Kaczyński się wścieknie. Załamanie u deweloperów. Nowych mieszkań będzie jak na lekarstwo

W sierpniu rozpoczęto budowy raptem ok. 12,9 tys. mieszkań. To oznacza spadek o ponad 46 proc. rok do roku. Eksperci wskazują, że deweloperzy kończą rozpoczęte projekty, ale do nowych budów się nie garną. - Tak gwałtownego osłabienia strony podażowej rynku mieszkaniowego nie było nigdy - wskazuje główny ekonomista banku PKO BP.

Najnowsze dane GUS o budownictwie mieszkaniowym w Polsce przyniosły szczególnie złe wieści. W sierpniu rozpoczęto budowy łącznie raptem ok. 12,9 tys. mieszkań. To o 46,1 proc. mniej niż przed rokiem. Co kluczowe, wśród tych 12,9 tys. mieszkań ok. 7,5 tys. to budowy indywidualne, a tylko ok. 5,2 tys. to mieszkania przeznaczone na sprzedaż (czyli deweloperskie). Tylko w tym segmencie załamanie rok do roku sięga 63 proc.

W budownictwie mieszkaniowym najprawdopodobniej kończone są rozpoczęte już projekty, a firmy starają się zapełnić istniejący jeszcze popyt na mieszkania. Załamanie nowych inwestycji pokazuje natomiast ich obawy o popyt w przyszłości, m.in. wobec dużego wzrostu stóp procentowych

- komentują analitycy ING Banku Śląskiego. 

Dlatego jeszcze nie jest źle jeśli chodzi o liczby kończonych budów. W sierpniu oddano do użytku łącznie ok. 18,4 tys. mieszkań, tj. "tylko" o niespełna 1 proc. mniej niż rok temu. W całym okresie styczeń-sierpień mamy nawet skok - o 1,8 proc. - względem analogicznego okresu rok temu. Przez pierwszych osiem miesięcy roku oddano do użytkowania ok. 145,5 tys. mieszkań.

Zobacz wideo Derski: Warto teraz brać umowy za prąd na kilka miesięcy, żeby móc je szybciej zmienić

DLOKRDane z gospodarki na razie bardziej jak jesienny liść niż kasztan

  • Więcej o gospodarce przeczytaj na stronie głównej Gazeta.pl

Główny ekonomista PKO BP: Tak gwałtownego osłabienia nie było nigdy

Wskaźniki rynku mieszkaniowego sugerują, że zbliża się ochłodzenie - w dwóch ostatnich miesiącach załamała się liczba nowych pozwoleń na budowę i rozpoczętych projektów. To pokłosie wyższych stóp procentowych, drogich materiałów i pogorszenia nastrojów konsumentów

- wskazują ekonomiści PKO Banku Polskiego na Twitterze. A ich szef - Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP - dodaje:

Tak gwałtownego osłabienia strony podażowej rynku mieszkaniowego nie było nigdy. To może ograniczać negatywną presję na ceny w krótkim terminie, a także zmniejszyć dostępność i zwiększyć ceny mieszkań w dłuższym terminie (przy mocniejszej gospodarce i niższych stopach)

Podobną prognozę co Bujak przedstawia także Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments. Zauważa on, że biorąc pod uwagę, że statystyczna budowa bloku mieszkalnego w Polsce trwa dwa lata, można prognozować, że w 2024 roku deweloperzy oddadzą do użytkowania znacznie mniej mieszkań.

Jest to o tyle niepokojąca perspektywa, że z dostępnych dziś prognoz czy zapowiedzi wynika, że już w 2023 roku sytuacja gospodarcza w Polsce będzie się poprawiała, a spadającej dynamice inflacji zaczną też towarzyszyć spadki stóp procentowych. To znaczy, że dostęp do kredytów będzie się poprawiał, a więc rosnąć powinien też popyt na mieszkania

- przewiduje Turek. To dokładny przepis na niższą dostępność i jeszcze wyższe ceny mieszkań.

Dlaczego liczba rozpoczętych budów spada tak bardzo?

Bartosz Turek z HRE Investments wskazuje kilka przyczyn załamania w danych o liczbie rozpoczętych nowych budów.

Ten bodaj najważniejszy to po prostu wielkie tąpnięcie popytu na mieszkania - wielu osób nie stać obecnie na kredyt mieszkaniowy. Dane Biura Informacji Kredytowej wskazują, że w sierpniu 2022 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało niespełna 12,4 tys. potencjalnych kredytobiorców. To o ponad 70 proc. mniej niż rok temu (ok. 42,5 tys.). To najgorsze dane w historii analizy BIK.

Pierwszy raz w historii spółki, mamy sytuację, w której to my nie chcemy uruchamiać nowych inwestycji ze względu na złą sytuację klientów

- wskazywał na początku września zarząd spółki deweloperskiej Lokum Deweloper, gdy informował o wstrzymaniu startu planowanych inwestycji. Podobne decyzje podejmują inne firmy.

ylko wybrańcy dostaną teraz kredyt hipotecznyKrach na rynku kredytów mieszkaniowych tylko się pogłębia

Jak zauważa Bartosz Turek z HRE Investments, mniejsza liczba rozpoczynanych projektów jest też pokłosiem faktu, że sami deweloperzy mają problem ze zdobyciem kredytu na budowę.

Wśród innych przyczyn wstrzymywania decyzji o rozpoczęciu budów Turek wskazuje też dotkliwe wzrosty  cen materiałów budowlanych oraz kosztów robót wykonawczych, a także fakt, że od 1 lipca br. w życie weszła nowelizacja ustawy deweloperskiej. Nałożyła ona na deweloperów dodatkowe koszty i obowiązki, m.in. konieczność wnoszenia składek na Deweloperski Fundusz Gwarancyjny.

Jeśli więc jakiś deweloper planował rozpocząć sprzedaż mieszkań w bieżącym roku, to miał powód, aby przesunąć start projektu z drugiego półrocza na pierwsze

- uważa główny analityk HRE Investments. 

  • Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Kaczyński nie będzie zadowolony

Wizja znacznie mniejszej liczby rozpoczętych budów na pewno nie przypadnie do gustu prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu. Szczególnie w ostatnich miesiącach ruga on deweloperów, oskarżając ich o udział w układzie.

Kaczyńskiego nie satysfakcjonował nawet fakt, że w 2021 r. liczba oddanych do użytkowania mieszkań oraz rozpoczętych budów była najwyższa po transformacji (a liczba oddanych mieszkań w 2022 r. - ok. 235 tys., z czego ok. 142 tys. deweloperskich - nadal jeszcze może przebić wynik sprzed roku). Prezes PiS wciąż przypomina, że statystyki są gorsze niż pod koniec rządów Edwarda Gierka. 

Te mieszkania dziś są większe i lepiej urządzone, ale mimo wszystko to wstyd, żebyśmy nie potrafili ciągle uzyskiwać tego, co udawało się w komunizmie. Ale za tym kryją się potężne interesy

- mówił Kaczyński kilka tygodni temu w Stalowej Woli.

Więcej o: