. Władze lotniska mówiąc, że wszystko poszło zgodnie z planem, faktycznie miały rację.

Mam mieszane uczucia

Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że prace na terminalu lotniska zostały już całkowicie ukończone. Niestety to nie do końca prawda. Z łatwością odkryłem, że wiele miejsc, gdzie było osłoniętych przed oczami podróżnych. Na lotnisku jest też kilka sklepów, które nie zaczęły jeszcze obsługiwać klientów, choć te najważniejsze punkty były już otwarte.

Nowe megalotnisko w StambuleNowe megalotnisko w Stambule fot. Bartłomiej Pawlak, Stambuł

Na plus mogę zaliczyć to, że w niemal każdym miejscu na lotnisku można liczyć na obsługę porozumiewającą się w języku angielskim. Problemem było jedynie porozumienie się z niektórymi pracownikami firmy Havaist, która zapewnia transport autobusowy do miasta. Na pytanie zadawane po angielsku dostawałem odpowiedzi po turecku. W wielu miejscach w Turcji to powszechny problem.

Na ukończonym właśnie lotnisku brakuje też udogodnień dla osób, które zamierzają spędzić na nim trochę więcej czasu. Poza nielicznymi kanapami w terminalu praktycznie nie ma wygodnych miejsc, w których można spędzić długą przesiadkę. To spory minus. Zwłaszcza, że port ten ma być ogromnym hubem przesiadkowym i jest oddalony do miasta.

Co prawda jest lepiej niż w portach takich, jak np. lotnisko Chopina (które wypada dość słabo), ale stambulski port zupełnie nie może równać się z wzorami w branży - Changi w Singapurze (SIN) czy portem Seul-Inczon (ICN). O miejscach takich, jak siłownia, spa lub ogrody z naturalną roślinnością można zapomnieć.

Nowe megalotnisko w StambuleNowe megalotnisko w Stambule fot. Bartłomiej Pawlak, Stambuł

Choć nie mogę jednak powiedzieć, że jest źle. Gdzieniegdzie spotkamy wspomniane kanapy czy pojedyncze drzewka. Tak sytuacja wygląda przynajmniej na ten moment, bo być może w przyszłych latach kolejne punkty będą dobudowywane.

Na plus można zaliczyć obecność hotelu w strefie zastrzeżonej lotniska, dzięki czemu spiesząc się na lot nie trzeba rano przechodzić kontroli paszportowej i bezpieczeństwa. Plusem jest też obecność zewnętrznych tarasów wiszących nad płytą lotniska. Szkoda, że przydadzą się one wyłącznie osobom palącym. 

Rozczarowani będą też posiadacze kart takich jak Priority Pass czy Diners Club uprawniających do wejścia do saloników biznesowych. Na lotnisku nie ma na razie ani jednego miejsca, które przyjęłoby posiadaczy wielu zewnętrznych kart lojalnościowych.

Do wyboru mamy trzy saloniki dla pasażerów Turkish Airlines i jeden dla posiadaczy stworzonych przez włodarzy lotniska kart iGA Pass (jest też możliwości jednorazowego wejścia za 59 euro). Tablice informacyjne prowadziły mnie też do saloniku sojuszu SkyTeam, ale jak na razie nie został on udostępniony podróżnym.

Nowe megalotnisko w StambuleNowe megalotnisko w Stambule fot. Bartłomiej Pawlak, Stambuł

Zazwyczaj na dużych lotniskach możemy spotkać kilkanaście saloników obsługujących pasażerów z różnymi kartami lojalnościowymi i pasażerów lecących biznes klasą większości linii lotniczych. W Stambule wybór jest bardzo skromny, co dziwi, bo IST ma być przecież wielkim hubem przesiadkowym. Tym bardziej, że od oficjalnego otwarcia portu minęło już przecież ponad 5 miesięcy. Oferta zostanie zapewne rozbudowana, ale to zajmie kolejne miesiące.

To będzie konkurent dla CPK

Nowe megalotnisko w Stambule, choć pozwala na całkiem wygodne spędzenie wolnego czasu, nie może równać się z najlepszymi portami na świecie. Przynajmniej na razie brakuje tu większości udogodnień, które na lotniskach w Katarze, Singapurze, Dubaju czy Seulu są standardem.

Nowe megalotnisko w StambuleNowe megalotnisko w Stambule fot. Bartłomiej Pawlak, Stambuł

Turecki port może być za to porównywany do Centralnego Portu Komunikacyjnego, który według założeń ma powstać między Warszawą a Łodzią. Polskie megalotnisko ma znaleźć się w podobnej odległości od Warszawy, jak tureckie od Stambułu. CPK będzie też docelowo mógł odprawić podobną liczbę pasażerów (100 mln), jak stambulski port dzisiaj. Podobna będzie również wartość inwestycji.

Na polskie megalotnisko trochę jeszcze poczekamy. Według założeń prace mają wystartować dopiero w 2021 roku, a pierwszy samolot poleci sześć lat później. Jeśli CPK faktycznie wystartuje w 2027 roku, stambulski port może już grać w zupełnie innej lidze gotowy przyjmować 200 mln pasażerów rocznie. O ile oczywiście Turcy w międzyczasie nie zrezygnują z rozbudowy.

Czytaj też: Tak to się robi w Turcji. Lira mocno się osłabiła, Erdogan zagroził inwestorom

Zobacz wideo