Inflacja w Polsce nie chce spaść. I jest najwyższa w UE. Wciąż widać koronawirusowe podwyżki cen

Koniec tygodnia upływa przede wszystkim pod znakiem pandemii, nowych obostrzeń wprowadzanych przez rząd, które mają spowolnić rozprzestrzenianie się koronawirusa i prognoz dotyczących ich wpływu na gospodarkę. Z gospodarki płyną też inne dane, w tym o inflacji, w których pandemiczna rzeczywistość też się odbija.
Zobacz wideo „Dławienie gospodarki” będzie trwało wiele miesięcy. „Szczyt zachorowań na grypę jest w lutym”

Unijny urząd statystyczny, Eurostat podsumował w piątek dane o wrześniowej dynamice cen konsumenckich w państwach UE. Wynika z nich, że Polska ma obecnie najwyższą inflację w Unii Europejskiej. W ujęciu rocznym inflacja HICP wyniosła u nas 3,8 proc. 

Polska z najwyższą inflacją w UE

Nie jest to gwałtowna zmiana, bo od kilku miesięcy wskaźnik ten utrzymuje się na podobnym poziomie: w czerwcu było to również 3,8 proc., a w lipcu i sierpniu 3,7 proc. Na pierwsze miejsce w tym zestawieniu trafiliśmy w ubiegłym miesiącu m.in. dzięki wyraźnemu spadkowi inflacji na Węgrzech - z 4 proc. w sierpniu do 3,4 proc. Przy czym warto pamiętać, że na tym pierwszym miejscu już byliśmy, i to całkiem niedawno - bo w maju i czerwcu tego roku, a w marcu ex aequo z Węgrami. 

embed

Zresztą, przetasowania w inflacyjnej czołówce odbywają się od dawna w stałym zestawie krajów: Polski, Czech i Węgier właśnie. W całej UE inflacja spadła do 0,3 proc. z 0,4 proc. miesiąc wcześniej. Najniższa była w Grecji - tam zanotowano spadek cen (czyli deflację) na poziomie 2,3 proc. w porównaniu z wrześniem ubiegłego roku, a także na Cyprze (-1,9 proc.) i w Estonii (-1,3 proc.). 

Inflacja według GUS też rośnie

Eurostat w swoich porównaniach stosuje inną miarę inflacji (HICP) niż ta podawana przez polski Głównego Urzędu Statystycznego (CPI), różnią się one składem koszyka inflacyjnego, mają też inne proporcje poszczególnych kategorii w tym koszyku. Ale i ze statystyk GUS wynika, że inflacja zaczęła znów rosnąć. We wrześniu wyniosła 3,2 proc. w ujęciu rocznym wobec 2,9 proc. w sierpniu. Wciąż znajduje się w granicach odchyleń od celu NBP (ten cel to 2,5 proc. z dopuszczalnymi odchyleniami o 1 punkt procentowy w obie strony), niemniej skok był zaskakujący. 

W czwartek 15 października GUS opublikował drugi, pełny odczyt wrześniowej inflacji, potwierdzając swoje szacunki sprzed dwóch tygodni (przy czym część ekonomistów spodziewała się rewizji danych w dół). Ogółem ceny towarów wzrosły o 1,7 proc. rok do roku, a usług o 7,2 proc. Kategoria "użytkowanie mieszkania lub domu i nośniki energii" (łącznie +7,3 proc. rok do roku) zwraca uwagę głównie z powodu wzrostu opłat za wywóz śmieci - są aż o 50,4 proc. wyższe w porównaniu z wrześniem 2019 r., do tego energia elektryczna zdrożała o 11,7 proc. 

Inflacja bazowa wyrównuje rekord 

Eksperci podkreślają przede wszystkim wzrost inflacji bazowej, czyli z wyłączeniem cen żywności i energii, zwykle najbardziej zmiennych. Wyróżniają przede wszystkim ceny usług związanych z łącznością (wzrost cen o 5,5 proc. rok do roku), rekreacją i kulturą (podwyżki o 3,6 proc.) - tutaj chodzi głównie usługi telekomunikacyjne oraz opłaty radiowo-telewizyjne - podwyżki jednego z operatorów. "Z uwagi na zbliżające się dalsze obostrzenia epidemiczne elementy tej kategorii tanieć raczej nie będą" - pisze w komentarzu mBank, odnosząc się do łączności.

"Odnotowany we wrześniu wzrost dynamiki cen w takich kategoriach jak 'usługi telekomunikacyjne', 'opłaty radiowo-telewizyjne', czy też 'meble' i 'urządzenia gospodarstwa domowego', może sugerować, że wyższa inflacja bazowa jest efektem zwiększonego popytu na niektóre towary i usługi ze względu na przedłużającą się perspektywę pracy zdalnej i dalszej izolacji społecznej, czy też innego wzorca sezonowego remontów w warunkach drugiej fali pandemii. W kolejnych miesiącach dostrzegamy wysokie prawdopodobieństwo dalszego wzrostu dynamiki cen niektórych towarów i usług ze względu na przerzucanie przez część firm na konsumentów podwyższonych kosztów wynikających z restrykcji administracyjnych wprowadzonych z uwagi na drugą falę pandemii" - zauważają z kolei ekonomiści Credit Agricole. 

Czytaj także: Koronawirus. Pierwsze cięcie prognoz PKB Polski i ponury wniosek ws. nowych restrykcji

Te "covidowe" podwyżki cen usług widać także, jak w poprzednich miesiącach, w przypadku usług lekarskich (podrożały o 9 proc. rok do roku), stomatologicznych (+13,8 proc. rdr), kosmetycznych i fryzjerskich (+13,3 proc.).

W górę poszły też ceny usług edukacyjnych - o 5,8 proc. rok do roku. "Roczne tempo wzrostu cen w tej kategorii od dwóch miesięcy jest na poziomie najwyższym od 2001, prawdopodobnie odzwierciedlając pandemiczne podwyżki z czerwca oraz długoterminową zmianę preferencji konsumentów (wyższy popyt na prywatne usługi)" - podejrzewają ekonomiści PKO BP. 

Na podstawie danych GUS eksperci szacowali inflację bazową na około 4,2-4,3 proc. i w piątek NBP (bo to polski bank centralny ten wskaźnik wylicza) te szacunki potwierdził - inflacja bazowa we wrześniu wyniosła 4,3 proc., tym samym bijąc rekord z lipca - jest najwyższa od blisko 19 lat. 

Co dalej? Ekonomiści nadal spodziewają się, że po wrześniowym wyskoku inflacja w kolejnych będzie spadać, jednak teraz spowolnienie będzie mieć zapewne mniejszą skalę niż podejrzewali wcześniej. Także NBP inflacją nie będzie się martwić, teraz, w czasie kryzysu, bank centralny większą uwagę zwraca na powrót gospodarki do wzrostów. 

Zobacz też: Premier Mateusz Morawiecki zwołał sztab kryzysowy. Rząd planuje system wsparcia dla poszkodowanych branż