Gorący dzień w gospodarce. GUS poda drugi odczyt inflacji, po "jastrzębiej pauzie" Fed decyzja EBC

W czwartek 15 czerwca głównym tematem gospodarczym w Polsce jest wyrok TSUE w sprawie kredytów "frankowych". Ale to nie jedyne wiadomości, na jakie czekamy. Główny Urząd Statystyczny poda drugi, pełniejszy odczyt inflacji za maj. Ze wstępnego wynikało, że wskaźnik obniżył się mocniej, niż oczekiwano. Na tapecie będą też stopy procentowe, choć nie z Polski.
Prezes NBP Adam Glapiński
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Szybki szacunek GUS wskazał, że w maju ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 13 proc. rok do roku. W kwietniu było to 14,7 proc., mamy więc wyraźny spadek (w marcu 16,1, a w lutym 18,4 proc.), a do tego był to odczyt niższy od średniej oczekiwań analityków i ekonomistów, która wyniosła 13,2 proc. Dziś (w czwartek 15 czerwca) GUS dane sprzed dwóch tygodni potwierdzi lub lekko skoryguje.

Zobacz wideo Coraz więcej osób kupuje mieszkania

GUS poda pełny raport o inflacji za maj

W raporcie znajdziemy szczegółowe wyliczenia dotyczące zmian cen kilkudziesięciu produktów i usług, w pierwszym szacunku dowiedzieliśmy się tylko, jak wyglądało to w przypadku trzech szerokich kategorii: żywność i napoje bezalkoholowe (+18,9 proc. rok do roku), nośniki energii (20,4 proc.) i paliwa do prywatnych środków transportu (-9,5 proc.). Ciekawe będzie też spojrzenie na ujęcie miesiąc do miesiąca. Według pierwszego odczytu przeciętny poziom cen się nie zmienił - czyli inflacja miesiąc do miesiąca wyniosła 0 proc. Jak zauważał wtedy Mikołaj Fidziński, jeśli wyłączyć jednorazowy efekt uruchomienia tarczy antyinflacyjnej z lutego 2022 r., maj był pierwszym od trzech lat miesiącem, w którym ceny w Polsce nie urosły. 

"Zgodnie ze wstępnymi danymi spadek inflacji miał szeroki zakres i został odnotowany we wszystkich głównych kategoriach" - zauważają ekonomiści Credit Agricole, którzy spodziewają się potwierdzenia przez GUS wstępnego odczytu na poziomie 13 proc. "W kierunku zmniejszenia inflacji oddziaływał także spadek inflacji bazowej, która zgodnie z naszymi szacunkami obniżyła się w maju do 11,4 proc. r/r wobec 12,2 proc. w kwietniu" - dodają. Inflacja bazowa to taka miara, która nie uwzględnia najbardziej zmiennych cen żywności i energii. Przez miesiące utrzymywała się na wysokim poziomie, co jest postrzegane jako dowód "lepkości" inflacji - rozlania się jej szeroko po gospodarce w sposób, który utrwala wysoką dynamikę wzrostu cen. Oficjalne dane o inflacji bazowej poznamy w ten piątek, 16 czerwca. 

Co dalej z inflacją?

Niedawno rząd znowelizował budżet na ten rok, dorzucając 24 miliardy złotych do planowanego deficytu. Czy to może wpłynąć na podbicie inflacji? - Polityka fiskalna jest dość ekspansywna - przyznawał w środę w "Studiu Biznes" Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista banku Pekao SA. - Czy to będzie proinflacyjne? Akurat przełożenie wydatków fiskalnych na inflację nie jest takie duże - stwierdził.

Jego zdaniem w tym roku wskaźnik inflacji spadnie w tym roku do poziomu jednocyfrowego. - Pewnie wrzesień - październik będzie już jednocyfrowa. To, co się wydarzyło w międzyczasie, to jest umocnienie złotego, które nam odejmuje od inflacji praktycznie 1,5 punktu procentowego. To są ważniejsze rzeczy, niż ta polityka fiskalna. Ja rozumiem, że ona jest bardzo medialna, ale akurat nie jest najbardziej w tym momencie proinflacyjna - podkreślał. Jeśli chodzi o inflację bazową, to i ona ma być na koniec tego roku jednocyfrowa. Całą (ciekawą) rozmowę z Ernestem Pytlarczykiem (w tym na temat TSUE, płacy minimalnej i stóp procentowych) można obejrzeć pod tym linkiem

"Jastrzębia pauza" w USA - stopy procentowe w USA bez zmian. W strefie euro mają wzrosnąć

Część polskich ekonomistów uważa, że RPP jeszcze w tym roku (pod koniec) może zacząć obniżać stopy procentowe (wśród nich jest przytaczany powyżej ekspert Pekao SA). Tymczasem jeśli chodzi o dwa z głównych światowych banków centralnych sytuacja wygląda odmiennie. Także dziś, o 14:15, poznamy decyzję Europejskiego Banku Centralnego i najbardziej prawdopodobne jest, że podniesie on stopy procentowe w strefie euro o 25 punktów bazowych - główna stopa wzrośnie do 4,0 proc. Według ankiety przeprowadzonej wśród ekonomistów przez Agencję Reutera, EBC podniesie stopy także jeszcze w lipcu, bo inflacja w strefie euro pozostaje "lepka" (czyli trudna do zbicia). Presja inflacyjna nie zmniejszyła się na tyle, by bank już teraz miał się zatrzymać. Po lipcu ma nastąpić pauza do końca roku.  

Taką przerwę już zrobił amerykański bank centralny, który cykl podwyżek zaczął wcześniej niż EBC. Fed w środę wieczorem polskiego czasu zdecydował o pozostawieniu stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych bez zmian, utrzymując je w przedziale 5,00-5,25 proc. Z komunikatu i konferencji po posiedzeniu wynika jednak, że, po pierwsze, na ten moment można zapomnieć o obniżkach stóp procentowych w USA w tym roku, a po drugie, że możliwe są jeszcze nawet dwie niewielkie podwyżki. To trochę wbrew wcześniejszym oczekiwaniom rynków. Eksperci określili ruch Fed jako "jastrzębią pauzę". W opisywaniu działań banków centralnych jastrzębia polityka monetarna oznacza zwolenników wyższych stóp procentowych (w przeciwieństwie do gołębiej). 

Jesteśmy więc w dość ciekawym momencie, kiedy dwa duże banki centralne (których decyzje śledzone są uważnie przez NBP, co niegdyś prezes Adam Glapiński wyraźnie podkreślał) podnoszą lub planują podnosić jeszcze stopy procentowe, podczas gdy w Polsce zaczynamy spodziewać się ich pierwszych obniżek. Ruchy dużych banków centralnych w bardzo krótkiej perspektywie mają przełożenie na rynek walutowy, notowania pary euro - dolar często warunkują zachowanie się polskiego złotego. 

Więcej o: