Xiaomi Poco F2 Pro to chyba najlepszy smartfon do 2 tys. zł. Do tego z rewelacyjną baterią [RECENZJA]

Bartłomiej Pawlak
Xiaomi ponownie stworzyło telefon, który może być "killerem flagowców". Na pokładzie mamy najlepszy dziś procesor, niezły aparat, świetną baterię i bezramkowy design. Na dodatek Poco F2 Pro w wersji z 6 GB RAM-u kosztuje mniej niż 2000 zł.
Zobacz wideo Surface Headphones 2 to słuchawki do zadań specjalnych, ale niekoniecznie do słuchania muzyki

Xiaomi wydzieliło markę Pocophone i zaprezentowało pierwszy telefon pod tym brandem w połowie 2018 roku. Pocophone F1 świetnie przyjął się na rynku, bo oferował piekielnie mocną specyfikację za ok. 1500 zł. I choć wybaczyć trzeba mu było sporo niedociągnięć, znalazł liczne grono klientów. Chiński producent o dziwo jednak nie poszedł za ciosem i przez dwa kolejne lata nie wypuścił nic nowego (poza pokazanym w Indiach Poco X2, który jest dość przeciętnym średniakiem).

Dopiero w maju Xiaomi zaprezentowało następcę słynnego "pogromcy flagowców" i przywiozło smartfon do Polski. Tym razem nazywa się Poco F2 Pro, ale pod maską ponownie kryje się topowa specyfikacja. Po kilku tygodniach testów redakcyjnych przeszedł czas, aby powiedzieć o nim nieco więcej.

Poco F2 ProPoco F2 Pro fot. Bartłomiej Pawlak

Wygląd i jakoś wykonania

Jeśli oczekiwaliście, że marka Poco(phone) - zgodnie z obietnicami - będzie niemal niezależna od Xiaomi, to muszę was rozczarować. Poco F2 Pro to kopia smartfonu Redmi K30 Pro (nie ma go oficjalnie w Polsce), czyli urządzenia innej marki, która również należy do Xiaomi. Ciężko zrozumieć pokrętną politykę chińskiego producenta, dlatego odłóżmy ją na bok i przejdźmy do wyglądu urządzenia.

Cóż, smartfon prezentuje się w moim odczuciu bardzo atrakcyjnie. Plecki wykonano ze szkła, a jego dłuższe krawędzie zostały zagięte, co poprawia chwyt. Na dole znajduje się napis Poco (Xiaomi w ogóle zrezygnowało już z nazwy "Pocophone"), a u góry umieszczono dość oryginalną wyspę z obiektywami aparatów ukrytymi pod jedną taflą szkła.

Poco F2 ProPoco F2 Pro fot. Bartłomiej Pawlak

Przód telefonu to ekran AMOLED o przekątnej 6,67 cala, który otoczony został bardzo wąskimi ramkami. Wyróżnia się tu brak jakiegokolwiek wycięcia (lub otworu) w ekranie. Przedni aparat ukryto bowiem w automatycznie wysuwanej szufladce. Dla mnie to spory plus, bo z aparatu do selfie nie korzystam niemal w ogóle, a jego brak przynajmniej nie zaburza designu telefonu. Pod powierzchnią ekranu znalazł się z kolei czytnik linii papilarnych, który działa szybko i sprawnie rozpoznaje odcisk palca.

Smartfon jest niestety dość gruby i ciężki - ma 8,9 mm grubości i waży 218 g. Początkowo dość mocno mi to przeszkadzało, ale po czasie przyzwyczaiłem się tych, mało zgrabnych wymiarów urządzenia. Przed zakupem warto jednak wziąć taki telefon do ręki i sprawdzić, jak w niej leży (zresztą polecam zrobić to przed zakupem każdego smartfona). Kolejnym plusem Poco F2 Pro jest jakość wykonania, która stoi na bardzo wysokim poziomie.

Poco F2 ProPoco F2 Pro fot. Bartłomiej Pawlak

Topowa specyfikacja

Jak na flagowca marki Poco przystało, F2 Pro ma na pokładzie niemal wszystko, co najlepsze. Sercem urządzenia jest piekielnie wydajny procesor Snapdragon 865, który działa przy akompaniamencie 6 lub 8 GB pamięci RAM oraz 128 lub 256 GB przestrzeni na dane.

Obecność Snapdragona 865 sprawiła, że Poco F2 Pro to obecnie jeden z najwydajniejszych smartfonów z Androidem. W testach syntetycznych znajduje się w ścisłej czołówce najpotężniejszych urządzeń, a i w codziennym użytkowaniu nie zwalnia nawet na moment. Ogólne wrażenia z korzystania z tego telefonu były porównywane do tych, które towarzyszyły mi przy okazji testowanego wcześniej Galaxy Note'a 20 Ultra, co dla znacznie tańszego Poco F2 Pro powinno być nie lada komplementem. Wszak flagowiec Samsunga kosztuje niemal 6 tys. zł.

W przeciwieństwie do koreańskiego smartfona, urządzenie Chińczyków niemal nie nagrzewa się podczas codziennej pracy. Drobny wzrost temperatury obudowy odczujemy tylko w przypadku najbardziej wymagających zadań, a także podczas ładowania.

Poco F2 ProPoco F2 Pro fot. Bartłomiej Pawlak

Nie mogę nie wspomnieć też o obecności wszystkich potrzebnych do pracy modułów. Mamy tu nie tylko NFC (tak, poprzednik go nie miał, co było jedną z jego głównych wad), ale także 5G. Tym samym Poco F2 Pro jest jednym z nielicznych smartfonów poniżej 2 tys. zł, który obsługuje już sieć nowej generacji.

Wróćmy na moment jeszcze do ekranu. Wspomniałem, że ma 6,67 cala i jest wykonany w technologii AMOLED. Zgodnie z oczekiwaniami, wyświetla dobrej jakości, przyjemny dla oka obraz (rozdzielczość to Full HD+). Sporym minusem jest jednak odświeżanie na poziomie tylko 60 Hz. Dziś większość producentów stara się już stosować panele 90 Hz lub lepsze. Ba, zdecydowanie tańszy Poco X3 NFC ma wyświetlacz z odświeżaniem 120 Hz.

Aparat i jakość zdjęć

Aparat główny - Poco F2 ProAparat główny - Poco F2 Pro fot. Bartłomiej Pawlak

Częstotliwość odświeżania to niejedyna rzecz, na której nieco przyoszczędziło Xiaomi projektując Poco F2 Pro. Drugim aspektem jest fotografia. Smartfon został wyposażony w cztery aparaty, jednak - nie oszukujmy się - tylko te dwa pierwsze będą wykorzystywane na co dzień (no, chyba że ktoś jest fanem dość przeciętnych zdjęć makro ze smartfona).

Cała specyfikacja prezentuje się dość typowo - nie wyróżnia się szczególnie na tle pozostałych smartfonów tej półki cenowej:

  • Aparat z obiektywem standardowym 64 Mpix (Sony IMX686, 1/1,7 cala, ƒ/1,89, 1,6 mikrometra)
  • Aparat ultraszerokokątny 13 Mpix (pole widzenia 123 stopnie)
  • Obiektyw makro 5 Mpix
  • Czujnik głębi 2 Mpix

Dodam jedynie, że zdjęcia wykonywane aparatem głównym telefonu mają domyślnie 16 Mpix (łączone są cztery sąsiednie piksele w jeden). Tylko ten aparat umożliwia też wykonywanie zdjęć w trybie nocnym.

Aparat główny - Poco F2 ProAparat główny - Poco F2 Pro fot. Bartłomiej Pawlak

Jakość fotografii w niezłych warunkach oświetleniowych jest bardzo dobra i nie odbiega od tego, czego oczekujemy w smartfonie za 2 czy 2,5 tys. zł. Zdjęcia mają wyraziste, nasycone kolory, dobrze dobraną ekspozycję, sporo detali, a na rozpiętość tonalną matrycy też nie mogę zbytnio narzekać.

Aparat główny wieczorem - Poco F2 ProAparat główny wieczorem - Poco F2 Pro fot. Bartłomiej Pawlak

Aparat główny (mało światła) - Poco F2 ProAparat główny (mało światła) - Poco F2 Pro fot. Bartłomiej Pawlak

W nocy jest już zdecydowanie gorzej. W fotografowaniu przeszkadza brak optycznej stabilizacji obrazu, przez co w bardzo słabych warunkach Poco F2 Pro nie warto nawet wyciągać z kieszeni. Na dodatek na zdjęciach jest sporo szumu, a fotki są nieco "wyprane" z detali. O niebo lepiej smartfon spisuje się jednak przy wykorzystaniu trybu nocnego, który wymaga trzymania telefonu przez kilka sekund w miarę nieruchomo (nie trzeba jednak korzystać ze statywu).

Tryb nocny - Poco F2 ProTryb nocny - Poco F2 Pro fot. Bartłomiej Pawlak

Zdjęcia z aparatu szerokokątnego prezentują się już nieco gorzej, choć wciąż bardzo dobrze, gdy światła jest pod dostatkiem. Minusem (przynajmniej dla mnie) są spore zniekształcenia beczkowe (dystorsja), które nie wyglądają zbyt atrakcyjnie. Użyteczność tego aparatu po zmroku jest jednak mocno ograniczona brakiem trybu nocnego.

Szeroki kąt - Poco F2 ProSzeroki kąt - Poco F2 Pro fot. Bartłomiej Pawlak

Zdecydowanym minusem Poco F2 Pro jest niestety brak dedykowanego aparatu z teleobiektywem. Co prawda mamy tu możliwość skorzystania z dwukrotnego przybliżenia, jednak jest ono jedynie cyfrowe (informacje są "wyciągane" z matrycy 64 Mpix). Przyznać muszę jednak, że fotografie przybliżone w ten sposób prezentują się bardzo dobrze.

Tele 2x - Poco F2 ProTele 2x - Poco F2 Pro fot. Bartłomiej Pawlak

Bateria i ładowanie

Poco F2 Pro zaskoczył mnie bardzo długim czasem działania na jednym ładowaniu. Podczas codziennego, stosunkowo aktywnego korzystania z telefonu bateria wystarczała bez problemu na półtorej, a nawet dwie doby z dala od gniazdka (ok. 7-8 godzin przy włączonym ekranie). Przy bardzo intensywnej pracy, telefon pozwalał na korzystanie od wczesnego ranka do późnego wieczora, a następnego dnia rano wciąż miał 20-30 proc. naładowania.

Takie czasy pracy to zasługa bardzo pojemnego akumulatora 4700 mAh (stąd taka grubość i waga telefonu). Warto zauważyć jednak, że niejeden smartfon z akumulatorem o nawet większej pojemności spisuje się na tym polu gorzej. Jednym zdaniem - trzeba się mocno natrudzić, aby rozładować Poco F2 Pro w jeden dzień.

Poco F2 ProPoco F2 Pro fot. Bartłomiej Pawlak

Warto wspomnieć też, że baterię Poco F2 Pro możemy dość szybko naładować. Smartfon wspiera ładowanie o mocy 33 W, a uzupełnianie energii od zera do stu procent zajmuje mu ok. 75 min. Minusem szybkiego ładowania jest niestety (wspomniane już) mocne nagrzewanie się obudowy. Brak też obsługi ładowania indukcyjnego.

Podsumowując

Przyznaje, że oczekiwania wobec kolejnego "killera flagowców" miałem wysokie. Zwłaszcza, że Xiaomi kazało sobie czekać na niego aż dwa lata. Poco F2 Pro jest jednak smartfonem bardzo udanym, który ma duże szanse na rynkowy sukces.

Dwie największe jego zalety to oczywiście topowa specyfikacja ze wsparciem dla 5G oraz rewelacyjny wręcz czas pracy na jednym ładowaniu. Reszta elementów radzi sobie całkiem nieźle, choć do flagowców trochę tu brakuje. Poco F2 Pro nie obsługuje m.in. ładowania bezprzewodowego, odświeżania ekranu w częstotliwości 90 lub 120 Hz, nie jest wodoszczelny i nie każdemu przypadnie do gustu z powodu dużych wymiarów i wagi.

Poco F2 ProPoco F2 Pro fot. Bartłomiej Pawlak

Moim zdaniem może jednak spodobać się osobom, które szukają mocnego smartfona, a są w stanie zaakceptować powyższe braki. W znalezieniu klientów powinna pomóc też cena, bo od premiery minęło już trochę czasu, a Poco F2 Pro zdążył nieco stanieć.

Za wersję z 6/128 GB zapłacimy dziś 1900-2000 zł. Odmiana z 8 GB RAM-u i 256 GB na dane jest niestety zdecydowanie droższa - kosztuje ok. 2700 zł, choć zdarzają się promocje, w których telefon możemy wyrwać za ok. 2200 zł. Dla porównania Xiaomi Mi 10 Lite 5G to koszt 1500-1700 zł (wersja 6/128), Realme X50 5G (6/128) - 1500 zł, Motorola Moto G 5G Plus (6/128) - ok. 1900 zł, a LG Velvet (6/128) kosztuje 2600 zł. Żaden z tych telefonów wydajnością nie zbliża się jednak nawet do Poco.