"Na spacery zostanie nam cmentarz". Jaworzno zmienia plan. Bloki zamiast lasu obok fabryki Izery

Mieszkańcy Jaworzna protestują przeciwko wycince. Od głównego planisty usłyszeli, że lasu nie potrzebują, na spacer mogą wyjść do ogródka, a celem miasta jest zarabianie na mieszkańcach. Prezydent ich unika i dorabia w elektrowni.
  • Radni z Jaworzna w szczycie pandemii uchwalili nowe studium zagospodarowania przestrzennego. Nie poinformowali o zmianach mieszkańców dzielnicy Dąbrowa Narodowa, z której ma zniknąć ostatni kawałek lasu.
  • Mieszkańcy Jaworzna podejrzewają, że wycinka lasu w Jaworznie ma służyć budowie osiedla dla pracowników fabryki samochodów elektrycznych Izera.
  • Obok rosną lasy należące do Sosnowca. W tym tygodniu Lasy Państwowe rozpoczęły tam wycinkę.
  • Podczas spotkań z głównym planistą mieszkańcy Jaworzna kilkukrotnie usłyszeli, że do rozmów brakuje im kompetencji.

Jaworzno, ostatnie lata: znikają czujniki jakości powietrza, rząd specustawą pozwala na wycięcie 256 hektarów lasu pod fabrykę Izery, w elektrowni psuje się nowy blok o wartości sześciu mld zł, prezydent zatrudnia się w elektrowni, żeby dorobić do emerytury, główny urbanista mówi protestującym przeciwko wycince kolejnego lasu, że interesem miasta jest zarabianie na jego mieszkańcach.

Protest trwa od dwóch miesięcy i dotyczy losów działki o wielkości 8,3 hektara, którą porasta las. W Jaworznie nazywa się go Łubowcem. Działka należy do miasta. O tym, że w przyszłości mogą tam stanąć bloki, mieszkańcy osiedla Dąbrowa Narodowa dowiedzieli się w październiku, chociaż zmiany w studium zagospodarowania przestrzeni radni uchwalili prawie rok wcześniej. Dokładnie 26 listopada 2020 r., w dniu, w którym rząd zapowiadał szczyt pandemii i nowe obostrzenia. Dzień później minister zdrowia ogłosił, że zamyka kina restauracje, hotele, siłownie, dyskoteki, wprowadza ograniczenia w przemieszczeniu się dzieci i młodzieży, a w domu można będzie przyjąć maksymalnie pięciu gości.

Mieszkańcy Jaworzna pytają, dlaczego nowy plan uchwalono akurat w chwili, gdy większość z nich martwiła się o życie i nie śledziła wszystkiego, co związane z przyszłością miasta. A także - dlaczego nikt ich o zmianach nie poinformował.

Teobald Jałyński, naczelnik Wydziału Urbanistyki i Architektury Jaworzna, twórca nowego planu, odpowiedział im, że zmiany w planie były jawne i można było je znaleźć w Biuletynie Informacji Publicznej. - Od tego też macie państwo radnych, żeby wam o takich rzeczach mówili - dodał Jałyński.

Barbara Ziętek, radna Jaworzna dla Gazeta.pl: - Rzeczywiście, mogliśmy to mieszkańcom przekazać, to nauczka na przyszłość. Ale teraz trzeba walczyć o ten las.

Na nasze pytanie, dlaczego teraz chce walczyć o las, a podczas głosowania za nowym studium wstrzymała się od głosu, Ziętek odpowiada: - Ten dokument liczy 364 strony i dotyczy całego terenu Jaworzna. I to jest zawsze dylemat, jak zagłosować: część propozycji w studium jest dobra, część zła.

  • Masz temat, którym powinniśmy zająć się w #EkoŚledztwach Gazeta.pl? Chcesz przekazać ważne informacje? Napisz do autora dominik.szczepanski@agora.pl, a skontaktuje się z Tobą. Zapewniamy anonimowość.

Bloki dla Izery?

Dziś w Dąbrowie Narodowej rosną drzewa, ale wkrótce osiedle z obu stron może zalać beton. 

256 hektarów lasu zostanie wyciętych na mocy specustawy, bo w tym miejscu ma powstać fabryka samochodów elektrycznych Izera. Start? Dziś mówi się o końcówce 2024 r., choć wciąż nie wiadomo, kto sfinansuje budowę zakładu ani jakie samochody będą w nim produkowane. Ile potrzeba na początek? Lekko licząc - pięć mld zł.

W Izerę mało kto tu wierzy. Obyśmy nie byli sławni z wycięcia 256 hektarów lasu pod fabrykę widmo - mówi Gazeta.pl jedna z mieszkanek Jaworzna.

Niedaleko miejsca, gdzie ma stanąć fabryka, rośnie też inny las - miejscowi nazywają go Łubowcem. Zgodnie ze zmienionym planem zagospodarowania w jego miejscu ma powstać osiedle na kilka tysięcy osób, a najwyższe bloki mogą mieć po siedem pięter, choć w okolicy stoją jedynie domy. - Mamy podejrzenia, że może chodzić o bloki dla pracowników Izery - mówią Gazeta.pl mieszkańcy Jaworzna.

Północno-zachodnia część Jaworzna. Las wokół należy do SosnowcaPółnocno-zachodnia część Jaworzna. Las wokół należy do Sosnowca materiały mieszkańców Jaworzna

- Do tej pory żyliśmy w przekonaniu, że ten las będzie tu zawsze. Sadzili go w ramach czynu społecznego nasi rodzice w latach 70. i mamy do niego ogromny sentyment. Chodzimy tam na spacery, grzyby, jeździmy na rowerach, zimą na biegówkach, biegamy i dbamy o niego. A teraz władze miasta, tak samo jak w przypadku Izery, starają się nam wmówić, że to nie las, tylko chaszcze i samosiejki - mówi Gazeta.pl Agata Empfinger, mieszkanka Dąbrowy Narodowej.

Zapytaliśmy władze Jaworzna, czy nie są zmartwione, iż w niedalekiej przyszłości w jednym tylko miejscu zarządzanego przez nich miasta może zniknąć ponad 260 hektarów lasów. - Miasto musi ważyć dobra i prowadzić taką politykę, aby nie ucierpiał interes Jaworzna jako całości. Północno-zachodnia część miasta jest miejscem koncentracji aktywności gospodarczych istotnych dla bytu ekonomicznego Jaworzna. To tutaj znajdują się zakłady przemysłowe, Elektrownia Jaworzno III oraz nowy blok energetyczny 910 MW. Jest to stan obecny i planowany. Pozostałe obszary są terenem rozsądnej urbanizacji - odpowiedziała nam Katarzyna Florek, kierowniczka Urzędu Miejskiego w Jaworznie.

Cel miasta: zarabiać na mieszkańcach

Jałyński, główny planista miasta, w trakcie dwóch spotkań odpowiadał na pytania mieszkańców w sumie przez 5 godzin i 48 minut. Jedno ze spotkań można obejrzeć tutaj >>>

Starał się im wytłumaczyć, że nieszczęściem Jaworzna jest struktura własności, bo w 90-tysięcznym mieście znajduje się aż 57 tysięcy działek, brakuje więc miejsca na nowe inwestycje mieszkaniowe, a las Łubowiec "daje szansę, której nie umiemy znaleźć w innej części miasta". - Tereny mieszkalne lubią lgnąć do siebie - powiedział Jałyński.

I dodał:

Prawdziwym interesem miasta są jego mieszkańcy. Miasto żyje z podatków. Więcej mieszkańców płacących podatki oznacza wyższe zyski z podatków PIT, a te są znaczącą pozycją w budżecie miasta. Interesem miasta jest zarabiać na mieszkańcach.

Mieszkańcy Jaworzna, z którymi rozmawialiśmy, zwracali uwagę na świetne położenie działki, którą dziś porasta las - blisko stąd do autostrady i drogi ekspresowej. - Ta działka może być warta dla deweloperów ponad 30 mln zł - mówią Gazeta.pl mieszkańcy Jaworzna.

"Jestem starym chłopem, wiem, co mówię"

Zwrócili urbaniście uwagę, że w prognozie oddziaływania na środowisko dotyczącej lasu Łubowiec zabrakło informacji o cennych gatunkach. - W raporcie nie uwzględniono rdestowca japońskiego, wiązu szypułkowego, dębu czerwonego, sosny zwyczajnej, trzmieliny zwyczajnej, paproci narecznicy samczej i chronionego mchu drabika drzewkowatego. W raporcie nie wymieniono zwierząt: lisów, saren, danieli. Mieszkańcy dysponują zdjęciami. Nie ma dat, kiedy sprawdzano teren, nie ma zdjęć. A poziom zanieczyszczenia powietrza pochodzi z 2017 r. - wyliczyła radna Ziętek.

Jałyński odpowiedział, że zarzut jest bez sensu, bo to tylko prognoza, a nie raport, więc zdjęcia są niepotrzebne. 

W trakcie spotkania wielokrotnie zwracał mieszkańcom uwagę, że zadają niemerytoryczne pytania, nie mają wiedzy urbanistycznej i nie są przygotowani do rozmowy.

- Wasz problem z tym obszarem to ułamek procentu problemu miasta z zabudową wielomieszkaniową. Dla państwa to dwa tysiące osób po sąsiedzku. Jaworzno jest miastem czy wsią? - powiedział Jałyński. 

I dodał: "Mam praktykę zawodową 49-letnią, jestem starym chłopem, naprawdę wiem, co mówię".

- Spotkanie z naczelnikiem Jałyńskim odebraliśmy w ten sposób: to moje miasto, ja je urządzam, a wy musicie się dostosować - mówi mieszkanka Dąbrowy Narodowej, Agata Empfinger.

Mieszkańcy: Nie mamy czym oddychać

- W tej części miasta działa elektrownia. A w strefie przemysłowej są jeszcze inne zakłady, składy, magazyny. Od mieszkańców słyszałam, że wieczorem czuć smród, prawdopodobnie z zakładów farmaceutycznych - mówi Gazeta.pl radna Ziętek.

Jaka jest jakość powietrza w Jaworznie, nie wiadomo od dwóch lat. Nie ma tam stacji pomiarowej Państwowego Monitoringu Środowiska. Do końca 2019 r. mieszkańcy mogli jeszcze sprawdzić jakość powietrza dzięki czujnikom prywatnej firmy Airly. Ale od stycznia 2020 r. już nie mogą. Czujniki zostały zdemontowane po tym, jak Jaworzno znalazło się w czołówce najbardziej zanieczyszczonych miast świata, a w ich miejsce nie zamontowano nowych, choć na rynku jest wiele firm zajmujących się takimi pomiarami. O sprawie pisaliśmy na Gazeta.pl w połowie grudnia.

- Okna się nie da czasami otworzyć, a wy chcecie jeszcze las wycinać - mówili mieszkańcy podczas spotkania z urbanistą.

- Argument taki, że osiem hektarów ratuje klimat Jaworzna, troszeczkę mnie słabi - odpowiedział Jałyński.

- Ratuje dzielnicę - powiedziała jedna z mieszkanek Jaworzna.

- Proszę nie uprawiać demagogii, ten kawałek lasu niczego nie zmieni - odpowiedział Jałyński.

 Kolejny fragment dyskusji:

- To jest ostatni zielonek kawałek tego terenu. Gdy ludzie się wprowadzali, patrzyli na plan. Nie mogą teraz mieć pretensji? - zapytał jeden z mieszkańców.

- Plan Dąbrowy Narodowej nie obejmował tego obszaru, ale nie ciągnijmy tego tematu, bo to jest specjalistyczny warsztat - odpowiedział Jałyński.

I jeszcze jeden: 

Mieszkańcy: Czyli mówi pan, że na spacery mamy jeździć sobie samochodem? Czy ktoś wziął to pod uwagę, że nie będziemy mieć zieleni?

Planista Jałyński: Proszę mi nie mówić, że pierwszym, czego potrzebują ludzie mieszkający we własnych domach, to park w odległości 100 metrów, bo oni tam muszą pójść wypoczywać. Taki park będzie potrzebny osobom, które będą mieszkały w blokach i nie będą miały swojego ogródka. 

- Kto wymyślił, że tam będą bloki? - dopytywali mieszkańcy.

- Musiałbym pana skierować do prezydenta, bo to jest pytanie o to, kto prowadzi w tym mieście politykę. Politykę prowadzi prezydent i rada miejska - odpowiedział Jałyński.

Urbanista dodał jeszcze, że mieszkańcy przesadzają, bo Łubowiec sąsiaduje z lasem należącym do Sosnowca i zawsze można pójść tam na spacer.

- Jaką mamy pewność, że on też zaraz nie zniknie? - pytali go mieszkańcy.

Gdy kilka dni temu poszli na spacer, okazało się, że w lesie trwa wycinka. Jak poinformował ich urząd miasta w Jaworznie, drzewa znikają z terenu z Sosnowca zarządzanego przez Lasy Państwowe. W tym samym czasie drzewa usuwano również w Łubowcu. Oficjalny komunikat władza miasta jest taki, że to wycinka sanitarna. 

Wycinka drzew na granicy Sosnowca i Jaworzna oraz kolejne wycinki planowane przez Lasy PaństwoweWycinka drzew na granicy Sosnowca i Jaworzna oraz kolejne wycinki planowane przez Lasy Państwowe um.jaworzno.pl

Gdzie jest prezydent?

Prezydent miasta Paweł Silbert z protestującymi mieszkańcami do tej pory się nie spotkał.

Unika ludzi od początku pandemii, nie przyjmuje interesantów, a teraz przecież jest zajęty, bo pracuje w elektrowni - mówi nam jeden z mieszkańców Jaworzna.

Silbert pracował w elektrowni, zanim został prezydentem Jaworzna, a jest nim już od 2002 roku, piątą kadencję. Wówczas pracował na stanowisku "mazutowy", które wykonywał w trudnych i szkodliwych dla zdrowia warunkach. Odszedł tuż przed wypełnieniem stażu gwarantującego mu specjalny dodatek do emerytury za pracę w szkodliwych warunkach. Żeby dodatek dostać, musiał przepracować jeszcze jeden miesiąc przed końcem 2021 r. - To bardzo ważne dla moich przyszłych finansów osobistych. Nie chcę stracić pieniędzy i skorzystam z takiej możliwości. Żeby nie było kolizji czasowych, wykorzystam w tym celu część zaległego urlopu i pogodzę obowiązki pracownicze w urzędzie i elektrowni - mówił Silbert.

Co dalej? Mieszkańcy osiedla zgłosili swoje uwagi do planu zagospodarowania. Decyzję podejmie rada miasta, ale przewagę mają w niej radni z PiS-u i Stowarzyszenia Jaworzno Moje Miasto. Jego prezesem jest prezydent Silbert.

Napisz do autora: dominik.szczepanski@agora.pl

Poprzednie #ekośledztwa:

Więcej o: